Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester United (37 pkt.)
  • 2 .Manchester City (35 pkt.)
  • 3 .Leicester City (35 pkt.)
  • 4 .Liverpool FC (34 pkt.)
  • 5 .Tottenham Hotspur Londyn (33 pkt.)
  • 6 .Everton (32 pkt.)
  • 7 .Chelsea Londyn (29 pkt.)
  • 8 .Southampton FC (29 pkt.)

Kieran Lee - zadebiutował golem w United. Ronaldo pozbawił go marzeń

W debiucie dla Manchesteru United strzelił gola i mógł na dłużej zostać w ekipie „Czerwonych Diabłów”. Miał jednak pecha, bo w tamtym czasie w United jego głównym konkurentem był Cristiano Ronaldo. Portugalczyk brutalnie pozbawił go spełnienia marzeń.

Kieran Lee, bo o nim mowa obecnie gra dla drugoligowego Sheffield Wendesday i jest przed szansą na osiągnięcie jednego z największych sukcesów w karierze. Jego ekipę dzielą zaledwie dwa mecze od rozegrania finału Capital One Cup na Wembley. Kariera Brytyjczyka dzisiaj mogłaby jednak wyglądać zupełnie inaczej i w gablocie z trofeami zapewne stałyby cenniejsze nagrody, ale pech chciał, że w kluczowym momencie Kieranowi przyszło rywalizować z CR7.

Reklama

- Wszyscy widzą do czego dotarł Ronaldo. Praca, jaką wykonywał na treningach, aby to osiągnąć była czymś, czego nigdy wcześniej nie widzieliśmy - szczerze przyznał w wywiadzie udzielonym brytyjskiej gazecie Daily Mail Kieran Lee.

Piłkarz nie ukrywał, że Ronaldo przewyższał go przede wszystkim podejściem do treningów. Portugalczyk trenował więcej od wszystkich i rygorystycznie przestrzegał wszystkich zasad.

- Kiedy kończył się trening, wszyscy szliśmy do środka coś zjeść. Później młodziki takie, jak ja wracały na boisko, żeby pozbierać piłki, a Ronaldo wciąż tam był i trenował. Zostawał do późnych godzin, żeby być najlepszym i nim jest. Ja nie. Tylko czekałem, żeby iść do domu! Ronaldo wywarł na mnie ogromne wrażenie podejściem do pracy. Nigdy wcześniej, ani później nie spotkałem kogoś z takim podejściem, jak on  - opowiadał Lee.

Obaj udanie zaczęli

Pomocnik Shieffield trafił do Manchesteru w 2006 roku w wieku 18 lat. Ronaldo był już wtedy w klubie trzy lata, ale porównując debiuty obu piłkarzy, można powiedzieć, że bardziej spektakularne wejście miał Kieran Lee, chociaż ich początki w United wyglądały bardzo podobnie. Brytyjczyk szybko zagrał w pierwszym zespole i od razu wpisał się na listę strzelców. W meczu z Crewe strzelił decydującego gola i uratował drużynę przed odpadnięciem z rozgrywek o Puchar Ligi. Kieran w 119. minucie dogrywki zdobył bramkę na 2-1 i zapewnił "Czerwonym Diabłom" zwycięstwo.

Ronaldo nie miał aż tak udanego debiutu, ale pierwszego gola dla United także zdobył w podobnym czasie po przyjściu do klubu. Obaj piłkarze strzelili debiutanckie bramki w październiku. Portugalczyk pierwszy raz trafił dla United  trzy miesiące po pojawieniu się w klubie. Kieranowi zajęło to miesiąc dłużej.

Przygoda Lee w pierwszym zespole skończyła się jednak zaledwie po trzech meczach. W momencie, kiedy przychodził do klubu Ronaldo zaczynał błyszczeć w Premier League. Sezon 2005/2006 CR7 zakończył z tytułem najlepszego młodego gracza ligi i wszyscy upatrywali w nim nową gwiazdę United.

Ronaldo z Kieranem wystąpili razem w pierwszej drużynie tylko raz, ale raczej nie będą wspominać dobrze tego meczu. W kolejnej rundzie Pucharu Ligi Manchester sensacyjnie przegrał z Southend (0-1) i wyleciał z rozgrywek. Lee w tym spotkaniu wszedł z ławki i spędził na boisku 15 minut. CR7 grał od początku.

Trudna droga do spełnienia oczekiwań

W dalszej perspektywie Ronaldo skutecznie blokował Kieranowi miejsce na prawej pomocy w pierwszym zespole. Lee został więc wypożyczony do QPR, ale nie okazało się to dobrym ruchem. Piłkarz nie wyróżniał się na boisku. Jak sam twierdzi, jednym z głównych powodów złej postawy w QPR, była duża tęsknota za rodzinnym domem. Po powrocie, w United zdecydowano o zrezygnowaniu z Brytyjczyka. Piłkarz przeniósł się do Oldham Athletic i musiał radzić sobie z dużym przeskokiem, jeśli chodzi o warunki do gry.

- W United mieliśmy dobrą stołówkę, ludzi od czyszczenia butów, zabierania koszulek po treningach. Myślałem, że tak jest wszędzie. W pierwszym dniu w Oldham przekonałem się, że nie. Musieliśmy sami czyścić buty, a na obiad kupowaliśmy w pobliskim sklepie kanapki - opowiadał Lee.

W Shieffield Wednesday pomocnik gra od trzech lat i w końcu zaczyna spełniać pokładane w nim niegdyś nadzieje. W pierwszym meczu Capital One Cup strzelił bramkę, a w wygranym sensacyjnie starciu z Arsenalem (3-0) wyróżniał się na boisku. Brytyjczyk plusuje i w końcu gra na pozycji, o którą walczył na początku kariery. Na swój błysk w Anglii musiał jednak poczekać dużo dłużej od CR7. 

Autor: Adrianna Kmak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje