Reklama

Reklama

  • 1 .Liverpool FC (13 pkt.)
  • 2 .Manchester City (10 pkt.)
  • 3 .Manchester United (10 pkt.)
  • 4 .Chelsea Londyn (10 pkt.)
  • 5 .Everton (10 pkt.)
  • 6 .Brighton & Hove Albion FC (9 pkt.)
  • 7 .Tottenham Hotspur Londyn (9 pkt.)
  • 8 .West Ham United FC (8 pkt.)

Manchester City - Tottenham Hotspur 4-1. "The Citizens" z kolejnym rekordem

Manchester City, w znakomitym stylu, pokonał na własnym stadionie Tottenham Hotspur 4-1 (1-0) w ostatnim sobotnim meczu 18. kolejki Premier League. Dla „The Citizens” było to 16. kolejne zwycięstwo w lidze. Identyczną serią trener Pep Guardiola zdążył już popisać się z Barceloną. Rywali "Obywateli" martwić powinno to, że z każdą kolejną wygraną piłkarze hiszpańskiego szkoleniowca grają lepiej.

Premier League - sprawdź terminarz, wyniki, strzelców oraz tabelę!

Pierwsza połowa była koncertem w wykonaniu piłkarzy Pepa Guardioli. Tottenham mógł cieszyć się ze straty zaledwie jednego gola. Dość powiedzieć, że goście w tej części meczu ani razu nie zagrozili bramce Edersona. "The Citizens" od pierwszego gwizdka szaleli na obu skrzydłach i już w 14. minucie objęli prowadzenie. W pole karne z rzutu rożnego dośrodkował Leroy Sane, Fernandinho skupił na sobie uwagę obrońców w polu karnym, a Ilkay Guendogan strzałem głową nie dał szans Hugo Llorisowi.

Reklama

Piłkarze Mauricio Pochettino przyjechali na Etihad Stadium, chcąc zaprezentować otwartą grę, ale w pierwszych 45 minutach byli bezradni wobec gospodarzy. "Obywatele", zainspirowani 15 kolejnymi zwycięstwami w lidze, grali z wielkim polotem, fantazją i niebywałą wręcz pewnością siebie. W 24. minucie znów zapachniało golem. Najpierw Lloris z największym trudem obronił strzał Sergio Aguero, a następnie, na jego szczęście, spudłował Raheem Sterling. Kilka chwil później dobrych okazji wykorzystać nie potrafili Guendogan, Sane i ponownie Aguero. Gwiazdy "Spurs", z Christianem Eriksenem i Dele Allim na czele, były kompletnie niewidoczne.

Dopiero na początku drugiej połowy nastąpiło przebudzenie gości. W 48. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Son Heung-Min, ale ofiarna interwencja Sane nie pozwoliła mu pokonać Edersona. Później w centrum uwagi znalazły się dwa brutalne ataki piłkarzy z Londynu, za które powinni ujrzeć czerwone kartki. W 55. minucie Harry Kane brutalnie faulował Sterlinga, a w 68. Alli powinien opuścić boisko po przewinieniu na Kevinie de Bruyne. W obu przypadkach sędziujący mecz Craig Pawson ukarał winowajców żółtymi kartkami.

Belg postanowił zrewanżować się za atak na swoją nogę znakomitą postawą na boisku. W 70. minucie otrzymał podanie od Guendogana, pognał lewą stroną, a następnie bardzo mocnym strzałem z dość ostrego kąta pokonał Llorisa. Sześć minut później powinno być 3-0. Za faul Jana Vertonghena na de Bruynem podyktowany został rzut karny. Do piłki podszedł Gabriel Jesus, ale trafił w słupek, a do pustej bramki dobić jej celnie nie potrafił Sterling.

W 80. minucie "The Citizens" dopięli jednak swego. Znakomitym wyprowadzeniem piłki z własnej połowy popisał się de Bruyne, po czym podał na lewą stronę do Sane. Były gracz Schalke 04 dośrodkował po ziemi, a piłkę do pustej bramki skierował w końcu Sterling.

Tottenham znalazł się na kolanach, a dowodem frustracji i zniechęcania był gol na 4-0 autorstwa Sterlinga. Trafienie nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie katastrofalne błędy Erica Diera i Llorisa. Na pocieszenie honorowego gola w trzeciej minucie doliczonego czasu gry strzelił dla gości precyzyjnym strzałem po ziemi Eriksen, ale niczego to nie zmieniło. Na trybunach trwała już bowiem feta miejscowych fanów, zachwyconych postawą "The Citizens".

BR

Manchester City - Tottenham Hotspur 4-1 (1-0)

1-0 Ilkay Guendogan (14.)

2-0 Kevin de Bruyne (71.)

3-0 Leroy Sane (80.)

4-0 Raheem Sterling (90.)

4-1 Christian Eriksen (90.)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje