Reklama

Reklama

Premier League: Liverpool FC - Manchester City 3-1. Świetne widowisko w cieniu kontrowersji

Zdecydowanie najciekawszym spotkaniem 12. kolejki Premier League było starcie Liverpoolu z Manchesterem City. „The Reds” po bardzo dobrym meczu pokonali drużynę z Manchesteru 3-1. Nie zabrakło jednak kontrowersji, co spotkało się ze wściekłością Josepa Guardioli. Sędzi nie podyktował rzutu karnego po zagraniu piłki ręką przez Trenta Alexandra-Arnolda.

Starcie obu drużyn miało ogromny ciężar gatunkowy. W poprzednim sezonie "Obywatele" wygrali mistrzostwo kraju mając zaledwie jeden punkt przewagi nad Liverpoolem. Jeżeli obie drużyny utrzymają taką dyspozycję również w obecnych rozgrywkach, to bezpośrednie spotkania mogą niemal zaważyć o końcowym sukcesie jednej ze stron.

Manchester City nie wygrał od 16 ostatnich spotkań na Anfield, a Liverpool był jedyną niepokonaną drużyną w lidze. Teoretycznie możemy postawić "The Reds" w roli faworytów, jednak mając tylu klasowych zawodników w obu zespołach wszystko jest możliwe. Jak sam przyznał Juergen Klopp: - To będzie wielki mecz. Mamy tego świadomość. Cały świat będzie na nas patrzył.

Reklama

O wiele energiczniej spotkanie rozpoczęli piłkarze Manchesteru City. Goście ruszyli odważnie do przodu, jednak pierwszą bramkę udało się zdobyć zawodnikom Liverpoolu. W 6. minucie spotkania Fabinho huknął z dystansu i pokonał bramkarza "Obywateli". Wcześniej sędzia nie podyktował rzutu karnego dla City, co spotkało się z protestami piłkarzy z błękitnej części Manchesteru. Podopieczni Josepa Guardioli nie zamierzali się jednak dać zepchnąć do defensywy i już po chwili zrobiło się bardzo groźnie po rzucie wolnym. Bliski zdobycia gola strzałem głową był Raheem Sterling.

Mecz był rozgrywany w zawrotnym tempie i już po chwili Liverpool strzelił drugiego gola. Andrew Robertson otrzymał podanie z głębi pola i świetnie dośrodkował z bocznej strefy boiska. Do piłki dopadł Mohamed Salah i uderzeniem z głowy dopełnił formalności. Chwilę potem groźną sytuację stworzyli sobie zawodnicy City.

Sergio Aguero dobrze odnalazł się w polu karnym i oddał strzał, który sparował Alisson. Po stracie dwóch bramek goście przebudzili się i zdobywali coraz więcej miejsca do gry. W 29. minucie podopieczni Guardioli zagrali na jeden kontakt i akcję strzałem zakończył Kevin de Bruyne. Belg po rykoszecie trafił w słupek.

Obie ekipy cały czas atakowały, jednak więcej zagrożenia pod bramka rywala stwarzali sobie gospodarze. W 38. minucie piłkarze Liverpoolu ładnie rozegrali akcję, po której strzał oddał Roberto Firmino. Dobrą interwencją popisał się Claudio Bravo. Kilka chwil potem Augero popędził boczna strefą boiska, urwał się obrońcom i oddał strzał. Napastnik City zdecydowanie powinien spróbować podania do dobrze ustawionego de Bruyne. Niewykorzystana akcja City mogła się zemścić już po chwili.

Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Salah oddał groźny strzał z dystansu, lecz pewnie interweniował Bravo. Drugą część gry mocnym uderzeniem rozpoczęli piłkarze Manchesteru City. Ilkay Guendogan oddał strzał z dystansu, piłka odbiła się po rykoszecie i groźnie zmierzała w kierunku bramki Alissona.

Liverpool odpowiedział już po chwili. Jordan Henderson popędził prawą stroną boiska i przy biernym pressingu obrońców "Obywateli" wrzucił piłkę w pole karne. Bravo nie wyszedł z linii bramkowej, do futbolówki dopadł Sadio Mane i wpakował ją do siatki. Piłka cały czas wędrowała pomiędzy jedną a drugą bramką i chwilę potem De Bruyne zagrał groźnie z bocznej strefy boiska, jednak Aguero był minimalnie spóźniony i nie zdołał jej dobić.

Tempo meczu trochę przygasło i wolniejszą fazę spotkania przełamała bramka "Obywateli". W 78. minucie spotkania do siatki trafił Bernando Silva. Hiszpan pokonał Alissona mocnym strzałem po ziemi, który wpadł do bramki obok słupka. Podopieczni Guardioli złapali wiatr w żagle i tuż po rozpoczęciu gry prawie ponownie trafili do siatki rywali. Gabriel Jesus nie zdołał jednak zmienić toru lotu piłki po podaniu od Sterlinga.

W 82 minucie sędzia podjął kolejną kontrowersyjną decyzję. Piłka została trafiona w rękę Trenta Alexandra-Arnolda w polu karnym Liverpoolu, jednak będący bardzo blisko sytuacji arbiter kazał grać dalej. Pep Guardiola skakał ze wściekłości przy ławce trenerskiej.

W końcówce spotkania uwidoczniła się przewaga gości, który od 80. minuty mieli prawie 80 procentowe posiadanie piłki. Pomimo tego nie udało im się już zmienić wyniku spotkania

PA

Premier League - wyniki, terminarz, tabela


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL