Reklama

Reklama

Wayne Rooney ustrzelił hat-tricka i zdobył gola z 53 metrów

To był wieczór Wayne'a Rooneya! Były kapitan reprezentacji Anglii strzelił trzy gole i poprowadził Everton do zwycięstwa z West Ham United 4-0 w 14. kolejce Premier League. Ozdobą meczu był gol, którego strzelił z własnej połowy boiska.

Premier League - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Nowy menedżer Evertonu Sam Allardyce oglądał mecz z trybun, ale ekipa prowadzona przez Davida Unswortha poradziła sobie wybornie. Były menedżer drużyny z Liverpoolu, który obecnie prowadzi West Ham - David Moyes nie mógł wyobrazić sobie gorszego powrotu na Goodison Park.

Rooney po raz pierwszy pokonał Joe'ego Harta w 18. minucie. Bramkarz obronił wprawdzie rzut karny, ale "Wazza" dobił piłkę do siatki. Dziesięć minut później podwyższył na 2-0 po oskrzydlającej akcji zespołu.

Reklama

Goście zaatakowali po przerwie, jednak brakowało im szczęścia, jak choćby Aaronowi Cresswellowi - trafił w poprzeczkę. Z kolei w 59. minucie Manuel Lanzini zmarnował "jedenastkę" - Jordan Pickford obronił.

W 66. minucie Hart daleko wybiegł z bramki, aby uprzedzić Dominica Calvert-Lewina, ale do wybitej piłki dopadł Rooney i zamiast przyjąć ją, zdecydował się na natychmiastowy strzał z własnej połowy, a dokładnie z 53 metrów! Doświadczony bramkarz mógł tylko patrzeć, jak futbolówka wpada do siatki.

- To jeden z najpiękniejszych goli, jeśli nie najpiękniejszy, jakiego zdobyłem - cieszył się 32-letni piłkarz.

- Zaliczenie pierwszego hat-tricka dla Evertonu to coś wyjątkowego. To niesamowita chwila - dodał.

Jak wyliczył bbc.com, Rooney czekał na hat-tricka dokładnie 2272 dni. Tak długiej przerwy nie miał wcześniej żaden piłkarz w historii Premier League.

- Wayne grał dokładnie tak, jak chciał. Był fantastyczny i kontrolował środek boiska - skomentował Allardyce.

Okazały triumf gospodarzy przypieczętował Ashley Williams, który "główkował" po wrzutce Gylfiego Thora Sigurdssona z rzutu rożnego.

Co o klęsce powiedział Moyes? - Nie graliśmy dobrze w pierwszej połowie, ale po przerwie się poprawiliśmy. Nie zasłużyliśmy na taki wynik. Przełomowym momentem był niewykorzystany rzut karny, bo trudno liczyć na zwycięstwo, gdy nie wykorzystuje się okazji - skomentował menedżer West Ham United.

MZ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL