Reklama

Reklama

Man City - Southampton 2-1. Gorąca głowa i wybuch radości Guardioli

Menedżer Manchesteru City Pep Guardiola szalał z radości po bramce zdobytej przez Raheema Sterlinga w doliczonym czasie gry meczu z Southampton dającym zwycięstwo 2-1. "Obywatele" kontynuują świetną passę w tym sezonie.

Premier League: wyniki, terminarz, strzelcy, gole

Pep Guardiola przeprosił sędziego Paula Tierneya za wybuchową radość po golu strzelonym przez Raheema Sterlinga w doliczonym czasie gry, który dał zwycięstwo "The Citizens" z Southampton 2-1. Dzięki triumfowi klub z Etihad Stadium utrzymał ośmiopunktową przewagę nad "Czerwonymi Diabłami". Po końcowym gwizdku hiszpański menedżer wdał się w gorącą wymianę zdań z Nathanem Redmondem, obejmując go za szyję i pchając w klatkę piersiową.

Reklama

Jak sam później się tłumaczył, jedynie chwalił piłkarza, ale był zniesmaczony grą na czas podopiecznych Mauricio Pellegrino.

- Mówiłem Nathanowi Redmondowi, jak dobrym jest graczem. Southampton ma wielu utalentowanych zawodników, a Redmond był świetny przeciwko nam. W poprzednim sezonie to właśnie on nas pokonał. Jednak oni nie chcieli grać. W ostatnich dziewięciu minutach specjalnie grali na czas. Jedyne, czego chciałem to, by zaczęli biegać - tłumaczył Guardiola w pomeczowym wywiadzie.

- Takie rzeczy miały miejsce 50 lat temu. Ich napastnik krył naszego defensywnego pomocnika, dlatego 10 zawodników było za piłką cały czas. Cofnęli się, a wówczas trudno jest grać przeciwko takiej drużynie. Nie potrafiliśmy wyprowadzić kontrataku. Nie było miejsca na akcje ofensywne, dlatego zdobyta bramka była czymś fantastycznym - ocenił były szkoleniowiec m.in. Bayernu Monachium i Barcelony.

Guardiola nie mógł powstrzymać radości po golu Sterlinga, który dał cenne trzy punkty. Wcześniej prowadzenie po trafieniu Kevina De Bruyne’a zniwelował Oriol Romeu.

Guardiola rozmawiał z arbitrem po tym, jak wbiegł na boisko i w radości celebrując bramkę podskoczył i świętował ze swoimi graczami, w tym z kontuzjowanym Benjaminem Mendym.

- Przeprosiłem, bo nie potrafiłem się kontrolować. Byłem niezwykle szczęśliwy. Mendy zwariował. Sześć miesięcy miesięcy przerwy, a biegał. Myślę, że wszyscy kibice przeżyli coś wyjątkowego - dodał.

LF

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL