Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (65 pkt.)
  • 2 .Leicester City (53 pkt.)
  • 3 .Manchester United (51 pkt.)
  • 4 .Chelsea Londyn (47 pkt.)
  • 5 .Everton (46 pkt.)
  • 6 .West Ham United FC (45 pkt.)
  • 7 .Liverpool FC (43 pkt.)
  • 8 .Tottenham Hotspur Londyn (42 pkt.)

Koniec eldorado Premier League, wraca work permit. Chyba, że znajdzie się wyjście

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej spowoduje poważniejsze konsekwencje w światowej piłce nożnej niż nam się zdaje. Spowoduje także poważne konsekwencje w polskiej Ekstraklasie. W transferach wracamy do punktu wyjścia.

Kiedy w 2017 roku Jan Bednarek za rekordowe 6 mln euro plus bonusy przechodził z Lecha Poznań do angielskiego klubu Southampton FC, wydawało się, że to otwiera zupełnie nowe możliwości przed polską ligą. Premier League sięgała po polskich zawodników z dużym potencjałem, gotowa była płacić spore pieniądze. Można było zakładać, że coraz wyższe. Pamiętamy chyba, że po transferze Jana Bednarka mówiło się o tym, że bariera 10 mln euro za zawodnika z polskiej ligi rychło pęknie.

Reklama

I pękła, ale nie rychło. Dopiero w październiku zeszłego roku Jakub Moder z Lecha Poznań został kupiony przez Brighton za 11 mln euro, ustanawiając nowy rekord wysokości transferu z polskiej ekstraklasy. Rekord ten może nie zostać pobity przez lata, a złamania bariery 15 mln euro możemy już tak szybko nie doczekać.

Zmieniły się potrzeby Premier League

W chwili transferu Jana Bednarka angielska Premier League była w specyficznym momencie swego rozwoju. Miała ogromne pieniądze, wynikające w dużej mierze z bardzo wysokich wpływów z tytułu praw telewizyjnych. Pieniądze wpompowane we wszystkie angielskie kluby trafiały następnie na rynek całej Europy. Anglicy szukali nowych opcji transferowych i atrakcyjna wydała im się Polska. To był czas, kiedy się ku niej zwrócili. Wydawało się wtedy, że polscy gracze młodego pokolenia wedrą się do Premier League, a kluby Ekstraklasy sporo zarobią.

Powoli jednak.

Po trzech latach sprzedaż zawodnika do najwyższej ligi angielskiej nie okazała się już taka prosta. Co się zmieniło? Polska nie dostarcza gorszych zawodników, o mniejszym potencjale. Po prostu przez lata zmieniła się perspektywa klubów Premier League, także tych niżej notowanych jak Southampton FC w 2017 roku czy Brighton w 2020 roku, bo to takie kluby z reguły sięgały po graczy z Polski. Trzy lata temu nasz rynek był dla Premier League atrakcyjny, teraz jednak czołówka klubów angielskich szuka już zawodników lepszych niż polska młodzież.


To sprawia, że sprzedaż Jakuba Modera do Brighton była o wiele trudniejsza niż sprzedanie Jana Bednarka do Southampton FC. Polacy nie byli już w Anglii tak łakomym kąskiem jak wtedy. Kamil Jóźwiak nie trafił do Premier League, ale na jej zaplecze, do Derby County.

A teraz sytuacja zmieni się jeszcze na gorsze. Wielka Brytania bowiem wystąpiła z Unii Europejskiej, zmieniają się przepisy piłkarskie, w tym przepisy transferowe. Zmieniają się niekorzystnie dla naszej Ekstraklasy.

Każdy, kto grał przed laty w Football Managera (zwanego wcześniej Championship Managerem) i prowadził klub z Wysp, czy to angielski, czy szkocki, zapewne pamięta, jak trudno było sprowadzić do niego kogoś z zagranicy. Przepisy były bardzo surowe - taki piłkarz musiał mieć zgromadzoną określoną liczbę punktów, aby otrzymać tzw. work permit, czyli pozwolenie na pracę. Work permit był przekleństwem wielu komputerowych menedżerów, bowiem jego brak blokował dograny już transfer. Aby tak się nie stało, gracz musiał być albo reprezentantem swego kraju, albo spełnić inne kryteria np. rozegrać określoną liczbę meczów w swej lidze czy europejskich pucharach.

Premier League zamknięta na Ekstraklasę

Po Brexicie możemy wrócić do tych czasów, do transferowego punktu wyjścia, w którym zawodnicy będą musieli zyskać taki work permit. Gracze tacy jak Jan Bednarek, Jakub Moder czy Michał Karbownik nie mieliby na niego szans. Chociaż bowiem grali sporo w reprezentacjach Polski, to jednak tylko młodzieżowych. A to za mało. Młodzi wychowankowie polskich klubów nie są w stanie spełnić wymaganych kryteriów.

Trzy lata po sensacyjnym i drogim transferze Jana Bednarka z Lecha Poznań, który zdawał się otwierać Premier League i ligę angielską, zatrzaskuje się ona na dobre. Dla młodych piłkarzy z Polski pozostaną inne ligi, takie jak włoska, do której wyjeżdża ich ostatnio bardzo wielu, czy niemiecka albo francuska. A to oznacza zupełne przeorientowanie transferowe polskich klubów, kompletną zmianę optyki. No i znacznie mniejsze pieniądze.

Chyba, że coś się jeszcze w tej materii zmieni, gdyż nieoficjalnie wiadomo, że brytyjskie kluby Anglii i Szkocji protestują przeciwko powrotowi do dawnych, przed-unijnych zasad sprowadzania zawodników na Wyspy. Chcą utrzymania prostszej drogi, a lobby Premier League w tej sprawie jest duże. Zobaczymy, ile wskóra.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje