Reklama

Reklama

Tabela gr. E "Polskiej" :
  • 1. Hiszpania (0 pkt.)
  • 2. Polska (0 pkt.)
  • 3. Słowacja (0 pkt.)
  • 4. Szwecja (0 pkt.)

Premier League. Były kolega Jerzego Dudka z Liverpoolu mówi otwarcie o depresji i uzależnieniach

Danny Murphy, były piłkarz Liverpoolu i ex-kolega z szatni Jerzego Dudka, po latach opowiedział o swojej depresji oraz problemach z alkoholem i narkotykami. Koszmar dopadł go po tym, jak zakończył piłkarską karierę.

Danny Murphy długo był jednym z kluczowych piłkarzy Liverpool FC w erze Gerarda Houlliera. Później występował m.in. w barwach Tottenhamu Hotspur, Fulham oraz Blackburn Rovers. Jak się teraz okazuje, były kolega z zespołu Jerzego Dudka padł ofiarą częstej przypadłości piłkarzy - zagubienia i utraty poczucia sensu po przejściu na piłkarską emeryturę. Były reprezentant Anglii zdecydował się otwarcie o tym opowiedzieć na łamach "The Mail on Sunday".

Alkohol i inne używki

Murphy zakończył karierę zawodniczą w 2013 roku. - Cieszyłem się tylko pierwszymi latami piłkarskiej emerytury. Zająłem się wtedy grą w golfa, pracą w mediach, poświęcałem czas rodzinie - wspomina 44-latek.

Reklama

To były jednak miłe złego początki. W pewnym momencie jego życie zaczęło się walić, jak domek z kart. - Fakt, że nie było już dla mnie powrotu do futbolu plus to, że straciłem większość moich oszczędności sprawiło, że wpadłem w depresję. W trakcie tego ciemnego okresu, przez około dwanaście miesięcy, pogrążałem się w alkoholu i narkotykach. Rozpadło się moje małżeństwo, popadłem w konflikty z rodzeństwem i przyjaciółmi i bardzo się wyizolowałem - otwarcie wyznał były piłkarz "The Reds".

Po tragedii od razu na trening

Były pomocnik uważa, że jedną z przyczyn przeżytego załamania nerwowego mógł być fakt, że jako zawodnik nie przepracował odpowiednio mentalnie śmierci swojego ojca. - Mój tata zmarł, gdy byłem jeszcze piłkarzem Tottenhamu. Dwa dni po jego śmierci już byłem na treningu, biorąc normalnie udział w zajęciach. Dopiero po przejściu na piłkarską emeryturę byłem w stanie opłakać śmierć ojca w taki sposób, w jaki powinienem. Uważam, że takie wydarzenia mogą mieć długofalowy wpływ psychologiczny na człowieka, odłożony niejako w czasie - podkreśla Murphy.

Na szczęście, piłkarzowi udało się poradzić sobie z problemami z używkami. Historia Murphy’ego wydaje się mieć swój "happy end". - W końcu przyjąłem profesjonalną pomoc psychologiczną i to był początek mojego odrodzenia. Mam teraz bardzo dobre relacje z dziećmi, a także wspaniałą partnerkę, która pomogła mi pogodzić się z rodziną - przyznaje były piłkarz Liverpoolu. 

JK



Dowiedz się więcej na temat: Premier League | Liverpool FC | Tottenham Hotspur

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje