Reklama

Reklama

Premier League. Słomiński: Na co stać będzie Arsenal, Aston Villę, Brighton, Burnley i Chelsea?

W sobotę 12 września startują najstarsze rozgrywki ligowe świata - liga angielska. Walka o prymat w ojczyźnie futbolu od 1992 roku toczy się w ramach Premier League, pierwszy raz o tytuł grano jeszcze w XIX wieku - w roku 1888. Rozgrywki w sezonie 2020/21 będą inne niż wszystkie poprzednie. Zapraszamy na pierwszą część przeglądu sytuacji klubów, autorstwa Macieja Słomińskiego.

Do początku października mecze będą rozgrywane bez publiczności, potem - jeśli wszystko dobrze pójdzie - stadiony zapełnią się w trzeciej części. Wciąż będą obowiązywać antywirusowe obostrzenia, zabronione na przykład będą chóralne śpiewy. To prawdziwa tragedia, bo przecież futbol został wymyślony jako rozrywka dla klasy robotniczej - tradycyjna pora rozgrywania meczów to godzina 15 w sobotę, tak by kibice po skróconej weekendowej szychcie mogli zdążyć z fabryk na pierwszy gwizdek. 

Legendarny menedżer Celticu Glasgow Jock Stein miał rzec: "Football without fans is nothing" - “Futbol bez kibiców jest niczym". 

Reklama

Coś w tym jest, mecze bez kibiców są dziwne, jednak lepsze takie niż żadne, musimy się nauczyć z tym żyć. 

Oddajemy w wasze ręce zapowiedź sezonu Premier League, będziemy ją publikować w częściach, gdyż w ojczyźnie futbolu tyle się dzieje, że jeden artykuł, nawet w internecie by tego nie pomieścił.

Arsenal

Czy tego oczekiwali kibice "Kanonierów", wieszając we wszystkich zakątkach świata, łącznie z Pucharem Świata w skokach narciarskich z Zakopanem, prześcieradła z napisem "Wenger out"? Dwa sezony po zwolnieniu francuskiego menedżera zakończyły się finiszem na kolejno piątym i ósmym miejscu w lidze. Co, by nie mówić o 22-letniej (!) kadencji Wengera najniższy finisz to szósta pozycja w jego ostatnim sezonie 2017/18. Tyle dobrze, że ostatnie rozgrywki zostały okraszone triumfem w FA Cup, pod wodzą Mikela Artety, byłego zawodnika "Gunners" oraz asystenta Pepa Guardioli w Manchesterze City. 

Arsene Wenger miał imię posiadające wspólny człon z "Arsenal", Arteta odpowiednie nazwisko. Może tu leży klucz do sukcesu? Sezon "Invincibles", 2003/04 w którym "Kanonierzy" byli niepokonani przez całe rozgrywki wydaje się być lata świetlne temu, ale wydaje się, że właściwy człowiek na trenerskim stołku jest w stanie poprowadzić klub we właściwym kierunku.

Transfery: Ważne będzie jak wkomponuje się w drużynę Willian, który przez poprzednich siedem lat z wielkim powodzeniem występował w Chelsea. Brazylijczyk jest rówieśnikiem dotychczasowego reżysera gry Arsenalu - Mesuta Oezila, który wydaje się być już zgrana kartą. - To piłkarz, który zrobi różnicę - powiedział Mikel Arteta o Willianie dla arsenal.com.

Polski akcent: W Arsenalu przez cztery sezony wspólnie występowali polscy bramkarze Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny. O wiele częściej grał młodszy o pięć lat Szczęsny, którego kariera w Londynie załamała się, gdy Wenger złapał go pod prysznicem na paleniu papierosów. Obu polskim golkiperom odejście z Arsenalu wyszło na zdrowie, dziś rywalizują o miejsce w bramce biało-czerwonej kadry.

Typ Interii: 6. miejsce (niestety, jedna pozycja za Tottenhamem).



Aston Villa

Klub z Birmingham zdobył mistrzostwo Anglii, wystawiając przez całe rozgrywki ledwie 14 zawodników. Było to w ubiegłym stuleciu, w sezonie 1980/81. Co więcej w kolejnym sezonie "Villains" byli najlepsi na kontynencie zdobywając klubowy Puchar Europy. Potem popadli w przeciętność, w XXI wieku sadowiąc się w ciepłym środku tabeli Premier League. Strefa komfortu była tak uwierająca, że część fanów z Birmingham zaczęła marzyć o przygodzie, jaką zawsze stanowi walka o utrzymanie. "Careful what you wish for" jak mówią w ojczyźnie futbolu, czyli “Uważaj czego sobie życzysz". Ich życzenie zostało spełnione, Villa z hukiem opuściła Premier League, by w 2019 roku po trzyletnim czyśćcu w Championship powrócić na najwyższy szczebel. Pierwszy sezon po powrocie był nerwowy, ostatecznie zakończony szczęśliwie, na 17. (pierwszym bezpiecznym) miejscu. Brak wzmocnień drużyny, która ledwo zachowała ligowy status, musi niepokoić. Manager Dean Smith jest od dziecka fanem Villi, wykorzystuje grę przy pustych trybunach, by stamtąd oglądać mecz zamiast ławki trenerskiej. Trener twierdzi, że stamtąd jest lepszy widok.

Transfery: Brak.

Polski akcent: Przez trzy lata w Aston Villi występował 46-krotny reprezentant Polski, a obecnie ekspert Polsatu, Dariusz Kubicki. Popularnemu "Kubie" w Birmingham szło w gorzej niż Sunderlandzie, gdzie jak twierdzi, był postacią tak kultową, że imię "Darius" było najczęściej nadawanym noworodkom.

Typ Interii: 20. miejsce - degradacja.

Brighton and Hove Albion

Chlubą miasta Brighton od zawsze było molo, w stylu tego w Sopocie, nic więc dziwnego, że przez lata mieszkańcy nadmorskiego miasta mieli na głowie inne rzeczy niż piłka nożna. W 1983 roku "Mewy" opuściły najwyższą klasę rozgrywek. 13 lat później klub zmuszony był sprzedać stadion Goldstone Ground, by przez kolejne dwa zajmować 23. miejsce na czwartym poziomie ligowym. Pozycja niżej oznaczałaby opuszczenie ligi zawodowej. Sytuacja była opłakana, Brighton musiało korzystać z gościny Gillingham, by wreszcie powrócić do macierzy, tyle że na stadion lekkoatletyczny. Później było tylko lepiej, wreszcie w 2017 roku "Mewom" udało się awansować do Premier League.

Przez dwa pierwsze lata drużynę prowadził irlandzki trener Chris Hughton. W 2019 roku Brighton przejął Graham Potter, znany z tego, że z czwartej do pierwszej ligi wprowadził szwedzki klub Ostersund. Z powodzeniem ordynował swym piłkarzom nietypowe metody treningu, jak taniec towarzyski i występy teatralne. W Szwecji Potter prowadził m.in. byłego obrońcę Arki Gdynia - Douglasa Bergqvista. W pierwszym sezonie pod wodzą Pottera w Premier League, Brighton zajęło 15. miejsce.

Transfery: Przed meczem Ligi Narodów nie brakowało fachowców, którzy wskazywali Joela Veltmana jako słabe ogniwo obrony "Oranje". Podobnie kiedyś nazywali Jakuba Wawrzyniaka kibice w Bielsku-Białej, ale okazało się, że to oni byli słabi, nie piłkarz. Veltman, który może grać zarówno na prawej stronie obrony, jak i na środku powinien być silnym ogniwem obrony Brighton, która w poprzednim sezonie do szczelnych nie należała. Veltman będzie w Premier League występował z numerem "34", by uhonorować kolegę z Ajaksu Amsterdam - Abdelhaka Nouriego, który w czasie meczu z Werderem doznał ataku serca, trwale uszkodził mózg i zapadł w śpiączkę. Utalentowany piłkarz zakończył karierę w wieku zaledwie 20 lat. Dziś ma się już lepiej.

Polski akcent: Tomasz Kuszczak bronił barw "Mew" w Championship w latach 2012-14. Po latach przesiadywania na ławce Manchesteru United nasz bramkarz nad morzem wyraźnie odżył, opuszczając przez dwa lata jedynie osiem ligowych meczów. 

Typ Interii: 16. miejsce.

Burnley

To nad stadionem Burnley przeleciał samolot z napisem "White Lives Matter".
- Jestem pewny, że Burnley potępi to g.... - napisał na Twitterze Gary Lineker. I tak się stało. W "nagrodę" kibic stojący za podniebną hecą został ukarany dożywotnim zakazem wstępu na stadion miejscowej drużyny i zwolnieniem z pracy. Co kraj to obyczaj.
Schodząc na ziemię, to będzie piąty z rzędu sezon Burnley w Premier League. W Anglii jest na to określenie: "punching above your weight" czyli "walczyć w wyższej kategorii wagowej".

Nikt nie oczekuje walki o europejskie puchary, chociaż raz, w 2018 roku i ta sztuka się udała klubowi z Turf Moor, najmniejszego obecnie obiektu w najwyższej z lig angielskich (21 994). Tradycyjny angielski obiekt i tradycyjny angielski menedżer Sean Dyche to najmocniejsze strony Burnley. Właściciel klubu Mike Garlick jest Brytyjczykiem, a to w Premier League rzadkość.

Transfery: Will Norris przyszedł z Wolves jako zastępca bramkarza Nicka Pope’a. Szkoda, że nie Chuck.

Polski akcent: Dziadek Jamesa Tarkowskiego był Polakiem, dlatego w teorii, stoper Burnley mógł wybrać koszulkę w orłem w koronie. Stało się inaczej, wolał grę dla Albionu, pozbawiając polskich dziennikarzy możliwości zapytania go o to, czy jest rodziną Stasia Tarkowskiego z "W pustyni i w puszczy".

Typ Interii: 12. miejsce.

Chelsea

W pierwszym roku samodzielnej pracy przy Stamford Bridge (obiekt położony w dzielnicy Fulham) Frank Lampard dopiero uczył się trenerskiego fachu na szczeblu Premier League. Początki wypadły zachęcająco (czwarte miejsce - kwalifikacja do Champions League oraz finał FA Cup), ale kolejnego sezonu bez trofeum wymagająca publika z zachodniego Londynu może nie wybaczyć. A już na pewno straty ponad 30 punktów do mistrza kraju. Drużynę ponoć zwykło się budować od tyłu, dlatego pytanie brzmi: "Jak długo Lampard będzie miał cierpliwość do najdroższego bramkarza świata, jakim wciąż jest Kepa Arrizabalaga?". Jakim cudem Bask kosztował więcej od Alissona Beckera z Liverpoolu już na zawsze pozostanie jedną z nierozwiązanych zagadek świata piłki.

Transfery: Najwyraźniej pandemia nie ima się rosyjskich oligarchów. Roman Abramowicz wydał wyjątkowo dużo na swą ulubiona zabawkę, bo grubo ponad 200 milionów funtów. Zapewne chciał nadrobić ubiegłoroczny zakaz transferowy. W poprzednim sezonie "The Blues" kuleli w defensywie i nie jest pewne czy 36-letni Thiago Silva uszczelni zasieki obronne. Po drugiej stronie boiska: Hakim Ziyech, Timo Werner i Kai Havertz powinni dostarczyć sporego bólu głowy liniom obronnym rywali. Dodatkowo przy Stamford Bridge są już przecież Christian Pulisic, Tammy Abraham i Mason Mount. W świetle takiej siły ognia nikt nie płacze ze Edenem Hazardem.

Polski akcent: W 2014 roku super utalentowany Hubert Adamczyk trafił do juniorskiej drużyny Chelsea. Dziś ma 22 lata i na koncie jedną bramkę w Ekstraklasie, w barwach Wisły Płock.

Typ Interii: 3. miejsce.

Maciej Słomiński

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL