Reklama

Reklama

Villas-Boas wniebowzięty, Ferguson wściekły na sędziegio

​Niesamowicie szczęśliwy, po zwycięstwie nad Manchesterem United 3-2, był Andre Villas-Boas, menedżer Tottenhamu Hotspur. Nic dziwnego, "Koguty" na Old Trafford wygrały pierwszy raz od 23 lat!

- W przerwie rozmawialiśmy o przejściu do historii - zdradził uradowany Portugalczyk. - Zwycięstwo na Old Trafford jest trudne. Nie będę jednak nikogo wyróżniał indywidualnie, to sukces całego zespołu - dodał.

Jego podopieczni prowadzili po pierwszej połowie 2-0. Do siatki rywali trafili przedsezonowy nabytek Jan Vertonghen i Gareth Bale.

- Wykonaliśmy niezwykłą pracę. W pierwszej połowie graliśmy bardzo pewnie. Dobrze atakowaliśmy, nasz bramkarz nie musiał interweniować, częściej byliśmy przy piłce i zasłużenie prowadziliśmy. W drugiej odsłonie pokazaliśmy charakter, który nas zawodził przez ostatnie kilka tygodni - stwierdził Villas-Boas.

Reklama

W 51. minucie nadzieję gospodarzom przywrócił Nani, ale chwilę później gola strzelił inny letni transfer Tottenhamu Clint Dempsey. Jeszcze w 54. minucie bramkę zdobył Shinji Kagawa, ale więcej już nie padło.

Alex Ferguson, menedżer Manchesteru United, narzekał po meczu, że sędzia przedłużył go tylko o cztery minuty.

- Taki doliczony czas to obraza dla tej gry. Odebrało nam to szansę na wygranie meczu. Było sześć zmian, ich szkoleniowiec wszedł na murawę i to już są cztery minuty, a przecież ich bramkarz zmarnował jeszcze ze dwie albo trzy, "kradnąc" czas przy każdym wprowadzaniu piłki do gry - tłumaczył Szkot.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Premier League

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL