Reklama

Reklama

  • 1 .Liverpool FC (99 pkt.)
  • 2 .Manchester City (81 pkt.)
  • 3 .Manchester United (66 pkt.)
  • 4 .Chelsea Londyn (66 pkt.)
  • 5 .Leicester City (62 pkt.)
  • 6 .Tottenham Londyn (59 pkt.)
  • 7 .Wolverhampton Wanderers (59 pkt.)
  • 8 .Arsenal Londyn (56 pkt.)

Southampton FC - Arsenal Londyn 4-0 w 18. kolejce Premier League

Arsenal Londyn nie wykorzystał porażki lidera Leicester City w 18. kolejce Premier League, samemu przegrywając na wyjeździe z Southampton FC 0-4. "Kanonierzy" przystępowali do sobotniego meczu wiedząc, że zwycięstwo da im prowadzenie w tabeli.

To jednak "Święci" objęli prowadzenie. W 19. minucie precyzyjnym strzałem "fałszem" popisał się Cuco Martina, który rozgrywał dopiero czwarty mecz w Premier League, a po raz pierwszy wyszedł w podstawowej jedenastce. Ten gol nie powinien jednak zostać uznany, ponieważ we wcześniejszej fazie akcji na niewielkie pozycji spalonej był Steven Davis. Sędzia jednak puścił grę, Ryan Bertrand dośrodkował w pole karne, skąd piłkę głową wybił Per Mertesacker, ale ta trafiła prosto pod nogi zawodnika pochodzącego z Curaçao

Reklama

W 42. minucie gospodarze powinni podwyższyć prowadzenie. Po błędzie rywali w środku pola Sadio Mane zagrał do Shane'a Longa, który w sytuacji sam na sam strzelił ponad bramką. Dobrze zachował się Petr Czech, skracając kąt, co wyprowadziło Irlandczyka z równowagi.

Po zmianie stron nadal groźniejsi byli podopieczni Ronalda Koemana. W 50. minucie piłkę do siatki głową posłał Virgil van Dijk, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej obrońcy Southampton FC.

Pięć minut później "Święci" prowadzili jednak 2-0. Mane podał w pole karne do Longa, który tym razem nie zmarnował sytuacji, trafiając do bramki.

W 70. minucie Arsenal stracił trzeciego gola. Bertrand dośrodkował z rzutu rożnego, a Jose Fonte uderzeniem głową z kilku metrów pokonał Czecha.

Tuż przed końcem Long był bliski zdobycia drugiej bramki w meczu, jednak po jego strzale piłka trafiła w słupek.

Ta sztuka Irlandczykowi udała się już w doliczonym czasie, kiedy dostawszy podanie od Duszana Tadicia, posłał piłkę między nogami interweniującego Czecha.

"Kanonierzy" rozegrali bardzo słabe spotkanie, nie wykorzystując okazji, by objąć prowadzenie w tabeli. Następna taka szansa już za dwa dni, kiedy podopieczni Arsene'a Wengera na własnym stadionie podejmą AFC Bournemouth z Arturem Borucem.

Zobacz sytuację w Premier League

Dowiedz się więcej na temat: FC Southampton | Arsenal Londyn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje