Reklama

Reklama

  • 1 .Liverpool FC (99 pkt.)
  • 2 .Manchester City (81 pkt.)
  • 3 .Manchester United (66 pkt.)
  • 4 .Chelsea Londyn (66 pkt.)
  • 5 .Leicester City (62 pkt.)
  • 6 .Tottenham Londyn (59 pkt.)
  • 7 .Wolverhampton Wanderers (59 pkt.)
  • 8 .Arsenal Londyn (56 pkt.)

Manchester United - Manchester City 1-2 w 4. kolejce Premier League

Znakomite widowisko na Old Trafford zakończyło się derbową porażką Manchesteru United 1-2 z Manchesterem City w Premier League. "Czerwone Diabły" przespały początek meczu. W starciu wielkich trenerów, Jose Mourinho i Pepa Guardioli, lepszy okazał się ten drugi.

Do wielkich derbów Manchesteru doszło już w czwartej kolejce Premier League. W trzech pierwszych meczach sezonu oba zespoły zdobyły komplet punktów.

Reklama

Manchester United pod wodzą Jose Mourinho i Manchester City z Pepem Guardiolą mają w tym sezonie walczyć o tytuł mistrza Anglii. Zatrudnienie słynnych szkoleniowców oraz wielomilionowe transfery miały na celu znów uczynić Manchester stolicą angielskiej, a może i europejskiej piłki.

Mou i Pep, delikatnie mówiąc, nie są przyjaciółmi, ale tuż przed meczem serdecznie się uściskali. W lidze angielskiej stanęli naprzeciw siebie po raz pierwszy, a Portugalczyk zapowiadał, że po meczu zaprosi Guardiolę na drinka.

W pierwszych minutach to goście zakotwiczyli na połowie United, ale strzału na bramkę nie oddali. Kibiców na Old Trafford spróbował za to rozgrzać Paul Pogba, lecz uderzył z dystansu nad bramką City.

Po kwadransie gry trybuny zamarły, gdy goście wyszli na prowadzenie. Po długiej piłce od Aleksandara Kolarova, głową zgrał ją Kelechi Iheanacho. Daley Blind zawahał się, zamiast wybić piłkę, dopadł do niej Kevin de Bruyne i nie dał szans Davidowi de Gei.

Kiepsko grające "Czerwone Diabły" w 36. minucie otrzymały kolejny cios. De Bruyne wywiódł w pole obrońców i uderzył płasko po ziemi w długi róg. Do odbitej od słupka piłki dopadł Iheanacho i wpakował ją do bramki. Mourinho i całe trybuny domagały się odgwizdania spalonego, ale powtórki przekonały, że nie mogło być o nim mowy.

Gospodarze zdążyli wrócić do gry jeszcze przed przerwą. Pomógł im bramkarz City Claudio Bravo, który, łapiąc piłkę, zderzył się z Johnem Stonesem. Na to tylko czekał Zlatan Ibrahimović, który kapitalnym wolejem posłał piłkę do bramki.

W końcówce pierwszej połowy Zlatanowi zabrakło jednak zimnej krwi w dwóch sytuacjach, gdy miał okazję doprowadzić do wyrównania. Do przerwy 1-2.

Na drugą połowę Mourinho posłał Andera Herrerę i Marcusa Rashforda, w miejsce Henricha Mchitarjana i Jessego Lingarda. Gospodarze ruszyli do szturmu. Po akcji Rashforda sytuację miał Ibrahimović, ale nie trafił, naciskany przez rywala.

W 70. minucie po kontrze United piłka wpadła do bramki City, ale sędzia Mark Clattenburg słusznie nie uznał gola, bo na spalonym był Ibrahimović, od którego odbiła się piłka po strzale Rashforda.

W odpowiedzi przycisnęli podopieczni Guardioli, ale de Gea bronił jak w transie. Kontra gości zakończyła się strzałem w słupek de Bruyne.

"Czerwone Diabły" do ostatnich sekund walczyły o wyrównanie, ale nie udało się im zdobyć upragnionego gola.

Manchester United - Manchester City 1-2. Raport meczowy

Premier League: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje