Reklama

Reklama

  • 1 .Arsenal Londyn (0 pkt.)
  • 2 .Aston Villa FC (0 pkt.)
  • 3 .Brentford FC (0 pkt.)
  • 4 .Brighton & Hove Albion FC (0 pkt.)
  • 5 .Burnley FC (0 pkt.)
  • 6 .Chelsea Londyn (0 pkt.)
  • 7 .Crystal Palace FC (0 pkt.)
  • 8 .Everton (0 pkt.)

​Premier League. Aston Villi należał się rzut karny!

W środowym meczu 37. kolejki Premier League, Tottenham Hotspur na własnym stadionie przegrał z drużyną Aston Villi 1-2. Tym samym "Koguty" znacznie utrudniły sobie walkę o przyszłoroczną edycję Ligi Europy. W spotkaniu byliśmy świadkami kuriozalnej decyzji sędziów, którzy nie podyktowali rzutu karnego dla zespołu gości.

Wspomniana sytuacja miała miejsce w 12. minucie spotkania, gdy z środka boiska piłka została posłana w pole karne gospodarzy. Tam ruszyli do niej Ollie Watkins i bramkarz Hugo Lloris. Golkiper błędnie obliczył tor lotu piłki i w efekcie jej nie trafił, a w wyniku rozpędu wpadł w swojego przeciwnika. Do starcia doszło, gdy piłka była jeszcze na polu gry i mimo to angielski sędzia Craig Pawson nie zdecydował się na odgwizdanie rzutu karnego.

Decyzja ta wywołała spore zamieszanie i dyskusje, tym bardziej gdy decyzję o braku rzutu karnego potwierdzili sędziowie VAR, którzy powstrzymali się od interwencji.

Reklama

Decyzja arbitrów jest dla mnie niezrozumiała. Piłka nie została zagrana przez nikogo, a bramkarz ewidentnie wpada w swojego rywala, który porusza się swoim torem biegu. Jest to po prostu faul, za który należy odgwizdać rzut karny. Nie ma tutaj znaczenia, że piłka tak czy siak opuściłaby boisko.

Co innego, gdyby interweniujący bramkarz zagrał piłkę i następnie w sposób nieostrożny wpadł w napastnika. Wówczas decyzja o braku przewinienia byłaby prawidłowa. Tutaj natomiast jest to niewytłumaczalne. Bardzo ciekawi mnie dlaczego sędziowie VAR nie zarekomendowali obejrzenia tej sytuacji i zmiany decyzji, gdyż błąd jest ewidentny i wyraźny. 

Łukasz Rogowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje