Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (50 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (42 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (41 pkt.)
  • 4 .Arsenal Londyn (35 pkt.)
  • 5 .West Ham United FC (31 pkt.)
  • 6 .Manchester United (31 pkt.)
  • 7 .Tottenham Hotspur Londyn (30 pkt.)
  • 8 .Wolverhampton Wanderers FC (25 pkt.)

Rooney strzelił dwa gole i poprowadził Manchester United do zwycięstwa

Wayne Rooney strzelił dwa gole i poprowadził Manchester United do zwycięstwa z Sunderlandem 2-0 w meczu 27. kolejki Premier League.

Premier League - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Rooney w sobotę przerwał serię ośmiu występów w Premier League bez bramki. W 66. minucie wykorzystał rzut karny po faulu Irlandczyka Johna O'Shea na Radamelu Falcao. Zanim reprezentant Anglii ustawił piłkę na 11. metrze, w roli głównej wystąpił arbiter, który za przewinienie na Kolumbijczyku postanowił usunąć z boiska... Wesa Browna. Niewielkim usprawiedliwieniem dla sędziego może być fakt, że Kolumbijczyka zaatakowali niemal równocześnie obaj obrońcy, którzy w przeszłości grali wspólnie w ekipie z... Manchesteru.

Reklama

Jak wyjaśnił po spotkaniu arbiter, z jego pozycji widać było, że obaj obrońcy w tym samym momencie zaatakowali Falcao. Próbował się konsultować ws. czerwonej kartki ze swoimi asystentami, ale żaden z nich nie był pewny, który z zawodników sfaulował napastnika United.

Eesta w obronę wziął szkoleniowiec Sunderlandu Gustavo Poyet: "Naprawdę trudno było jednoznacznie ocenić, co się stało. Obejrzeliśmy po meczu wideo i nawet taki zapis nie rozwiał wszystkich wątpliwości. Sędzia tłumaczył piłkarzom, że to Brown pierwszy zaatakował Falcao".

W 84. minucie Rooney, po 10. trafieniu w sezonie, ustalił wynik na 2-0.

Dzięki trzem punktom "Czerwone Diabły", który wystąpiły bez kontuzjowanego Holendra Robina van Persiego, awansowały na trzecią pozycję w tabeli. Mają 50 pkt, o pięć mniej niż ich lokalny rywal - City, który w niedzielę zmierzy się z szóstym Liverpoolem oraz o 10 ustępują Chelsea. Londyńczycy w niedzielę powalczą na Wembley z inną drużyną ze stolicy - Tottenhamem Hotspur w finale Pucharu Ligi.

Zespół "ManU" odskoczył na cztery punkty Southamptonowi, który w sobotę przegrał na wyjeździe z West Bromwich Albion 0:1.

Ze zwycięstwa cieszył się polski bramkarz Łukasz Fabiański, którego Swansea pokonała na wyjeździe Burnley 1-0. Fabiański nie dał się zaskoczyć zawodnikom Burnley i drużyna walijska mogła się cieszyć z 11. zwycięstwa w sezonie.

Siódmej porażki z rzędu doznali piłkarze Aston Villi. Tym razem 0-1 z Newcastle United. Bramkę dla gospodarzy zdobył Senegalczyk Papiss Cisse.

W niedzielę, oprócz meczu Liverpoolu z Manchesterem City, Arsenal Londyn podejmie Everton.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje