Reklama

Reklama

  • 1 .Liverpool FC (89 pkt.)
  • 2 .Manchester City (66 pkt.)
  • 3 .Leicester City (58 pkt.)
  • 4 .Chelsea Londyn (57 pkt.)
  • 5 .Manchester United (55 pkt.)
  • 6 .Wolverhampton Wanderers (52 pkt.)
  • 7 .Arsenal Londyn (49 pkt.)
  • 8 .Sheffield United (48 pkt.)

Premier League. Rodzinie Troya Deeneya też dostało się z powodu jego odmowy

Troy Deeney, napastnik Watford FC, powiedział, że jego rodzina spotkała się z osobistymi i internetowymi atakami w związku z tym, że odmówił w zeszłym tygodniu powrotu do treningów.

Kapitan "Szerszeni" tłumaczył to obawą o syna, który ma trudności z oddychaniem i zawodnik nie chce go narażać na niebezpieczeństwo.

Reklama

31-letni napastnik, którego klub zajmuje 17. miejsce w tabeli Premier League, wyrażał także obawy w związku z panem powrotu do gry i łączącym się z tym bezpieczeństwem zawodników. Podobne zdanie miał także Danny Rose, obrońca będący na wypożyczeniu w Newcastle United, który stwierdził, że gracze są traktowani jak "szczury laboratoryjne".

"W czasach, gdy tak ważne jest zdrowie mentalne, wszyscy zachęcają: przemów, przemów, przemów proszę. I przemówił Danny Rose, przemówiłem ja i nie zostawiono na nas za to suchej nitki" - powiedział Deeney w wywiadzie dla CNN.

"Nie dostało się tylko nam. Moja żona dostaje bezpośrednie wiadomości o tej sytuacji, a gdy idziesz ulicą, ludzie będą mówić tak 'ja pracuję, też wróć do pracy'. Moje obawy były wyłącznie z powodów rodzinnych. Mam pięciomiesięcznego syna, który ma problemy z oddychaniem. Potrzebowałem odpowiedzi na więcej pytań, ale na początku nie mogłem ich dostać" - tłumaczył Denney.

Teraz zdobył więcej informacji.

"Miałem szczęście rozmawiać z profesorem Jonathanem van Tamem, który współpracuje z rządem. Prowadzi badania i powiedział mi, że będę pod najlepszą możliwą opieką, a z powrotem do pracy każdego z nas wiąże się jakieś ryzyko" - stwierdził zawodnik Watfordu.

Dowiedz się więcej na temat: Troy Deeney

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje