Reklama

Reklama

Tottenham – Borussia. Mauricio Pochettino - nie zawsze trzeba wygrywać

W futbolu na najwyższym poziomie można nic nie wygrać i być cenionym, "rozrywanym" przez inne kluby tak jak argentyński szkoleniowiec Tottenhamu Mauricio Pochettino.

Sytuacja trochę się uspokoiła, ale w grudniu rzecznik prasowy Spurs Simon Felsteins na konferencjach prasowych musiał więcej mówić niż menedżer klubu. Prosił, błagał, rugał dziennikarzy, żeby w końcu przestali zadawać pytania o to, czy Pochettino odejdzie do Manchesteru United. Przed meczem z Evertonem Argentyńczyk nic nie mówił, lekko się uśmiechał, w końcu poklepał po plecach rzecznika i powiedział do niego. - Widzę, że to ty jesteś gwiazdą tej konferencji.

Dziś wiadomo, że MU nie pozbędzie się do końca roku Ole Gunnara Solskjaera. Ale kilka tygodni temu było zdecydowane zapłacić nawet 50 mln euro odstępnego, by "Czerwone Diabły" poprowadził Pochettino. Gdy z Realu Madryt odchodził Zinedine Zidane i gdy potem nie sprawdził się następca Francuza Julen Lopetegui, wysokie miejsce wśród kandydatów na trenera "Królewskich" zajmował kto? Maurizio Pochettino.

Reklama

Pusta lista trofeów

Gdyby spojrzeć na te spekulacje jednostronnie można by się zastanowić, o co w tym wszystkim chodzi. Argentyńczyk pracuje w roli szkoleniowca już blisko 10 lat. Najpierw prowadził Espanyol Barcelona, potem Southampton, a od 2014 roku Tottenham. To długo, a lista osiągnięć byłego zawodnika PSG i Espanyolu jako menadżera jak była, tak jest pusta. Żadnego trofeum. Był półfinał Pucharu Anglii, półfinał Pucharu Ligi, było drugie miejsce w Premier League w sezonie 2016/17 z siedmioma punktami straty do Chelsea, ale żadnego zwycięstwa. Pochettino jedyne co wygrał w Anglii to tytuł "menadżera miesiąca". Był wyróżniony w ten sposób czterokrotnie przez cztery i pół sezonu.

Ale w Anglii brak wygranych i trofeów nie zawsze - jak widać - dyskwalifikuje szkoleniowca. Reputację zdobywa się także dzięki innym walorom. Dzięki temu jak się buduje zespół, jak go się prowadzi i jak taka drużyna gra. Tak jak to się dzieje z Tottenhamem Pochettino. - To jest strasznie niesprawiedliwe, gdy mówi się tylko o trofeach, szczególnie w kraju, gdzie panuje takich duch rywalizacji. Najważniejsze to stworzyć zespół, który jest gotów do podjęcia walki i my to zrobiliśmy. W pięć lat klub zmienił swoje oblicze - powtarza 46-letni menadżer.


Na wyjeździe

Patrząc na to, jak od kilku lat funkcjonuje Tottenham trudno się z tym nie zgodzić. Zespół z White Hart Lane na stałe wdarła się do Top 4 Premier League. Tylko w pierwszym sezonie pracy Argentyńczyka zakończyła sezon na piątej pozycji. Spurs grają ładnie dla oka, widowiskowo, mają w kadrze wykreowane przez klub gwiazdy - Harry’ego Kane’a, D. Allego, Sona. Ogląda się grę Tottenhamu tak samo chętnie jak Manchesteru City i Liverpoolu, dwóch wyprzedzających go w tabeli drużyn Premier League.

Pochettino doskonale radzi sobie przy tym z niezależnymi od niego problemami. "Koguty" już drugi sezon nie grają na własnym stadionie mimo że pierwotny termin oddania do użytku zmodernizowanego White Hart Lane był przewidziany na sierpień ubiegłego roku. Na Wembley kibice "Kogutów" nie czują się dobrze. Na legendarnym stadionie często widać rzędy a nawet całe sektory pustych miejsc.

Znacznie większe znaczenie niż stałe występy "na wyjeździe" dla trenera mógł mieć brak nowych piłkarzy. Tottenham jako jedyna drużyna z Premier League przed tym sezonem nie dokonała żadnego transferu. Co więcej, była już osłabiona przed rozpoczęciem rozgrywek, bo aż dziewięciu zawodników (pięciu Anglików, trzech Belgów i jeden Francuz) grała co najmniej w półfinale mundialu w Rosji. Koreańczyk Son Heung-Min (11 goli w Premier League) w trakcie sezonu wyjeżdżał na Igrzyska Azjatyckie i Puchar Azji. Od kilku tygodni kontuzjowani są - najlepszy napastnik klubu Harry Kane i błyskotliwy skrzydłowy D. Alli.

Problemy są po to, by je rozwiązywać

Ale Pochettino radzi sobie w tej kryzysowej sytuacji. Nie szuka usprawiedliwień, ale właściwych rozwiązań tak jakby nic się złego nie działo. Korzysta więc z rezerwowych piłkarzy. Nie ma Kane jest Fernando Llorente. Nie ma Allego to jest Erik Lamela. Wydobywa też piłkarskie skarby z klubowej akademii - 21-letniego Kyle’a Walkera-Petersa i 18-letniego Olivera Skippa. I ten system działa.

Jeżeli wcześniej Manchesterze United, czy teraz w Chelsea wybuchają jakieś pożary, bo piłkarze nie chcą współpracować z menadżerami, to w Spursie takich kryzysowych sytuacji brakuje. Pochettino świetnie integruje się z zespołem. Jest jak brat-łata. Lubią go zawodnicy, kochają go też kibice. Na stadionie śpiewają: "Mauricio Pochettino, he’s magic, you know", a gdy głośno było o transferze Argentyńczyka do Manchesteru Utd. delikatnie zmienili słowa: "Maurizio Pochettino, he’s Tottenham, you know". Nie chcą go oddać za żadne skarby.

Nie wiadomo, jak sobie poradzą Spurs w Lidze Mistrzów. Ich rywal, Borussia Dortmund wyznaje podobną filozofię prowadzenia klubu, a trener Pochettino bardzo przypomina Luciena Favre. Obaj przede wszystkim budują a nie tylko kupują. Nawet jednak jeśliby Tottenham wyeliminował lidera Bundesligi trudno przypuszczać, by w tych rozgrywkach sięgnęli po zwycięstwo. W Premier League pięć punktów straty do MC i Liverpoolu to dosyć sporo.

Wydaje się, że Pochettino nie zdobędzie w kolejnym sezonie trofeum, ale futbol Tottenhamu prowadzonego przez Argentyńczyka dobrze się ogląda nawet bez wielkich triumfów.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Premier League

Olgierd Kwiatkowski

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama