Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (50 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (42 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (41 pkt.)
  • 4 .Arsenal Londyn (35 pkt.)
  • 5 .West Ham United FC (31 pkt.)
  • 6 .Manchester United (31 pkt.)
  • 7 .Tottenham Hotspur Londyn (30 pkt.)
  • 8 .Wolverhampton Wanderers FC (25 pkt.)

Udział w Lidze Mistrzów stawką derbów Londynu

Sobotnie derby Londynu Chelsea - Tottenham Hotspur to najciekawsze wydarzenie 30. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Anglii. Stawką będzie poprawienie pozycji w walce o prawo gry w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Porażka może przekreślić marzenia gospodarzy.

Do końca sezonu pozostało dziewięć serii, a sytuacja w czołówce Premier League jest dość klarowna. Kluby z Manchesteru - United i City - rozstrzygną między sobą rywalizację o tytuł, a trzy zespoły ze stolicy: Arsenal, Tottenham i Chelsea zajmą dwa kolejne miejsca, uprawniające do gry w następnej edycji Champions League.

W najgorszej sytuacji są obecnie "The Blues", którzy mają 49 pkt i tracą pięć do sobotniego rywala oraz sześć do Arsenalu. Za Chelsea czai się natomiast Newcastle United - 47 pkt.

Nad Stamford Bridge znowu świeci słońce, a burza po zwolnieniu trenera Andre Villasa-Boasa uspokoiła się. Pod wodzą Włocha Roberto Di Matteo zespół należący do rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza awansował do półfinału Pucharu Anglii, ćwierćfinału Ligi Mistrzów i zaczął wygrywać w rodzimej ekstraklasie, choć na razie tylko przed własną publicznością.

Reklama

Gorsze nastroje panują wśród "Kogutów", które w czterech poprzednich spotkaniach zdobyły ledwie punkt.

"Złapaliśmy zadyszkę w najmniej odpowiednim momencie i wszyscy jesteśmy rozczarowani. Ale jeszcze nie umarliśmy i zamierzamy wyjść z kryzysu. Do końca sezonu wciąż zostało sporo meczów" - przyznał trener Tottenhamu Harry Redknapp.

W sobotę nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Togijczyka Emmanuela Adebayora i Aarona Lennona.

Na własnym stadionie Chelsea nie uległa Spurs od 1990 roku, kiedy bramki strzelał dla gości jeszcze słynny Gary Lineker.

"Stopniowo zmniejszamy stratę do trzeciej i czwartej drużyny tabeli. Jesteśmy na właściwej drodze, a bezpośrednie mecze to najlepszy sposób, by udowodnić swoją wyższość" - powiedział Di Matteo.

Trzeci w tabeli Arsenal, którego bramkarzami są Wojciech Szczęsny i Łukasz Fabiański, podejmie Aston Villę. "Kanonierzy" wygrali sześć poprzednich meczów.

"Jeśli oni myślą, że gra o trzecie miejsce, które gwarantuje Ligę Mistrzów bez eliminacji, jest skończona, to są w błędzie. Droga do celu jest wyboista i pełna zakrętów, a niepowodzenia przychodzą w najmniej spodziewanym momencie. My też jeszcze nie zrezygnowaliśmy z miejsca na podium Premiership" - dodał Redknapp.

Jako ostatni z czołówki w tej kolejce na boisko wybiegnie lider. Manchester United dopiero w poniedziałek zagra z Fulham. Ekipa z Londynu ostatni raz punkty na Old Trafford zdobyła 25 października 2003 roku, kiedy wygrała 3:1. W pierwszej rundzie na własnym stadionie uległa 0:5.

Menedżer "Czerwonych Diabłów" Alex Ferguson powinien już mieć do dyspozycji obrońcę Phila Jonesa i portugalskiego skrzydłowego Naniego, który opuścił trzy ostatnie spotkania.

"Nani treningi wznowił jednak niedawno. Trudno powiedzieć, w jakiej jest dyspozycji" - zaznaczył Ferguson.

Wicelidera - Manchester City - czeka z kolei wyjazd do Stoke, gdzie nie wygrał żadnego z czterech ostatnich meczów (trzech w lidze i jednego w Pucharze Anglii).

Temperaturę rywalizacji obu klubów z Manchesteru o prymat w Anglii podgrzał spór między Fergusonem a byłym piłkarzem, a obecnie dyrektorem ds. rozwoju "The Citizens" Patrickiem Vieirą.

Francuz na łamach prasy ocenił, że sięgnięcie przez "ManU" kilka tygodni temu po 37-letniego Paula Scholesa, który pół roku wcześniej zakończył karierę, było objawem słabości tego zespołu.

"Jeśli postawienie na najlepszego pomocnika na angielskich boiskach w ostatnim 20-leciu było oznaką słabości, to przywrócenie przez City do łask Carlosa Teveza jest aktem desperacji" - odpowiedział Szkot.

"Bo jak inaczej nazwać fakt, że w składzie znowu jest zawodnik, który kilka miesięcy temu odmawia wyjścia na boisko, a jego trener kategorycznie przyznaje, że więcej u niego nie zagra i wysyła go na pięć miesięcy na wakacje do Argentyny" - dodał szkoleniowiec United.

Trener City Roberto Mancini pozwolił zagrać Tevezowi przez 20 minut w środowym meczu z Chelsea (2:1), a ten odwdzięczył mu się asystą, po której padła druga bramka. Wcześniej Argentyńczyk wielokrotnie sprawiał problemy wychowawcze i od września nie pojawił się na boisku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama