Reklama

Reklama

  • 1 .Tottenham Hotspur Londyn (20 pkt.)
  • 2 .Liverpool FC (20 pkt.)
  • 3 .Chelsea Londyn (18 pkt.)
  • 4 .Leicester City (18 pkt.)
  • 5 .Southampton FC (17 pkt.)
  • 6 .Everton (16 pkt.)
  • 7 .Aston Villa FC (15 pkt.)
  • 8 .West Ham United FC (14 pkt.)

Manchester City - Liverpool 1-1 w meczu 8. kolejki Premier League

Po bardzo dobrej pierwszej połowie i nieco gorszej drugiej części gry Manchester City zremisował z Liverpoolem 1-1. Gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego, a ozdobą spotkania było trafienie Gabriela Jesusa.

Pomimo skrajnie różnego początku obecnej kampanii Premier League, Manchester City jak i Liverpool w ostatnich spotkaniach mogły pochwalić się długimi seriami bez porażek. Popularni "Obywatele" łącznie nie przegrali już od ośmiu starć, natomiast ekipa z Merseyside jest niepokonana od sześciu meczów. 

Bezpośrednie starcie pomiędzy ekipami zapowiadało się pasjonująco i piłkarze sprostali wysokim oczekiwaniom. Pierwsza połowa o wiele lepiej rozpoczęła się natomiast dla dla gości. Kyle Walker powalił we własnym polu karnym Sadia Mane, a sędzia wskazał na "jedenastkę". Do wykonania karnego podszedł Mohamed Salah i po długim rozbiegu pewnie umieścił piłkę w siatce. 

Atakujący Liverpoolu dzięki trafieniu poprawił swoją niesamowitą serię. Salah strzelał więcej niż 10 bramek w sześciu sezonach z rzędu. 

Reklama

Manchester City nie dał się jednak zepchnąć do defensywy i gospodarze błyskawicznie zabrali się za odrabianie strat. W 25. minucie Raheem Sterling wpadł w pole karne i zdecydował się na strzał. Piłkę bez problemu odbił Alisson Becker, a można było odnieść wrażenie, że reprezentant Anglii podjąłby lepszą decyzję, gdyby dograł futbolówkę do któregoś z klubowych kolegów. 

Zawodnicy Pepa Guardioli atakowali i w końcu dopięli swego. W 31. minucie gospodarze rozegrali składną akcję, po której Kevin De Bruyne posłał podanie do Gabriela Jesusa. Napastnik Manchesteru City bardzo sprytnie przyjął piętą piłkę w kierunku bramki - gubiąc asystę Trenta Alexandra-Arnolda i Joela Matipa, a po chwili płaskim uderzeniem dopełnił formalności. 

Gospodarze tuż przed przerwą stanęli przed szansą na bardzo ważne trafienie do szatni. De Bruyne popędził flanką boiska i posłał piłkę w pole karne. Pędzącą futbolówkę ręką trącił Joe Gomez, jednak sędzia nie zdecydował się od razu na odgwizdanie karnego. Arbiter zmienił decyzję pod wpływem interwencji systemu VAR i wskazał na wapno. Do piłki podszedł sam Belg i... fatalnie przestrzelił. 

Dowiedz się więcej na temat: Manchester City | Liverpool FC | Premier League

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje