Reklama

Reklama

  • 1 .Chelsea Londyn (13 pkt.)
  • 2 .Liverpool FC (13 pkt.)
  • 3 .Manchester United (13 pkt.)
  • 4 .Brighton & Hove Albion FC (12 pkt.)
  • 5 .Manchester City (10 pkt.)
  • 6 .Everton (10 pkt.)
  • 7 .Tottenham Hotspur Londyn (9 pkt.)
  • 8 .West Ham United FC (8 pkt.)

Manchester United będzie karać agresywnych kibiców

Manchester United zapowiedział kary dla agresywnych uczestników protestów przeciwko właścicielom klubu.

Fani "Czerwonych Diabłów" od dawna są nieprzychylnie nastawieni do właścicieli - rodziny Glazerów - i co rusz dają temu wyraz. Protesty zaostrzyły się w obliczu decyzji klubu o przystąpieniu do Superligi - rozgrywek mających zrzeszać 15 spośród najbogatszych klubów na Starym Kontynencie, będących alternatywą dla Ligi Mistrzów i Ligi Europy.

Manchester United, podobnie jak pięć innych angielskich klubów, wycofał się w końcu z tego projektu, ale to nie ostudziło atmosfery. W niedzielę na ulicach miasta protestowało wielu kibiców, a część z nich wdarła się na zamknięty z powodu pandemii COVID-19 stadion.

Reklama

Także poza Old Trafford dochodziło do starć ze służbami porządkowymi. Jak poinformowała policja w regionie Greater Manchester, w ich wyniku do szpitala trafił jeden funkcjonariusz z obrażeniami twarzy.

"Większość naszych kibiców potępia kryminalne zachowanie, a także przemoc wobec pracowników klubu, policji i innych fanów. Te stały się teraz przedmiotem działań policji. Klub nie ma na celu karania pokojowo protestujących, ale będzie współpracował z policją, aby zidentyfikować tych, którzy dopuścili się czynów kryminalnych, i nałoży własne sankcje wobec każdego zidentyfikowanego członka klubu czy posiadacza karnetu sezonowego" - napisał "ManU" w oświadczeniu.

Władze angielskiej ekstraklasy przyznały, że silne emocje kibiców mogą być zrozumiałe.

"Zależy nam na bliskim dialogu z fanami i ich przedstawicielami, współpracujemy z FA i rządem w poszukiwaniu rozwiązań, ale prosimy, aby protesty odbywały się pokojowo. Działania kilku klubów nie mogą powodować takiego podziału i niepokoju" - napisano w oświadczeniu Premier League.

Zrozumienie dla protestujących wyraził także premier brytyjskiego rządu Boris Johnson.

"Takie agresywne zachowanie, tego typu demonstracje, to nie jest dobry pomysł, ale z drugiej strony rozumiem silne emocje ludzi" - powiedział dziennikarzom.

W podobnym tonie wypowiedział się burmistrz Greater Manchester Andy Burnham.

"Ważne, żeby pamiętać, że większość kibiców protestowała pokojowo, ale nie ma usprawiedliwiania dla działań mniejszości, który doprowadziła do zranienia funkcjonariuszy policji i naraziła innych na niebezpieczeństwo" - stwierdził.

Na razie nie zapadła decyzja o tym, kiedy odbędzie się nierozegrany w niedzielę mecz 34. kolejki Premier League z Liverpoolem.

Manchester United ma 67 punktów i jest drugi w tabeli, o 13 "oczek" za lokalnym rywalem Manchesterem City, który rozegrał o jedno spotkanie więcej.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje