Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester United (10 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (10 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (10 pkt.)
  • 4 .Everton (10 pkt.)
  • 5 .Manchester City (9 pkt.)
  • 6 .Brighton & Hove Albion FC (9 pkt.)
  • 7 .Tottenham Hotspur Londyn (9 pkt.)
  • 8 .West Ham United FC (8 pkt.)

Levinsky: Guardiola przegrał w Lidze Mistrzów, ale co mają powiedzieć inni?

Fala dążenia do sukcesu za wszelką cenę zalewa futbol. Zdolność do zapominania i luki w pamięci staja się coraz częściej wspólną cechą komentatorów i kibiców. Od kilku dni trwa atak nawet na trenera Manchesteru City - Josepa Guardiolę, któremu po raz szósty z rzędu nie udało się wygrać Ligi Mistrzów. Czy jego krytycy mają rację - zastanawia się argentyński pisarz i dziennikarz sportowy Sergio Levinsky, który jest felietonistą Interii.

Gdyby Guardiola w swojej karierze nie miałby zdobytego żadnego tytułu, albo jakieś pojedyncze, wtedy można by było stawiać pod znakiem zapytania dwa puchary Ligi Mistrzów zdobyte w 2009 i 2011 roku, kiedy to trenował FC Barcelonę. Oba zostały wygrane podczas finałów rozgrywanych z Manchesterem United.

Niektórzy, najpierw przed laty, a także teraz, powtarzają ten  sam argument. Uważają, że Guardiola wygrał z Barceloną oba Puchary Europy dzięki geniuszowi Lionela Messiego i odkąd zmienił drużynę (między 2013 i 2016 kierował Bayernem Monachium i od trzech sezonów trenuje Manchester City), nie jest w stanie osiągnąć tego samego.

Reklama

Trzeba pamiętać jednak, że Barcelona z Messim, grającym w zespole od 2004 roku, trzykrotnie wygrała Ligę Mistrzów w ciągu 15 lat. Kto wie, być może wkrótce wygra czwartą. Czyli od w 2012 roku, kiedy to Guardiola odszedł z katalońskiego klubu, w ciągu siedmiu sezonów Barca zdobyła tylko jeden Puchar Ligi Mistrzów - z Luisem Enrique, w 2015 roku.

Z drugiej strony, Bayern Monachium bez Guardioli też nie wygrał wielu finałów Champions League. W XXI wieku zaledwie dwa, w 2001 i 2013 roku z Juppem Heynckesem, tuż przed przybyciem do klubu Katalończyka, co i tak nie zmieniło opinii szefostwa klubu, że potrzebna jest zmiana na stanowisku trenera, powierzenie zespołu takiemu, który obierze inny kierunek rozwoju.

Po analizie Barcelony czy Bayernu Monachium, jeszcze więcej nacisku trzeba przyłożyć do Manchesteru City, który nigdy dotąd nie wygrał Champions League i jego jedynym  międzynarodowym triumfem jest zdobycie, w sezonie 1969/70, Pucharu Zdobywców Pucharów. Drużyna ma w historii dwa podwójne zwycięstwa - ligi i Pucharu Ligi. Pierwsze w sezonie 2013/14 i drugi w minionym, z Guardiolą na ławce trenera i z rekordową liczbą punktów - 100 na 114 możliwych do zdobycia.

Trener, który na cztery możliwe, wygrał trzy mistrzostwa Hiszpanii, trzy razy Bundesligę i jest na dobrej drodze do wygrania z Manchesterem City drugiego mistrzostwa Anglii. W ciągu jedenastu sezonów zdobył z trzema klubami 17 tytułów i wkrótce zdobędzie osiemnasty. Dlatego jego klasa nie wydaje mi się podlegać dyskusji.

Nie chodzi nawet o styl gry prezentowany przez zespoły Guardioli. Były argentyński piłkarz i trener - César Luis Menotti kilkakrotnie mówił, że wystarcza, aby Guardiola wszedł do szatni, aby każdy z zawodników wiedział, jak ma grać. Katalończyk ma niepowtarzalny styl oparty na miażdżącej przewadze w posiadaniu piłki. Owszem, można się doszukiwać dziury w całym, że do ataku Pep lubi wykorzystywać skrzydłowych, a nie napastników, a na dodatek jego zespoły zdobywają mało i tracą wiele bramek, wziąwszy pod uwagę skromny czas posiadania piłki przez rywala.

Nikt nie wątpi, że odkąd na ławce trenera zasiadł Guardiola, światowy futbol zyskał ważny punkt odniesienia, dotyczący estetyki gry, zwycięstw i kilku niezapomnianych, spuszczonych przez niego lań, choćby wspaniałego triumfu 5-0 Barcelony z Realem Madryt 29 listopada 2010 roku. Guardiola podważył też tezę, że w futbolu najważniejszy jest wynik, bez względu na to, jakim stylem gry został osiągnięty.

Prawdą też jest, co widać było w tegorocznych rozgrywkach Champions League i kilku minionych, że czasem decydują szczegóły, a niekiedy rozgrywasz zły mecz. Nie rozumiem na przykład stylu gry Manchesteru City w pierwszym meczu z Tottenhamem w Londynie, za który Guardiola słono zapłacił w rewanżowym spotkaniu, choć to on go wygrał. Podobnie jak w półfinałowych rozgrywkach Ligi Mistrzów w 2014, kiedy to kataloński trener popełnił wielki błąd, który doprowadził do porażki Bayernu 0-4, w Niemczech, z Realem Madryt.

Często przeciwko Guardioli wysuwany jest także zarzut, że zwykł pracować w klubach, które angażowały mu najlepszych na świecie piłkarzy. I tak bez wątpienia jest. Ale odwrócę pytanie: dlaczego te kluby zatrudniały właśnie Guardiolę, mając środki na angażowanie innych trenerów?

Dlatego, tym którzy idą przez świat mówiąc, że Guardiola poniósł porażkę, bo nie wygrał Ligi Mistrzów, zadaję pytanie: "Jaki los powinien czekać innych trenerów, mających na swoim koncie mniej sukcesów i gorszy poziom gry swoich zespołów?"

Moim zdaniem, to bezsensowna polemika. Z Guardiolą, wygrywającym czy nie w Lidze Mistrzów, przynajmniej mamy pewność, że jego drużyna zrobi wszystko, aby stworzyć wspaniały spektakl. I to jest bardzo mile widziane w czasach niezwykłych wątpliwości, co do klasy tego trenera.



Sergio Levinsky

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje