Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (35 pkt.)
  • 2 .Liverpool FC (34 pkt.)
  • 3 .Chelsea Londyn (33 pkt.)
  • 4 .West Ham United FC (27 pkt.)
  • 5 .Tottenham Hotspur Londyn (25 pkt.)
  • 6 .Manchester United (24 pkt.)
  • 7 .Arsenal Londyn (23 pkt.)
  • 8 .Wolverhampton Wanderers FC (21 pkt.)

Premier League: porażka Chelsea, czyste konto Boruca

Chelsea Londyn przegrała w sobotę na wyjeździe z Crystal Palace 0-1 w 32. kolejce angielskiej Premier League i może stracić prowadzenie w tabeli. Czyste konto zachował w bramce Southamptonu Artur Boruc, a jego drużyna pokonała Newcastle United 4-0.

Zespół trenera Jose Mourinho doznał piątej porażki w tym sezonie. Żadnej nie poniósł z drużyną także walczącą o tytuł. Przed dwoma tygodniami "The Blues" ulegli Aston Villi, której celem, podobnie jak Crystal Palace, jest pozostanie w Premier League.

Do sobotniej wpadki w derbach stolicy przyczynił się obrońca John Terry, który w 52. minucie skierował piłkę głową do własnej bramki. To pierwsza porażka Chelsea z Crystal Palace od 24 lat.

Ze zwycięstwa cieszył się Artur Boruc, gdyż "Święci" pokonali Newcastle United 4-0. Dwa gole zdobył Jay Rodriguez (14 i 15. bramka w sezonie), a równie dobrze spisała się defensywa gospodarzy. Polak w poważnych opałach znalazł się pierwszy raz dopiero w 73. minucie, ale obronił strzał Senegalczyka Papissa Cisse.

Reklama

Zespół Boruca jest ósmy w tabeli, ale do wyprzedzającego go bezpośrednio Manchesteru United traci sześć punktów.

W sobotę na Old Trafford MU pokonał Aston Villę 4-1, m.in. po dwóch golach - 14. i 15. w sezonie - Wayne'a Rooneya oraz pierwszym dla tego klubu trafieniu Hiszpana Juana Maty, który "Czerwonym Diabłem" został w styczniu.

Zaczęło się jednak po myśli gości i... grupy fanów gospodarzy, którzy zdecydowali się opłacić samolot ciągnący baner z napisem "Wrong one - Moyes out", nawołującym do zwolnienia szkoleniowca.

Maszyna pojawiła się nad obiektem po dwóch minutach gry, ale większość trybun przyjęła ją gwiazdami i buczeniem. Z kolei w 13. Ashley Westwood strzałem z rzutu wolnego zapewnił ekipie z Birmingham prowadzenie.

Cieszyła się z niego jednak tylko siedem minut, a do remisu doprowadził strzałem głową Rooney. Od tego momentu przewaga gospodarzy, którzy przegrali dwa poprzednie ligowe spotkania na swoim stadionie, nie podlegała dyskusji.

Prawdziwy test podopiecznych Davida Moyesa, który po meczu dziękował kibicom za wsparcie, czeka jednak we wtorek, kiedy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zmierzą się z Bayernem Monachium.

- Od kiedy jestem w klubie zawsze czułem wsparcie fanów. Rozumiem też ich rozgoryczenie z powodu gorszych wyników, do których nie są przyzwyczajeni. Ale dziś pokazali, że doceniają mnie, moją pracę, a co najważniejsze zawsze mogą na nich liczyć piłkarze - powiedział Moyes.

Premier League: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy