Reklama

Reklama

Premier League. Ostatnia kolejka w cieniu alarmu bombowego

Alarm bombowy na Old Trafford w Manchesterze, przez który odwołano mecz United z Bournemouth Artura Boruca, przyćmił wydarzenia sportowe ostatniej kolejki piłkarskiej ekstraklasy Anglii. "Czerwone Diabły" wiedzą już jednak, że nie zagrają w Lidze Mistrzów.

Premier League. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Szósty obecnie w tabeli "ManU" ma 63 punkty i traci trzy do lokalnego rywala City, który zamyka czołową czwórkę. Aby go wyprzedzić, podopieczni Holendra Louisa van Gaala musieliby pokonać zespół z Bournemouth różnicą kilkunastu bramek. Mogą za to zakończyć sezon na piątej pozycji, zajmowanej obecnie przez Southampton, o ile wywalczą przynajmniej punkt. Na razie nie wiadomo, kiedy zostanie rozegrany zaległy mecz.

Reklama

"Odwołanie spotkania to zawsze ostatnia rzecz, jakiej chcemy. Przepraszamy wszystkich kibiców za niedogodności, ale jesteśmy pewni, że w tych okolicznościach zrozumieją naszą decyzję" - napisały w oświadczeniu władze Premier League.

United na sobotę ma zaplanowany finał Pucharu Anglii, w którym zmierzy się na Wembley z Crystal Palace.

Do przełożenia meczu Premier League z powodu alarmu bombowego doszło po raz pierwszy w historii rozgrywek.

Spotkanie na Old Trafford miało rozpocząć się o godz. 16, tak jak wszystkie inne starcia tej kolejki, ale już pół godziny przed pierwszym gwizdkiem nadawano komunikaty, aby fani opuścili dwie trybuny, ponieważ znaleziono podejrzaną paczkę. Początkowo mecz miał być tylko opóźniony, jednak po rozmowie władz obu klubów postanowiono go odwołać. Takie rozwiązanie zaleciła policja. Później zdetonowano pakunek w sposób kontrolowany.

Tymczasem "The Citizens" tylko zremisowali na wyjeździe 1-1 ze Swansea City, w barwach którego tym razem nie wystąpił bramkarz Łukasz Fabiański. Bramkę dla gości zdobył Nigeryjczyk Kelechi Iheanacho (w piątej minucie), a wyrównał tuż przed przerwą Ghańczyk Andre Ayew. Zespół z Manchesteru, prowadzony w niedzielę po raz ostatni przez Chilijczyka Manuela Pellegriniego (zastąpi go obecny szkoleniowiec Bayernu Monachium Josep Guardiola), zagra w ostatniej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów.

Bezpośrednio do fazy grupowej tych rozgrywek awansował mistrz Leicester City, którego piłkarzem jest Marcin Wasilewski, a także dwa kluby z Londynu - Arsenal i Tottenham Hotspur. Sensacyjny triumfator Premier League w ostatniej kolejce zremisował na wyjeździe z najlepszą w poprzednim sezonie Chelsea Londyn 1-1.

Tottenham nie wykorzystał z kolei szansy zakończenia sezonu wyżej w tabeli od Arsenalu po raz pierwszy od 21 lat. W niedzielę przegrał ze zdegradowanym już wcześniej Newcastle United 1:5, a Arsenal pewnie pokonał innego spadkowicza Aston Villę 4-0 (hat-trickiem popisał się Francuz Olivier Giroud) i wyprzedził lokalnego rywala o punkt. "Kanonierzy" zostali wicemistrzami kraju z dorobkiem 71 pkt i stratą 10 do Leicester City.

Z ekstraklasy spadł również beniaminek Norwich City. Królem strzelców został napastnik Tottenhamu Harry Kane, który zdobył 25 bramek - o jedną więcej od Jamie'ego Vardy'ego z Leicester City oraz Argentyńczyka Sergio Aguero z Manchesteru City. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL