Reklama

Reklama

​Terry ukarany grzywną także przez klub

Zawieszenie na cztery mecze oraz grzywna w wysokości 220 tysięcy funtów nałożone przez angielską federację to nie wszystkie kary, jakie dostał John Terry za znieważenie na tle rasowym Antona Ferdinanda. Swojego piłkarza finansowo ukarała także Chelsea Londyn.

Władze "The Blues" poinformowały, że nałożona na Terry'ego grzywna jest bardzo dotkliwą i najwyższą w historii klubu. Nie ujawniły jednak konkretów. "Decyzja nie była łatwa. Konsultowaliśmy ją z właścicielem - Romanem Abramowiczem. Moim zdaniem podjęliśmy działania adekwatne do sytuacji. John zawiódł siebie i drużynę. Nie zamierzamy dodatkowo go zawieszać, ani odbierać opaski kapitana" - powiedział w wywiadzie radiowym prezes Bruce Buck.

Do incydentu doszło niemal rok temu roku podczas meczu z Queens Park Rangers. Terry miał obrazić Ferdinanda, używając niecenzuralnego i rasistowskiego słownictwa. Sprawa wyszła na światło dzienne, bowiem została zarejestrowana przez kamery. Oskarżony przekonywał, że wyraził się "sarkastycznie", co mogło sugerować chęć obrażenia Ferdinanda tylko dlatego, że ten wypominał mu używanie takiego języka.

Reklama

Federacja (FA) uznała 31-letniego piłkarza winnym, choć w tej samej sprawie w lipcu został przez sąd oczyszczony z zarzutów. Obrońca Chelsea nie weźmie udziału w sobotnich derbach stolicy Anglii z Tottenhamem Hotspur, a także w dwóch spotkaniach z Manchesterem United (w ekstraklasie oraz w Pucharze Ligi). Ostatni raz będzie pauzował 3 listopada, gdy londyńczycy zagrają ze Swansea City (Walia).

Z powodu tego wydarzenia Terry stracił opaskę kapitana Anglików przed mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie. Z decyzją FA nie zgodził się poprzedni szkoleniowiec kadry Fabio Capello, który zrezygnował wówczas z pracy. Następca Włocha, Roy Hodgson zabrał zawodnika na turniej. We wrześniu Terry ogłosił jednak zakończenie międzynarodowej kariery.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL