Reklama

Reklama

George Best. Legendarne cytaty i najciekawsze anegdoty z życia ikony futbolu

Zdjęcie wykonano 7 lutego 1970 roku. George Best był wtedy w szczytowym momencie swojej kariery - tego dnia strzelił sześć goli przeciwko Northampton Town /Joe Bangay/Daily Express /Getty Images

"Spadając z krzesła mówił mi tak: Nie umierajcie tak, jak ja"

Reklama

W wieku 22 lat Best osiągnął szczyt swojej kariery piłkarskiej. Poprowadził Manchester United, wciąż dowodzony przez legendarnego sir Matta Busby'ego, do triumfu w Pucharze Europy, samemu sięgając po Złotą Piłkę. Rozrywkowy tryb życia sprawił, że jego kariera z każdym kolejnym rokiem rozmieniała się na drobne. Jeszcze pod koniec przygody z piłką dorabiał sobie, dzięki zaproszeniom na przeróżne gale, gdzie oczekiwano od niego kilku słów do publiczności - najczęściej w postaci anegdot z piłkarskich szatni. Na takich imprezach nie mogło zabraknąć oczywiście darmowych drinków, dlatego nic dziwnego, że jeden z nich zakończył się wezwaniem taksówki i przedwczesnym eskortowaniem nieprzytomnego zawodnika do domu. Z sennego amoku Besta wyrwała jednak niepokojąca myśl. Irlandczyk aż poderwał się nagle z tylnego siedzenia.

- A forsę wziąłeś? - wymamrotał w stronę Rodneya Marsha, swojego kolegi z Fulham.

Reklama

***

Dziury w pamięci to tylko jedna z mrocznych przypadłości każdego alkoholika. Pewnego dnia George Best odebrał telefon, słysząc w słuchawce rozradowany głos.

- George! Po całym świecie cię szukam! 

- Przepraszam, ale z kim mam przyjemność? 

- Jak to z kim? Dzwonię z salonu samochodowego w Dublinie. Pytam: co masz zamiar zrobić ze swoim mercedesem?

- Jakim, do cholery, mercedesem?! 

- Tym, którego zostawiłeś u nas do naprawy jakieś dwa lata temu.

***

W 2020 roku oczy wszystkich fanów futbolu zwróciły się na paragwajskie więzienie, gdzie swoją karę odbywał Ronaldinho. Nowość? Nic z tych rzeczy. Best za kratkami wylądował już 36 lat wcześniej. Do więzienia trafił dopiero za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu i znieważenie funkcjonariusza. Choć w przeciwieństwie do Brazylijczyka w więzieniu nie mógł liczyć na turniej piłkarski, to pobytu tam nie wspominał wcale najgorzej. "Więźniowie zamawiali przez ogrodzenie frytki i hamburgery. Zupełnie jak w czarno-białej komedii" - opisywał w swojej autobiografii.

***

Hektolitry wlewanego w siebie alkoholu sprawiły, że wątroba w końcu odmówiła posłuszeństwa. W 2002 roku Irlandczyk przeszedł jej transplantację, ale nie potrafił zerwać z nałogiem. Odszedł 25 listopada 2005 roku, mając zaledwie 59 lat. Niecały miesiąc wcześniej, na jego wyraźne życzenie, media obiegły zdjęcia wycieńczonego Besta, podłączonego do aparatury szpitalnej.

"Nie umierajcie tak, jak ja..." - prosił legendarny piłkarz.

Wojciech Górski

Dowiedz się więcej na temat: george best

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje