Reklama

Reklama

George Best. Legendarne cytaty i najciekawsze anegdoty z życia ikony futbolu

Zdjęcie wykonano 7 lutego 1970 roku. George Best był wtedy w szczytowym momencie swojej kariery - tego dnia strzelił sześć goli przeciwko Northampton Town /Joe Bangay/Daily Express /Getty Images

Według wielu był piłkarzem o największym naturalnym talencie w historii. George Best żył pełnią życia - był "piątym Beatlesem" i pierwszym piłkarzem-celebrytą. Romansował z wieloma kobietami, ale jego najgłośniejszym romansem była miłość do alkoholu. To ona doprowadziła go do transplantacji wątroby oraz przedwczesnej śmierci w wieku zaledwie 59 lat. "Maradona good, Pele better, George Best" - mówili kibice na całym świecie.

"Powiedz Georgie Best, co poszło źle i jak mogłeś wszystko tak spieprzyć..." - śpiewał zespół Myslovitz

Reklama

Była końcówka lat 70., gdy Mary Stavin, wówczas dopiero marząca o karierze aktorskiej, została wybrana Miss Świata. Tamtą noc spędziła w kasynie u boku George'a Besta. Parze kochanków wyjątkowo dopisywało szczęście - do hotelu wrócili z około 20 tysiącami dolarów w kieszeni. Będący już kilka lat po rozstaniu z Manchesterem United piłkarz rozłożył pieniądze na łóżku, a modelka przysiadła obok, zrzucając ubranie. "Siedziała naga, czesząc długie włosy, zupełnie jak syrena z bajki" - opisywał Best, gdy boy hotelowy nieśmiało zapukał do drzwi z butelką Dom Perignona. Onieśmielony chłopiec grzecznie wręczył szampana, ale przed wyjściem zawahał się jeszcze i otworzył usta.

- Panie Best, czy mogę o coś zapytać?

Reklama

- Wal śmiało.

- Kiedy to wszytko zaczęło się pieprzyć?

***

Po kolejnej długiej, upojnej i pełnej wrażeń nocy Best chwiejnym krokiem wchodził do hotelu, łapiąc równowagę dopiero dzięki ladzie recepcji. Pochylając się mamrotał:

- Czy mógłbym zamówić budzenie na rano?

 - Oczywiście, panie Best. Na którą godzinę?

- Na siódmą.

- Obawiam się, że jest już kwadrans po siódmej, panie Best - rozkładała bezradnie ręce recepcjonistka.

***

Wyobraźcie sobie, jak wielki skandal wywołałby totalnie skacowany Neymar, przyjeżdżający na plan filmowy, gdzie miał właśnie kręcić kolejną reklamę. Przez cały czas Neymar kręci się niespokojnie, wreszcie znika w barze, by odpowiedzieć klinem na nieznośny ból głowy. Po wypiciu kilku głębszych ból ustępuje, ale w głowie wciąż szumi, więc woli jechać do swojego przyjaciela, aktora Willa Smitha, niż wracać na plan. To początek gigantycznego skandalu? Historia, o której media nie zapomną miesiącami?

A teraz zamieńcie Neymara na George'a Besta, a Willa Smitha na Kenny'ego Lyncha. Po zamelinowaniu się u muzyka i aktora, natychmiast zadzwonił telefon. Lynch odebrał, po czym wycedził, patrząc piłkarzowi prosto w oczy.

- Nie, niestety nie mam pojęcia. Zapewniam pana, że u mnie go nie ma - po czym odłożył słuchawkę i sięgnął po pilot telewizora. Na ekranie pojawił się spiker, w emocjonalny sposób relacjonujący właśnie tajemnicze zniknięcie Besta.

- Na razie nie wiadomo, gdzie przebywa piłkarz. Niewykluczone, że doszło do porwania dla okupu.

***

Kilkanaście lat później inny Lynch, John, wcielił się w rolę Besta w filmie opowiadającym o życiu piłkarza. Ten nie przypadł jednak do gustu Irlandczykowi.

- Jedyna autentyczna scena z filmu? Ta, gdy wyrzucają mnie z baru, a ja pijany wrzeszczę: Czy wiesz kim ja jestem?! - ocenił później sam bohater.

***

Pod koniec kariery sportowej wiele klubów zabiegało o sprowadzenie do siebie Besta. Jego obecność nie zmieniała wiele na boisku, ale klub mógł liczyć na spore zainteresowanie ze strony fanów oraz mediów. Bardzo zdeterminowany do pozyskania napastnika był zwłaszcza menedżer Bournemouth, który dopadł piłkarza tam, gdzie ten najbardziej lubił przesiadywać - w jednym z brytyjskich barów. Choć Best wcześniej unikał kontaktu, tym razem bardzo szybko zaakceptował warunki umowy. 

- Taki transfer trzeba uczcić - rzucił Best, gdy menedżer wyjął z teczki kontrakt i położył przed nim na stole. Irlandczyk wstał i skierował się w kierunku baru. Do stolika i czekającego przy nim z poczuciem dobrze wykonanego zadania, uśmiechniętego od ucha do ucha menedżera nie wrócił już nigdy.

***

W 2006 roku zespół Myslovitz jeden z utworów poświęcił pamięci zmarłego rok wcześniej George'a Besta. Piosenka nosi tytuł "Książę życia umiera".

Dowiedz się więcej na temat: george best

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje