Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (50 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (42 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (41 pkt.)
  • 4 .Arsenal Londyn (35 pkt.)
  • 5 .West Ham United FC (31 pkt.)
  • 6 .Manchester United (31 pkt.)
  • 7 .Tottenham Hotspur Londyn (30 pkt.)
  • 8 .Wolverhampton Wanderers FC (25 pkt.)

Jeśli nie teraz to kiedy?

Tottenham - przy całym szacunku dla jego wiekowych osiągnięć - jest w katastrofalnej formie. Przez zespół przeszła burza, skład zmienił się wydatnie i na razie nic nie działa. W lidze fatalny mecz za kiepskim występem poganiany jest przez słabe pojedynki. Co dalej?

Klub jest atrakcyjną panną na wydaniu. W wianie solidna historia, świetnie znane logo, nazwa, miejsce w angielskiej ekstraklasie, renoma. Klub z Londynu to niezły kąsek dla snobistycznych nabywców (vide - Chelsea) i dlatego też pojawiły się plotki. Agent Pini Zahavi prowadzi w imieniu Spursów zakulisowe rozmowy o przejęciu przez jakiegoś azjatyckiego miliardera. Już kiedyś prezes Kogutów Daniel Levy deklarował, że nabywca musi zapłacić przynajmniej 400 mln funtów. Wiosną jednak wartość była większa - drużyna pięła się w górę, trafiła do Pucharu UEFA, w składzie miała takie gwiazdy jak Berbatow. Teraz leje ją każdy, a po jej graczy ustawiają się kolejki klubów niższych klas (Hossam Ghaly do Birminghamu?).

Reklama

Jeśli nie teraz to kiedy Wisła wygra z angielskim klubem? Właśnie teraz jest ku temu znakomita okazja - w lidze Tottenham na koncie ma tylko dwa remisy, nie potrafił wygrać u siebie z takimi gigantami jak Wigan i Sunderland. W pierwszym meczu z Białą Gwiazdą w stolicy Anglii było 2-1. Tylko i aż 2-1. To może okazać się za mało na Wisłę, jeśli ta zagra tak dobrze jak ostatnio z Barceloną, Beitarem czy kiedyś z Panathinaikosem w Krakowie. A ona potrafi tak grać...

Może być dość, gdy wiślacy pokażą się z takiej samej strony jak w sławetnym pojedynku z Blackburnem. W październiku 2006 roku przegrali na Reymonta 1-2, decydującą bramkę strzelił im w 89. min David Bentley (ten, który zniszczył dwa tygodnie temu Juniora Diaza w Londynie) a w Wiśle grało sześciu piłkarzy stanowiących nadal jej kręgosłup. Teraz mogą pokazać co potrafią. Nie są faworytem w tej grze, ale nie zawsze wygrywa bardziej utytułowany. Do niedawna obowiązywała reguła, że Barcelona nigdy nie przegrała z polskim klubem. Od miesiąca to już przeszłość. Czas na kolejne mity.

Krzysztof Mrówka, Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy