Reklama

Reklama

  • 1 .Liverpool FC (99 pkt.)
  • 2 .Manchester City (81 pkt.)
  • 3 .Manchester United (66 pkt.)
  • 4 .Chelsea Londyn (66 pkt.)
  • 5 .Leicester City (62 pkt.)
  • 6 .Tottenham Londyn (59 pkt.)
  • 7 .Wolverhampton Wanderers (59 pkt.)
  • 8 .Arsenal Londyn (56 pkt.)

Premier League w środę wznawia rywalizację. Liverpool o krok od tytułu

Dokładnie po stu dniach przerwy w środę do gry wrócą piłkarze w Premier League. Wówczas odbędą się dwa zaległe spotkania. Od piątku do poniedziałku zaplanowano 30. kolejkę i już w niedzielę pierwsze od 1990 roku mistrzostwo Anglii może sobie zapewnić Liverpool.

Przed wybuchem pandemii Liverpool dominował w krajowych rozgrywkach. Z 29 meczów wygrał 27 i nad drugim Manchesterem City ma aż 25 punktów przewagi.

Reklama

W środę obrońcy tytułu w zaległym meczu podejmą Arsenal Londyn. Jeśli Manchester przegra, a w niedzielę Liverpool wygra w derbowym spotkaniu z Evertonem, to "The Reds" nic już nie odbierze końcowego triumfu - nawet koronawirus.

Długo niewiele wskazywało na to, że sezon uda się dokończyć. Wielka Brytania jest najmocniej dotkniętym pandemią krajem w Europie. Na Covid-19 zmarło tam ponad 40 tys. osób. Nie brakowało głosów, że gdyby nie udało się wrócić do gry, to Liverpool i tak powinien zostać ogłoszony mistrzem. W ekipie z Anfield do całej sytuacji podchodzono ze spokojem.

"Nie czuję się mistrzem i chcę tytuł zdobyć na boisku. Zawsze mówiłem, że gram po to, aby sięgać po trofea. Mistrzostwo Anglii jest moim marzeniem, ale jeśli nie uda się w tym sezonie, to trudno. Takie jest życie. Obecnie dzieją się ważniejsze rzeczy, ludzie tracą bliskich" - powiedział w kwietniu senegalski skrzydłowy Sadio Mane.

Spotkania będą rozgrywane przy pustych trybunach, a to oznacza, że świętowanie tytułu, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas, będzie miało skromny przebieg. "Samotne świętowanie na stadionie, a potem powrót do domu nie brzmi ekscytująco. Zamierzamy uczcić tytuł wspólnie z kibicami, nawet jeśli możliwe to będzie dopiero w połowie następnego sezonu" - podkreślił trener Liverpoolu Juergen Klopp.

Liverpool jest o krok od 19. w historii mistrzostwa, ale pierwszego w erze Premier League, liczonej od sezonu 1992/93. Częściej najlepszy był jedynie Manchester United, który 20-krotnie kończył rozgrywki na pierwszym miejscu.

Co prawda walka o tytuł jest praktycznie rozstrzygnięta, ale emocji nie powinno brakować. Zapowiada się zacięta walka o miejsca w najlepszej czwórce, które dają prawo gry w Lidze Mistrzów, oraz o utrzymanie. Manchester City ma 57 pkt, trzecie Leicester City 53, a czwarta Chelsea Londyn 48. Grupę pościgową stanowią natomiast Manchester United (45), Wolverhampton Wanderers (43) i niespodziewanie beniaminek Sheffield United (43). Dalsze miejsca zajmują będące w kryzysie londyńskie ekipy - Tottenham Hotspur (41) i Arsenal (40).

Najciekawiej zapowiada się piątkowy mecz Tottenhamu z Manchesterem United. Obu ekipom przymusowa przerwa pozwoliła poprawić sytuację kadrową. W drużynie "Kogutów" w pełni sił są Harry Kane i Koreańczyk Son Heung-min. Do składu "Czerwonych Diabłów" wrócili natomiast Francuz Paul Pogba i Marcus Rashford.

Dowiedz się więcej na temat: Premier League | Liverpool FC

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje