Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (41 pkt.)
  • 2 .Manchester United (40 pkt.)
  • 3 .Leicester City (39 pkt.)
  • 4 .West Ham United FC (35 pkt.)
  • 5 .Liverpool FC (34 pkt.)
  • 6 .Tottenham Hotspur Londyn (33 pkt.)
  • 7 .Everton (33 pkt.)
  • 8 .Chelsea Londyn (30 pkt.)

Manchester United - Manchester City 1-2. Guardiola przechodzi do historii

Derby Manchesteru dla City. Drużyna Pepa Guardioli pokonała na Old Trafford Manchester United 2-1 (1-1) w 16. kolejce Premier League. Zespół hiszpańskiego trenera wygrał 14. kolejne spotkanie, czego żadnej innej drużynie w historii Premier League się nie udało. Wielkim pechowcem w zespole gospodarzy był Romelu Lukaku, który pomógł przy obu bramkach dla City i zmarnował idealną okazję na remis w końcówce meczu.

Premier League - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

Jose Mourinho nie zaskoczył taktyką. Pierwsza połowa Manchesteru United wyglądała tak, jak można się było tego spodziewać. Manchester City zdominował całkowicie rywali. Posiadanie piłki po stronie gości przytłaczało gospodarzy. "Czerwone Diabły" dopiero w końcówce tej części gry oddały pierwsze celne strzały.

Portugalski szkoleniowiec z przodu postawił na trójkę: Anthony Martial, Jesse Lingard i Marcus Rashford, co sugerowało nastawienie się na szybkie kontrataki. "The Citizens" nie pozwolili na nie, bo byli - jak w poprzednich meczach - dobrze zorganizowani i nie popełniali błędów.

W ostatnich tygodniach jedyne, jakie się im przytrafiały, następowały po stałych fragmentach gry. Trener Guardiola uczulał zespół, by nie faulować w niebezpiecznych strefach. Manchester United jednak nie zapędzał się pod pole karne. Romelu Lukaku nie miał wobec tego wielu szans, by swoją posturą wygrać w "szesnastce" pojedynek główkowy.

W 43. minucie Belg - jak na ironię - wygrał powietrzne starcie, ale przed swoją bramką i zrobił to wyjątkowo niefortunnie, wystawiwszy piłkę Davidowi Silvie. Hiszpan, który miał problemy zdrowotne w tygodniu i nie grał w Lidze Mistrzów, miał niewygodną sytuację, jednak potrafił strzelił z dosyć wysokiego pułapu. Lukaku interweniował po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. David De Gea w poprzedniej akcji obronił bardzo groźny strzał Leroya Sanego.

O wyrównaniu mogli pomyśleć tylko najwięksi optymiści na Old Trafford.

Nic bowiem nie wskazywało na to, by przynajmniej w tej części graczy United było na cokolwiek stać. Tymczasem Ashley Young wykonał dośrodkowanie rozpaczy w doliczonym czasie, a Nicolas Otamendi i Fabian Delph nie przecięli, wydawałoby się, banalnie prostego zagrania, dzięki czemu Marcus Rashford znalazł się przed Edersonem i z zimną krwią kopnął obok Brazylijczyka.

W przerwie doszło do poważnych zmian w defensywie obu zespołów. Vincent Kompany doznał kontuzji i jego miejsce, do wejścia Eliaquima Mangali w 59. minucie, na środku obrony City zajął defensywny pomocnik Fernandinho. W pomocy grał za to Ilkay Guendogan. Z kolei Manchester United wprowadził Victora Lindelofa, który wszedł za kontuzjowanego Marcosa Rojo.

Stałe fragmenty - przypomnijmy - tego obawiał się Guardiola. Wspominał o tym po wymęczonym zwycięstwie z West Hamem United w poprzedniej kolejce.

Lukaku powinien w związku z tym straszyć defensywę City. Ale belgijski napastnik, zamiast dręczyć rywali, nieudanymi wybiciami dręczył swoich kolegów. W 54. minucie sytuacja z pierwszej połowy powtórzyła się.

Lukaku, próbując wyczyścić pole karne po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, nabił Chrisa Smallinga, piłka spadła pod nogi Otamendiego, który trafił na 2-1.

Nastąpiła później wymiana kilku ciosów. Manchesterowi United udało się kilkakrotnie skonstruować kontratak, ale bez skutecznego ciosu. Ederson bronił groźny strzał Rashforda, podczas gdy De Gea wykazał się umiejętnościami po uderzeniu Kevina De Bryune’a.

W 84. minucie Manchester United rozegrał akcję w stylu City. Juana Mata rozrzucił piłkę na lewą stronę pola karnego, gdzie Rashford zgrał przed bramkę do Lukaku, któremu pozostało z kilku metrów trafić do siatki. Ale pech nie chciał opuścić Belga. Napastnik trafił w Edersona, po czym w brazylijskiego bramkarza poprawił Mata. Takich sytuacji piłkarze Jose Mourinho stworzyli zdecydowanie za mało.

Arbiter doliczył cztery minuty. Gospodarze rzucili wszystkie siły do przodu i Manchester City w końcowych sekundach dwukrotnie skontrował.

Przy jednym znakomicie do Bernarda Silvy podawał De Bruyne, ale Portugalczyk zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i nie dobił przeciwnika.

To 14. z rzędu zwycięstwo Manchesteru City. W historii Premier League żadna inna drużyna nie dokonała tej sztuki w jednym sezonie. Arsenal miał taką liczbę zwycięstw, ale na przełomie dwóch sezonów. Drużyna Pepa Guardioli powiększyła przewagę nad drugim Manchesterem United do 11 punktów. "The Citizens" w okres świąteczny wchodzą z ogromną przewagą nad grupą pościgową. Czy ktokolwiek dogoni ich do maja? Niewielu kibiców angielskiej ligi w to wierzy.

Piotr Kwiatkowski

Manchester United - Manchester City 1-2 (1-1)

0-1 David Silva (43.)

1-1 Marcus Rashford (45+2)

1-2 Nicolas Otamendi (54.)

Dowiedz się więcej na temat: Manchester City | Manchester United | Pep Guardiola | Jose Mourinho

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje