Reklama

Reklama

Szał radości klubu Premier League! Uratowali miejsce w elicie

Dwa remisy i jedno zwycięstwo gospodarzy - oto wyniki trzech rozegranych w czwartkowy wieczór meczów 37. kolejki Premier League. Przed ostatnią serią gier Chelsea zapewniła sobie trzecie miejsce, a Matty Cash i spółka sprawili, że Burnley wydostał się ze strefy spadkowej, lecz ma tyle samo punktów, co pierwszy pod kreską Leeds z Mateuszem Klichem. Najwięcej ugrał Everton, który wygraną 3-2 nad Crystal Palace zapewnił sobie utrzymanie.

Wielka radość na Goodison Park zapanowała w 85 minucie. To wtedy gola na wagę zwycięstwa Evertonu strzelił Dominic Calvert-Lewin, finalizując strzałem głową precyzyjne dośrodkowanie z rzutu wolnego. A warto dodać, że miejscowi do przerwy przegrywali 0-2...

Wśród piłkarzy, w sztabie szkoleniowym i na ławce rezerwowych zapanowała istna euforia. Jednak prawdziwa ekstaza zapanowała na trybunach. Kibice nie bacząc na to, że mecz jeszcze się nie zakończył, zaczęli wbiegać na murawę i wyściskiwać swoich ulubieńców.

Reklama

Wywalczone rzutem na taśmę trzy oczka sprawiają, że na kolejkę przed końcem drużyna Evertonu ma cztery punkty przewagi nad pierwszą zagrożoną drużyną, ekipą Leeds.

Zespół Mateusza Klicha osunął się o jedną pozycję na niebezpieczne miejsce za sprawą wyniku w Birmingham, gdzie Aston Villa podzieliła się punktami (1-1) z Burnley. Goście kończyli mecz w osłabieniu po czerwonej kartce w 91. minucie dla Matthew Lowtona. Drużyna Burnley wyprzedziła "Pawie", ale obie ekipy mają tyle samo punktów i kwestia trzeciego spadkowicza pozostaje otwarta.

W innym spotkaniu Chelsea zremisowała z Leicester 1-1. Mecz nie stał na wysokim poziomie, ale też był pozbawiony większej stawki. Rangę miał już tylko dla ekipy ze Stamford Bridge, która zapewniła sobie trzecie miejsce na koniec sezonu.

Ostatnie rozstrzygnięcia w Premier League poznamy już w najbliższą niedzielę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL