Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (50 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (42 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (41 pkt.)
  • 4 .Arsenal Londyn (35 pkt.)
  • 5 .West Ham United FC (31 pkt.)
  • 6 .Manchester United (31 pkt.)
  • 7 .Tottenham Hotspur Londyn (30 pkt.)
  • 8 .Wolverhampton Wanderers FC (25 pkt.)

Premier League. Amanda Staveley - "Pierwsza dama" angielskiego futbolu

Newcastle w rękach szejków z Arabii Saudyjskiej, Manchester City we władaniu emirów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. A wszystko to za sprawą kobiety, silnej i niezwykle przedsiębiorczej, idącej do celu po trupach - Amandy Staveley.

Za przeprowadzenie tych dwóch transakcji uzyskała tytuł "First Lady" Premier League. Może bardziej należałoby - wzorem Jose Mourinho - nazwać ją "The Special One". Brytyjskie media piszą o niej  bardziej sentymentalnie: "piękna kobieta, która wstrząsnęła piękną grą." Ale są i takie, że to "prawdziwa brytyjska królowa angielskiego futbolu". Ma 47 lat, jej firmy zarządzają kapitałem wartym 28 mld funtów, jej majątek jest wart około 300 milionów funtów.

Książęta i szejkowie

Brytyjskie tabloidy od dawna lubiły się o niej rozpisywać. W 2001 roku zaczęła spotykać się z 13 lat starszym księciem Andrzejem. Podobno były już zaręczyny i propozycja ślubu. Nic z tego jednak nie wyszło. Po dwóch latach związek się rozpadł. Podobno z jej inicjatywy. Ale Staveley zyskała rozgłos, na którym jej zależało. Nie zaprzestała też spotykać się z ludźmi z książęcych i królewskich sfer, choć już z zupełnie innego regionu świata

Reklama

Staveley miała ambicje. Przynależność do rodziny królewskiej nie pozwoliłaby jej realizować biznesowych marzeń. Pierwszy milion zarobiła mając 24 lata. Absolwentka Cambridge w wieku 22 lat otworzyła restaurację na którą wzięła kredyt w wysokości 180 tys. funtów. Położona w prestiżowej lokalizacji, obok znanego klubu jeździeckiego, restauracja szybko przyniosła sukces. Odwiedzali ją znamienici goście. Był wśród nich szejk Dubaju Mohammedem bin Rashid al Maktoum. Ta znajomość uczyniła ją jedną z najbardziej wpływowych osób w rejonie Zatoki Perskiej, a z czasem w piłce nożnej.

Miał być Liverpool, ale udało się z Manchesterem City

Kiedy Staveley zamknęła restaurację zajęła się operacjami na giełdzie, handlowała akcjami spółek technologicznych, potem zainwestowała w centrum konferencyjne w Cambridge, choć Brytyjczycy pisali, że za inwestycją stał król Jordanii. Jedna z jej kolejnych spółek była zarejestrowana w Dubaju. Związku z Bliskim Wschodem były silne. Pośredniczyła w transakcjach multimilionerów z Zatoki Perskiej w brytyjskie spółki, m.in. w bank Barclays. Piłka nożna była jedną z kluczowych dziedzin przez które szejkowie chcieli zaistnieć na Wyspach Brytyjskich i w świecie.

Najpierw miał być Liverpool. W 2008 roku szejk Mohammed, którego poznała w prowadzonej przez siebie restauracji, chciał zainwestować w "The Reds" poprzez spółkę Dubaj International Capital's 400 milionów funtów. Rozmowy trwały wiele miesięcy. Nic z tego nie wyszło. Nie mogli się porozumieć dwaj ówcześni właściciele Liverpoolu George Gillet i Tom Hicks. Sprzedaży klubu inwestorom arabskim sprzeciwiali się również kibice.

Ale Staveley działała na wielu polach. Jednym z jej klientów był szejk Mansour. W tym samym czasie w jego imieniu prowadziła rozmowy w sprawie przejęcia Manchesteru City przez spółkę Abu-Dhabi United Group Investment. Transakcja zakończyła się powodzeniem. Umowa została zawarta 1 września 2009 roku. Mansour przejął City do byłego premiera Tajlandii Thaksina Shinawatry za ponad 200 milionów funtów. To początek tego Manchesteru City, jaki znamy obecnie - pazernego na tytuły, zatrudniającego najlepszych piłkarzy i trenerów za grube miliony. Transakcja przyniosła firmie angielskiej bizneswomen PCP Capital Partners 10 milionów funtów.

Newcastle - transakcja w imieniu mordercy

Działalność w futbolu operatywnej Staveley nie ustała. Od kilku lat pracuje w imieniu szejków z Arabii Saudyjskiej. Arabia do tej pory była - w przeciwieństwie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru - bierna w świecie sportu, a szczególnie piłki nożnej. Uaktywniła się w ostatnim czasie, gdy ponosiła kolejne porażki dyplomatyczne, których apogeum było morderstwo saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego w ambasadzie w Stambule.

Władcy Arabii Saudyjskiej przez sport chcą ocieplić swój wizerunek. Inwestycja w klub piłkarski ma być narzędziem dyplomacji. I jeszcze jedno. Saudyjczycy potwornie zazdroszczą sukcesu Katarczykom i renomy, który bądź co bądź mimo braku zwycięstwa w Lidze Mistrzów, zdobyło Paris Saint-Germain.

Staveley od kilku lat próbuje przejąć w imieniu Saudyjczyków znany angielski klub Premier League. Ponownie prowadziła rozmowy z Liverpoolem, a potem z Manchesterem United. Nie udało się wynegocjować umowy. Przyszedł więc czas na Newcastle.

Angielskie media podają, że transakcja doszła już do skutku. Mike Ashley, który naciskany nie chciał sprzedawać klubu, pozbywa się go jednak za 300 milionów funtów. Do umowy doprowadziła PCP Capital Partners w imieniu Saudyjskiego Funduszu Inwestycji Publicznych należącego Mohammeda Bin Salmana. To druga osoba w państwie, książę koronny, następca tronu, syn panującego króla Salmana. Podejrzana postać. To on miał wysyłać wiadomości mordercom Chaszukdżiego. CIA twierdzi, że zlecił morderstwo.

Konsorcjum Amandy Staveley nie widzi w tym problemu mimo protestów organizacji praw człowieka. Czeka na ostateczną zgodę władz Premier League. Mówi, że dla niej nie liczy się to, czy zarobi osiem czy 200 milionów, ale dobrze wykonana robota. Możliwe, że zasiądzie w zarządzie Newcastle. W końcu pierwsza dama Premier League nie działałaby zza kulis ale na pierwszej linii frontu.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama