Reklama

Reklama

Liverpool FC - Stoke City 4-1 w 18. kolejce Premier League

Liverpool FC pokonał Stoke City 4-1, choć przegrywał 0-1, w meczu 18. kolejki Premier League. "The Reds" wrócili więc na drugie miejsce w tabeli, zgromadziwszy 40 punktów, o sześć mnie niż liderująca Chelsea Londyn.

Mark Hughes, szkoleniowiec gości, już po raz 11. przyjechał ze swoim zespołem na Anfield Road, ale wciąż pozostaje bez wygranej (cztery remisy i siedem porażek).

Juergen Klopp, menedżer Liverpoolu, wystawił we wtorek tę sama jedenastkę jak w dwóch poprzednich meczach.

To jednak goście objęli prowadzenie w 12. minucie. Z lewej strony dośrodkował Erik Pieters, a Jonathan Walters wskoczył przed Dejana Lovrena i uderzeniem głową przy bliższym słupku pokonał Simona Mignoleta. Belgijski bramkarz dotknął jeszcze piłki, ale nie był w stanie uchronić swojego zespołu przed stratą gola. To było 500. trafienie w tym sezonie Premier League.

Reklama

W 18. minucie powinna być 2-0. Świetnie w polu karnym "The Reds" zachował się Joe Allen, były piłkarz Liverpoolu, ale strzał pomocnika nogą odbił Mignolet, a dobitkę Pietersa wybił Ragnar Klavan.

W końcu do ataku ruszyli gospodarze. W 25. minucie piłkę w pole karne rywala wrzucił Lovren, Ryan Shawcross wybił ją za krótko, futbolówkę przejął Robeto Firmino, którego strzał z pola karnego sprzed linii bramkowej wybił Peter Crouch.

"The Reds" wyrównali 10 minut przed końcem pierwszej połowy. Piłkę na prawą stronę rozrzucił Divock Origi, Sadio Mane wrzucił ją w pole karne, gdzie Lallana jej nie opanował, ale z pomocą przyszedł Glen Johnson, który odbił ją niefortunnie pod nogi rywala, co wykorzystał Lallana przy krótszym słupku umieszczając piłkę w siatce.

W 44. minucie było już 2-1. Będący na lewej stronie Lallana podał do Jamesa Milnera, który zagrał do wbiegającego w pole karne Firmino. Brazylijczyk przymierzył natychmiast lewą nogą, a piłka po odbiciu od słupka wpadła do siatki.

Gospodarze podwyższyli prowadzenie w 59. minucie. Jordan Henderson znalazł na lewym skrzydle Origiego, który wrzucił piłkę przed bramkę, gdzie Giannelli Imbula wpakował ją do własnej bramki, starając się uprzedzić Mane.

To nie był koniec strzeleckiego festiwalu Liverpoolu. W 70. minucie Shawcross za krótko wycofał piłkę w kierunku bramkarza, przejął ją Daniel Sturridge, który na murawie pojawił się dosłownie chwilę wcześniej, minął wysuniętego Lee Granta i posłał ją do siatki. To był pierwszy gol napastnika "The Reds" w tym sezonie Premier League.

Spotkanie na Anfield Road oglądał m.in. Josep Guardiola, menedżer Manchesteru City, z którym Liverpool zagra już 31 grudnia.

Liverpool FC - Stoke City 4-1 (2-1)

Bramki: Lallana (35.), Firmino (44.), Imbula (59., samobójcza), Sturridge (70.) - Walters (12.).

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Premier League

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL