Reklama

Reklama

  • 1 .Arsenal Londyn (0 pkt.)
  • 2 .Aston Villa FC (0 pkt.)
  • 3 .Brentford FC (0 pkt.)
  • 4 .Brighton & Hove Albion FC (0 pkt.)
  • 5 .Burnley FC (0 pkt.)
  • 6 .Chelsea Londyn (0 pkt.)
  • 7 .Crystal Palace FC (0 pkt.)
  • 8 .Everton (0 pkt.)

Premier League. Daniel Levy, prezes Tottenhamu – mistrz negocjacji

Tottenham kupił piłkarza. Już samo to wydarzenie jest większą niespodzianką niż kwota - 60 milionów euro - jaką zapłacił londyński klub za Tenguy Ndombele. Prezes Spurs Daniel Levy uważany jest za najbardziej twardego negocjatora w świecie futbolu.

- Negocjacje z nim były bardziej bolesne niż operacja mojego biodra - miał powiedzieć Alex Ferguson po rozmowach z właścicielem Tottenhamu Danielem Levy’m. Legendarny menedżer Manchesteru United wspominał kulisy transferu Dimitara Berbatowa ze Spurs do MU.

Rozmowy toczyły się do ostatniego dnia okienka transferowego. Levy celowo je przedłużał. Podbijał stawkę. Początkowo suma transferu miała wynosić 25 milionów funtów. Stanęło na 30 milionach. Transakcja została zawarta kwadrans przed północą 31 sierpnia 2008 roku. Wówczas Bułgar był najdroższym piłkarzem kupionym przez "Czerwone Diabły".

Reklama

Postrach największych i najbardziej bezczelnych agentów piłkarskich

- To było bardzo, ale bardzo trudne. Mam 25 lat doświadczenia w prowadzeniu klubu. To nie byle jaki klub. Przez ostatnie 16 sezonów regularnie występujemy w europejskich pucharach. I taka sytuacja w świecie futbolu nigdy mi się nie zdarzyła. Negocjacje z Tottenhamem i ich dyrektorami były najcięższe, jakie przeżyłem podczas 25 lat pracy w Lyonie - opowiadał właściciel Lyonu Jean-Michel Aulas po sprzedaży Hugo Llorisa do Tottenhamu w 2012 roku.

Nie inaczej było teraz, choć na pierwszy rzut oka poszło jak z płatka. Tottenham we wtorek ogłosił, że kupił z Lyonu Ndombele. Kwota - 60 mln euro plus bonusy. Na piłkarza uwagę zwrócił menedżer Spurt Mauricio Pochettino już w lutym. Argentyńczyk spotkał się pod koniec czerwca z piłkarzem, aby wysondować czy pasuje charakterologicznie do jego koncepcji. Był pod wrażeniem.

Następny ruch należał do władz klubu. I tu zaczynał się problem. "Bo Levy wzbudza przestrach u największych agentów europejskich, nawet tych najbardziej bezczelnych" - napisał o prezesie Spurs dziennik "L’Equipe". Aulas zaczął się niecierpliwić, gdy rozmowy przedłużały się zaledwie o kilka dni. A to przecież krótko jak na Levy’ego. - Jeśli negocjacje będą się przeciągać, to cena wyniesie 80 mln - zapowiedział szef Olympique Lyon.

Było jak zwykle trudno. - Nasi ludzie rozmawiali z Levym. On strasznie dużo mówi i potem wraca do tego, co ustaliliśmy na piśmie. Porozumienia nie są przestrzegane. Zarząd Tottenhamu cały czas wyjaśnia, że rynek jest trudny i wszystko można renegocjować - opisywał rozmowy Aulas. Angielskie media piszą, że w takich sytuacjach prezes londyńskiego klubu czuje się jak ryba w wodzie. To jest jego mecz, jego walka o punkty i nigdy nie odpuszcza, zawsze obstaje przy swoich racjach.

Liczy się skuteczność

Również z powodu takiego podejścia do rozmów Tottenham był wstrzemięźliwy na rynku transferowym. Przez ponad 500 dni Spurs Londyńczycy nie kupili żadnego piłkarza. W poniedziałek doszło do sfinalizowania transferu Jacka Clarke’a z Leeds za 10 mln funtów, a we wtorek 6-letni kontrakt podpisał Ndombele. Finalista Ligi Mistrzów nadrabia zaległości.

Dlaczego z Ndombele poszło tak sprawnie jak na ten klub? Być może dlatego, że konkurencja nie próżnowała. Ten zdolny 22-letni piłkarz interesował Juventus, Manchester United, Paris Saint-Germain. Levy szybko porozumiał się z Aulasem i agentami piłkarza. Ndombele będzie jednym z najlepiej zarabiających piłkarzy w Tottenhamie, tak jak przystało na najdroższego zawodnika w historii klubu.

Zmienia się też optyka Spurs, co miało wpływ na ten transfer. W ostatnich sezonach klub inwestował w budowę stadionu. Nowe White Hart Lane kosztowało miliard euro. Tottenham musi zadbać teraz o wyniki i o skład z wartościowymi piłkarzami. Levy właśnie negocjuje transfer Giovaniego Lo Celso z Betisu Sewilla.

Można być pewnym, że rozmowy na pewno są trudne. Bo 57-letni prezes Spurs w tym wieku się nie zmieni się. Będzie działać, tak jak działał do tej pory. To chłodny, konsekwentny w swych działaniach biznesmen, z którego twarzy "bije syberyjski chłód". Kapitan Tottenhamu Hugo Lloris w wywiadzie dla "L’Equipe" wspomina, że rozmawia z prezesem najwyżej trzy albo cztery razy w sezonie. W ich relacjach nie ma żadnej bliskości. - Aulas w Lyonie dbał o to, żeby nasze życie w klubie było przyjemne. Nasze stosunki w Tottenhamie mają w sobie tylko czysty paternalizm - powiedział bramkarz reprezentacji Francji.

Ale prezes jest od tego, żeby sprawnie działać, a nie być miłym. Pod rządami Levy’ego Tottenham goni angielską czołówkę, prześcignął lokalnego rywala Arsenal, grał w finale Ligi Mistrzów, ma piękny stadion. Co z tego, że ma twardego prezesa? Liczy się to, że jest skuteczny.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Daniel Levy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje