Reklama

Reklama

  • 1 .Liverpool FC (14 pkt.)
  • 2 .Manchester City (13 pkt.)
  • 3 .Chelsea Londyn (13 pkt.)
  • 4 .Manchester United (13 pkt.)
  • 5 .Everton (13 pkt.)
  • 6 .Brighton & Hove Albion FC (13 pkt.)
  • 7 .West Ham United FC (11 pkt.)
  • 8 .Aston Villa FC (10 pkt.)

Rywalizacja o mistrzostwo nie będzie nudna. Emocje do końca w Anglii i Niemczech

Piłkarski sezon 2018/2019 w pełni, kibice emocjonują się zarówno Ligą Mistrzów, która wróciła w lutym po dwumiesięcznej przerwie, jak i zmaganiami w krajowych ligach. A tam wiele się dzieje - dość powiedzieć o pasjonującej walce o mistrzostwo Anglii, gdzie ścigają się Liverpool i Manchester City, czy o wyścigu w Bundeslidze, między Borussią Dortmund i Bayernem Monachium. Jak wygląda sytuacja w czołowych ligach Starego Kontynentu? Oto nasz raport przed ostatnią prostą sezonu.

Premier League: Walka do samego końca?

Najwcześniej spośród pięciu czołowych lig europejskich zaplanowano finisz Premier League, której 38. kolejka zostanie rozegrana 12 maja. Być może dopiero wtedy poznamy mistrza Anglii, choć pasjonujący wyścig pomiędzy Liverpool FC a Manchesterem City może mieć zwycięzcę już nieco wcześniej.

W chwili obecnej w Premier League rozegrano już 27 kolejek, pozostało raptem 11, czyli za nami już 71 procent sezonu. Prowadzi Liverpool, który wyprzedza mistrzów z Manchesteru o jeden punkt.

A jeszcze na początku stycznia The Reds mieli siedem punktów zapasu nad wielkim rywalem i byli faworytem do mistrzostwa. Przegrali jednak bezpośrednie starcie na Etihad 1-2, a The Citizens zabrali się do pracy w 2019 roku i wygrali niemal wszystkie meczu - poza jedną wpadką z Newcastle United 1-2. W niedzielę zdobyli też Puchar Ligi. Liverpool tymczasem się zaciął, wygrał jeden z czterech ostatnich pojedynków, resztę zremisował.

Reklama

Do końca ligi pojedynek będzie już tylko korespondencyjny, bo zainteresowani grali już ze sobą dwa razy (0-0 i 2-1 dla City).

Być może w rywalizacji o mistrzostwo Anglii języczkiem u wagi będzie zaangażowanie obu ekip w Lidze Mistrzów. O ile Manchester City może być niemal pewny awansu do ćwierćfinału (3-2 z Schalke 04 Gelsenkirchen na wyjeździe), to Liverpool będzie miał bardzo trudne zadanie w rewanżu (0-0 z Bayernem Monachium u siebie). Paradoksalnie, porażka The Reds w Europie może pomóc drużynie w walce o tytuł. Kadra zespołu Juergena Kloppa nie jest na tyle szeroka, by drużyna dokończyła zwycięsko sezon na dwóch frontach. A na mistrzostwo Anglii w mieście Beatlesów czekają już niemal 30 lat (od 1990 roku). 

W 2014 roku szczęście było blisko, ale jednak lepszy okazał się Manchester City. Czy tym razem będzie podobnie? Do końca sezonu wielcy rywale zagrają jeszcze kilka trudnych meczów: Liverpool podejmie Tottenham i Chelsea, Manchester czeka domowe starcie z Tottenhamem, a później derby na Old Trafford z United. Pod koniec kwietnia sytuacja w tabeli powinna być nieco jaśniejsza, albo... dokładnie taka jak w chwili obecnej.

Do walki o tytuł może włączyć się jeszcze Tottenham - traci sześć punktów do lidera, a grają z oboma pretendentami do mistrzostwa. Nie jest wykluczone, że walka o prymat potrwa do 38. kolejki.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Premier League

Bundesliga: Koniec panowania Bayernu przełożony

Tydzień później niż w Anglii zakończy się walka o mistrzostwo w Niemczech. Na razie Borussia Dortmund przewodzi ligowej tabeli, ale z sześciu punktów przewagi na półmetku rozgrywek - czyli na koniec 2018 roku - zostały obecnie tylko trzy. W Bundeslidze rozegrano już 23 serie spotkań, pozostało 11, czyli niemal dokładnie 1/3 sezonu.

W ostatnich tygodniach mistrzowie Niemiec odrobili do odwiecznych rywali połowę strat, a wszystko przez serię remisów BVB. Wszystko zaczęło się od epidemii grypy w Dortmundzie, po której Borussia najpierw odpadła z Pucharu Niemiec (3-3 i 2-4 w karnych), a później zaczęła gubić punkty w lidze. Przeciwko TSG 1899 Hoffenheim lider rozgrywek prowadził już 3-0, by zremisować 3-3 i wpaść w dołek. Punkty uciekły w starciu ze słabiutkim FC Nuernberg (0-0), do tego w Lidze Mistrzów Dortmund został rozbity przez Tottenham Hotspur (0-3). Bayern w tym czasie tylko wygrywał, choć nie miał bardzo trudnych rywali. Może poza Herthą Berlin. Mistrzowie Niemiec, którzy na tronie zasiadają nieprzerwanie od 2013 roku, nie zachwycają i wydaje się, że przebudzenie BVB w ostatniej kolejce (3-2 z Bayerem Leverkusen) to dla nich zła wiadomość.

Zobacz, jak wygląda sytuacja w Bundeslidze

Znów kluczowa może okazać się Liga Mistrzów i sytuacja dwóch czołowych niemieckich ekip. Borussia nie ma już praktycznie szans na awans, w marcu najpewniej pozostanie jej pożegnać się z rywalizacją i skupić się na finiszu w Bundeslidze. Wrócić mają Łukasz Piszczek i Marco Reus, bez których zespół traci sporo ze swej wartości. Bayern ma u siebie rewanż z Liverpoolem, może kosztem zeszłorocznego finalisty awansować do ćwierćfinału i na pewno rywalizacja w LM będzie go bardzo zajmować. A skład nie jest bardzo szeroki, co już jesienią odbijało się mistrzom Niemiec czkawką na krajowym podwórku.

Do tego w Bundeslidze czeka Bawarczyków starcie z trzecią w stawce Borussią Moenchengladbach, a później jeszcze wyjazd do Lipska i u siebie starcie z Eintrachtem Frankfurt na koniec rozgrywek. Dortmund będzie gościć na Signal Iduna Park Schalke 04, jedzie też w delegację do Moenchengladbach. Kalendarz ma jednak nieco łatwiejszy. Tytuł? Przy różnicy trzech punktów decydujące może okazać się starcie 6 kwietnia na Allianz Arena. Bayern podejmie Borussię i jeśli nie wygra, być może zostanie strącony z tronu. Na razie jest tuż za liderem i taka pozycja.

Primera Division: Czy ktoś dogoni Barcelonę?

W Hiszpanii będą koronować mistrzów 19 maja, choć nie jest wykluczone, że poznamy ich nieco wcześniej. Po 25 kolejkach (z zaplanowanych 38) na czele pozostaje mistrz, czyli FC Barcelona. "Duma Katalonii" w 66 procentach wykonała plan, bo jest liderem w La Liga i nie zanosi się na jej szybką detronizację. Powód? W sezonie 2018/2019 konkurencja jest dla Katalończyków zbyt słaba. Atletico Madryt traci do lidera siedem punktów, Real Madryt dziewięć i obie drużyny gubią punkty, przegrywając nawet na własnych boiskach. 

Barca tymczasem nie daje się ogrywać, zdarzają się jej remisy, ale w kluczowych momentach staje na wysokości zdania, jak w ostatni weekend w starciu z czwartą do niedawna Sevillą (4-2). Gospodarze długo prowadzili u siebie 2-1 z liderem, ale Barcelona ma w składzie Lionela Messiego, który załatwił sprawę triumfu efektownym hat-trickiem.

Primera Division: tabela, wyniki, terminarz

Co ciekawe, wszystkie trzy czołowe ekipy z La Liga są blisko ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Barca musi ograć u siebie Olympique Lyon po remisie 0-0 we Francji. Atletico ma na widelcu Juventus Turyn po wygranej 2-0, a Real pokonał w Holandii Ajax Amsterdam 2-1, u siebie powinien zamknąć kwestię triumfu w dwumeczu. I znów - im więcej energii stracą w pucharach piłkarze wszystkich trzech ekip, tym trudniej będzie na krajowym podwórku. A tutaj Barcelona ma komfort, bo wypracowała przewagę i może jej nie oddać do końca rozgrywek. Weryfikacja nastąpi już 2 marca, gdy na Santiago Bernabeu Real podejmie odwiecznych rywali. Tylko wygrana "Królewskich" może uratować ich marzenia i emocje w walce o tytuł w tym sezonie. Remis będzie korzystny dla Barcelony, a jej zwycięstwo (jesienią było aż 5-1) przypieczętuje losy mistrzostwa. Zwłaszcza, że do końca rozgrywek drużyny z wielkiej trójki spotkają się już tylko raz - Barcelona w kwietniu podejmie Los Colchoneros. Mając tak duży zapas punktów i bacząc na formę rywali, będzie faworytem i może nawet zgubić punkty.

Zwłaszcza, że spoza wielkiego tercetu nie widać nikogo, kto mógłby włączyć się do rywalizacji. Sevilla już pogrzebała swoje szanse.

Francja: Paris Saint-Germain pisze historię

Francuska Ligue 1 wydawała się być rozstrzygnięta na długo przed zakończeniem sezonu. Paris Saint-Germain wygrywa od początku jak na zamówienie, dotychczas paryżanie z 25 spotkań triumfowali w 22 i tak naprawdę kwestią czasu jest, kiedy już nikt nie będzie miał nawet matematycznych szans na tytuł. Za nami już niemal 70 procent sezonu, przewaga nad drugim Lille wynosi 17 punktów, a nad trzecim Olympique Lyon - aż 22! To miażdżący zapas, choć jeszcze na początku lutego dla ligowej konkurencji pojawiła się iskierka nadziei. Grający bez kontuzjowanych gwiazd PSG przegrał pierwszy mecz w sezonie (1-2 w Lyonie), ale od tego czasu zdobywał już komplet punktów, a "Lwy" wygrały tylko jeden z trzech meczów. 

Kibiców we Francji będzie rozpalać raczej to, kto zajmie drugą lokatę, niż losy tytułu. Pięciokrotni mistrzowie Francji w ostatnich sześciu sezonach wypracowali tak komfortową przewagę, że teraz mogą nawet pozwolić sobie w Ligue 1 na wpadki, zbierając siły na Ligę Mistrzów. Jej zdobycie jest obsesją katarskich właścicieli, którzy co roku pompują w klub miliony. Zespół Thomasa Tuchela ma na razie ćwierćfinał na wyciągnięcie ręki po wygranej 2-0 z Manchesterem United. Szkoda tylko, że przez to zmagania w Ligue 1 będą już do końca sezonu mało ciekawe. Jeśli nie stanie się nic nieprzewidzianego, PSG weźmie tytuł w połowie kwietnia. Może nawet na stadionie w Lille. 25 maja paryżanie z pewnością utoną w strugach szampana.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę w Ligue 1

Włochy: "Stara Dama" wciąż pełna wigoru

Podobnie jak we Francji, rywalizacja o mistrzostwo we Włoszech nie będzie bardzo zacięta pod koniec sezonu. Juventus Turyn - mistrz nieprzerwanie od siedmiu lat, czyli dłużej niż Bayern Monachium w Niemczech! - pędzi po tytuł, ma 13 punktów więcej od Napoli oraz 22 od Interu Mediolan. A ponieważ "Stara Dama" za chwilę zapewne pożegna się z Ligą Mistrzów (0-2 z Atletico Madryt), będzie musiała się skupić na rywalizacji o scudetto. 

Co może rozgrzać może fanów w Italii? Na pewno kolejne strzeleckie popisy Cristiano Ronaldo, a jeśli już w czubie tabeli, to walka o trzecie i czwarte miejsce, które gwarantują bezpośredni awans do przyszłorocznej Ligi Mistrzów. Napoli ma dziewięć punktów zapasu nad rywalami, a ci - Inter Mediolan, AC Milan oraz AS Roma - są rozmieszczeni w stawce na dystansie trzech punktów. To będzie ostra walka.

Dla polskich fanów dodatkowy smaczek stanowią z pewnością popisy strzeleckie Krzysztofa Piątka, który może poprowadzić ekipę Milanu do miejsca na podium Serie A. Złoto weźmie Wojciech Szczęsny, a srebro Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński. Najbardziej polski ze wszystkich sezonów włoskiej ekstraklasy przyniesie też kilka pojedynczych perełek - starcie Juve z Napoli w najbliższy weekend oraz szlagier Juventus - Milan w kwietniu. Ponieważ losy czołowych lokat są już w zasadzie przesądzone, popisy polskich asów powinny nam zrekompensować kolejny sezon pod dyktando Bianconerich. Finisz rozgrywek nastąpi najpóźniej w Europie, 26 maja.

Wszystko, co powinieneś wiedzieć o Serie A

Kris


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje