Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester United (40 pkt.)
  • 2 .Manchester City (38 pkt.)
  • 3 .Leicester City (38 pkt.)
  • 4 .Liverpool FC (34 pkt.)
  • 5 .Tottenham Hotspur Londyn (33 pkt.)
  • 6 .Everton (32 pkt.)
  • 7 .West Ham United FC (32 pkt.)
  • 8 .Aston Villa FC (29 pkt.)

Premier League: Liverpool FC - Arsenal Londyn 2-2

Arsenal Londyn zremisował na Anfield Road z Liverpool FC 2-2 (1-1) w szlagierze Premier League. Jeden punkt dla "The Reds" uratował w doliczonym czasie gry Martin Szkrtel.

Kibice obu zespołów nie mają powodów do zadowolenia w tym sezonie. Jednak dużo gorsze nastroje panują na Anfield Road. "The Reds" bowiem w Premier League zawodzą i nad trenerem Brendanem Rogersem zawisły ciemne chmury.

Gospodarze już w 3. minucie mieli okazję, żeby objąć prowadzenie. Strzał Stevena Gerrarda z rzutu wolnego był jednak niecelny. Liverpool prezentował się dużo lepiej od "Kanonierów". Ich przewaga nie przełożyła się na ilość podbramkowych sytuacji. Wojciech Szczęsny musiał jednak zachować czujność tak jak w 24. minucie, kiedy poza polem karnym uprzedził Philippe'a Coutinho.

W 35. minucie bramkarz reprezentacji Polski popisał się doskonałą interwencją. Szczęsny w świetnym stylu obronił strzał z bliska Lazara Markovicia. Kilka minut później aktywny Serb znów stanął przed szansą. Tym razem Marković pomylił się z 16 metrów.

Liverpool dopiął swego w 45. minucie. Strata piłki przez Arsenal na własnej połowie okazała się kosztowna. Jordan Henderson podał do Coutinho, a ten znakomicie uderzył po ziemi z 15 metrów. Futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Szczęsny nie miał żadnych szans.

Radość piłkarzy i kibiców Liverpoolu trwała jednak kilkadziesiąt sekund. Po stałym fragmencie gry Mathieu Flamini zgrał piłkę do Mathieu Debuchy'ego, który wygrał pojedynek z Martinem Szkrtelem i popisał się celną "główką". 1-1 po pierwszej połowie, co zapowiadało emocje w drugiej części.

W 52. minucie zadrżały serca fanów "The Reds". Olivier Giroud przez przypadek przejechał korkami po głowie Szkrtela. Z rozciętej skóry polała się krew i lekarze przez kilka minut walczyli o to, żeby zatamować krwawienie. W końcu się to udało i Szkrtel z bandażem na głowie wrócił do gry dostając od kibiców porcję braw.

W 60. minucie gospodarze przeprowadzili składną akcję zakończoną niecelnym strzałem Lucasa Leivy. Potem błąd popełnił Szczęsny, który źle ocenił sytuację i poza polem karnym chciał zatrzymać Raheema Sterlinga. Ten minął polskiego bramkarza i zagrał do nadbiegającego Stevena Gerrarda. Kapitan "The Reds" uderzył głową ponad bramką.

Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła. W 64. minucie Arsenal prowadził 2-1. Santi Cazorla sprzed końcowej linii wycofał piłkę do Giroud, a ten strzelił bez namysłu i Brad Jones musiał wyciągać piłkę z siatki.

Liverpool rzucił się do odrabiania strat. Dwukrotnie w krótkim odstępie czasu Szczęsnego niepokoił Gerrard. W obu przypadkach Polak spisał się bez zarzutu. Kwadrans przed końcem bliski szczęścia był Lucas Leiva. Piłka po strzale Brazylijczyka przeleciała jednak tuż obok słupka.

W 87. minucie Szczęsny uratował swój zespół przed stratą gola. Sterling zacentrował w pole karne. Fabio Borini uderzył głową, ale Szczęsny znakomicie przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Reklama

"The Reds" kończyli mecz w dziesiątkę po tym jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Borini. Piłkarze Brendana Rogersa pokazali charakter i walczyli do końca o choćby jeden punkt. W doliczonym czasie gry ich wysiłki zostały nagrodzone, gola na 2-2 zdobył Szkrtel.

Liverpool FC - Arsenal Londyn 2-2 (1-1)



Bramki: 1-0 Philippe Coutinho (45.), 1-1 Mathieu Debuchy (45.), 1-2 Olivier Giroud (64.), 2-2 Martin Szkrtel (90.)

Wyniki, terminarz i tabela Premier League


Dowiedz się więcej na temat: Liverpool FC | Arsenal Londyn | Wojciech Szczęsny | Premier League

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje