Reklama

Reklama

  • 1 .Arsenal Londyn (0 pkt.)
  • 2 .Aston Villa FC (0 pkt.)
  • 3 .Brentford FC (0 pkt.)
  • 4 .Brighton & Hove Albion FC (0 pkt.)
  • 5 .Burnley FC (0 pkt.)
  • 6 .Chelsea Londyn (0 pkt.)
  • 7 .Crystal Palace FC (0 pkt.)
  • 8 .Everton (0 pkt.)

Jose Mourinho: Dlatego zdecydowałem się poddać

Menedżer Chelsea zawsze walczy do końca, jest nawet zadziorny i zaczepny. Tym razem nawet nie złożył odwołania od kary zawieszenia na jeden mecz, jaką ukarano go po meczu z West Hamem.

Dlaczego Jose Mourinho nie zdecydował się złożyć apelacji w sprawie zawieszenia na jeden mecz?

- Dlatego, że mecz jest jutro i z góry znam wynik odwołania. Dlatego zdecydowałem się poddać - rozkłada ręce menedżer Chelsea.

Czy to była ciężka decyzja? - Nie chcę o tym mówić - uciął "Mou".

Czy to oznacza, że kara jest słuszna? - Nie. Po prostu uważam, że walczyć w z góry przegranej bitwie to czysta głupota - dodaje Jose.

Na pytanie: "Jak zatem zamierza prowadzić mecz, robić zmiany? Kto w tym pana wyręczy?" Mourinho odpowiedział bezczelnie:

Reklama

- Ja.

Ale pan nie może się komunikować z ławką - zauważył dziennikarz.

- Wiem, ale to ja nadal jestem szefem tego zespołu - nie dał za wygraną menedżer.

Czyli da pan swojemu sztabowi plan na mecz ze Stoke City - nagabywał reporter?

- Cała odpowiedzialność leży po mojej stronie. Moi współpracownicy są absolutnie wolni od jakiejkolwiek presji, która nie wiąże się z ich pracą, odpowiedzialność spoczywa na mnie - mówi dobitnie Jose.

- Wiedzą, co mają robić. Wybieram skład, przewiduję wszystko, co mogę, różne aspekty meczu i różne zwroty akcji, jakie mogą się zdarzyć. Najważniejsze, że staram się przygotować piłkarzy i asystentów jeszcze lepiej niż kiedykolwiek. To jedyna droga - nie kryje "The Special One".

- To jeden z tych meczów, w którym menedżer nie bierze udziału, nie może podpowiedzieć ani słowa. Są różne style pracy. Niektórzy siedzą na ławce przez 90 minut, obserwują, inni - w tym ja, próbujemy wejść w interakcję, dajemy z siebie wszystko - dodaje "Mou".

Szkoleniowcowi “The Blues" nie podobają się takie kary (angielskie media podają, że "Mou" podpadł wejściem do szatni sędziów w przerwie meczu z West Hamem). - To wszystko zmierza w złym kierunku. Lada chwila wielu menedżerów może znaleźć się na trybunach. Takie decyzje powinny zapadać po poważnych przewinieniach, przejawach agresji, a nie po kilku słowach, narzekaniach - dowodzi Jose.

- Dyskwalifikacje trenerów zdarzają się za często nie tylko w naszej, anigielskiej federacji, ale też innych europejskich - uważa.

Na pytanie o to, czy Chelsea zamierza się zrewanżować za porażkę w Pucharze Ligi po rzutach karnych na Stoke, “Mou" odparł:

- Rewanż za co? Za wypadnięcie po karnych z Pucharu Ligi? Co ma być problemem? Rewanż za co?

Może wygracie tym razem - zagaił dziennikarz?

- Dlaczego mamy się rewanżować? Zagraliśmy dobry mecz, kibice byli przyjaźnie nastawieni do nas, a nasi fani byli wręcz fantastyczni. To był wielki mecz, , dobre show dla każdego, z dobrą pracą sędziego. Jeden zespół strzelił o jednego karnego więcej. Jeden zespół opuścił murawę szczęśliwy, drugi nie, ale wszystko było normalnie. Za co tu się rewanżować, panie?!


Poproszony o zdanie na temat Williana, Mourinho posypał komplementami:

- Willian gra bardzo dobrze w ostatnim okresie i jest otoczony innymi zawodnikami, którzy również grają dobrze. By być szczerym, muszę powiedzieć, że zdarzały się momenty, w których czułem, że on jest może nie osamotniony, ale odizolowany od reszty. Teraz na szczęście widzę go w środku tego wszystkiego, w pozytywnym kontekście. Cały zespół gra dobrze, stara się prać lepiej i lepiej. Pytanie o Williana jest zasadne, chłopak jest wspaniały - kończy Jose Mourinho.

Dowiedz się więcej na temat: Jose Mourinho | Chelsea Londyn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje