Reklama

Reklama

Finał Pucharu Anglii: Arsenal Londyn - Hull City 3-2 po dogrywce

Szalony przebieg miał finał Pucharu Anglii w którym Arsenal pokonał Hull City i po prawie dziewięciu latach zdobył trofeum. "Kanonierzy" po ośmiu minutach przegrywali już 0-2, jednak zdołali obrócić losy meczu na swoją korzyść i ostatecznie w dogrywce pokonali zespół "Tygrysów" 3-2!

- Zdobycie Pucharu Anglii może okazać się dla nas przełomowe. W ostatnich dziewięciu latach do gabloty klubowej nie trafił żaden puchar, a więc zwycięstwo w FA Cup może okazać się dla nas punktem zwrotnym. Uważam że jeśli zaczynasz wygrywać, dodaje ci to pewności siebie - powiedział przed spotkaniem zawodnik Arsenalu, Mikel Arteta.

Rzeczywiście ten mecz miał być dla "Kanonierów" przełomowy, ponieważ na jakiekolwiek trofeum czekali już dziewięć lat. Równocześnie było to ostatnie spotkanie Łukasza Fabiańskiego w barwach Arsenalu. Polski bramkarz spędził w klubie z północnego Londynu niemal siedem lat.

Reklama

W drodze do finału Pucharu Anglii Arsenal wyeliminował między innymi takie zespoły jak: Tottenham, Liverpool oraz Everton. W półfinale pokonali Wigan Athletic w rzutach karnych, a bohaterem spotkania został Łukasz Fabiański, który obronił dwie "jedenastki".

Hull City zapewnił sobie grę na Wembley 17 maja, eliminując między innymi: Middlesbrough FC, Brighton & Hove Albion FC oraz Sunderland. W półfinale "Tygrysy" wygrali w szalonym meczu z Sheffield United 5-3.

Początek finału na Wembley należał do piłkarzy Steve’a Bruce’a. To oni częściej utrzymywali się przy piłce i stanowili większe zagrożenie dla rywala. Piłkarze Arsene’a Wengera fatalnie weszli w mecz, a jego pierwsze minuty w ich wykonaniu przypominały nieco ligowe spotkanie z Liverpoolem, w którym "Kanonierzy" błyskawicznie tracili gola za  golem.

Sezon 2013/14 jednak piłkarze obu ekip mieli już za sobą. Arsenal zakończył sezon na pozycji czwartej, zapewniając sobie grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów, zaś podopieczni Steve’a Bruce’a uplasowali się na miejscu szesnastym.

Dobra postawa piłkarzy Hull na początku spotkania przyniosła im bramkę już w czwartej minucie. Po wrzutce z rzutu rożnego zza pola karnego z woleja uderzał Tom Huddlestone, piłka skozłowała się i ostatecznie trafiła pod nogi Jamesa Chestera, który z bliska niezbyt mocnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Piłkarze Steve’a Bruce poszli za ciosem i w ósmej minucie było już 2-0! Z lewego skrzydła w pole karne Arsenalu dośrodkowywał David Meyler, Matt Fryatt uderzył głową, futbolówka odbiła się od słupka i wróciła przed bramkę, gdzie czekał Curtis Davis, który nie miał problemu ze zdobyciem gola. Po ośmiu minutach "Kanonierzy" przegrywali już 0-2!

W 14. minucie Hull powinno prowadzić już 3-0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzał Bruce. Z linii bramkowej zdołał jednak wybić ją Kieran Gibbs.

Trzy minuty później Arsenal zdobył kontaktowego gola. Rzut wolny z 30 metrów wykonywał Santi Cazorla. Hiszpan popisał się fantastycznym uderzeniem i pokonał Allana McGregora strzałem w okienko!

W kolejnych minutach inicjatywę przejęli piłkarze Arsene’a Wengera. Swoje szanse w pierwszej połowie mieli między innymi: Mesut Oezil, Olivier Giroud i Lukas Podolski, ale ich strzały nie przyniosły "Kanonierom" gola.

W drugiej połowie sędzia Lee Probert nie podyktował dwóch karnych dla Arsenalu. Najpierw Giroud padł w polu karnym, a później faulowany był Cazorla. Arbiter jednak ani razu nie wskazał na "wapno".

W 70. minucie "Kanonierzy" doprowadzili do wyrównania. W zamieszaniu w polu karnym Hull najprzytomniej zachował się Laurent Koscielny i z bliska pokonał McGregora. Francuz jednak zamiast cieszyć się po bramce przez kilka minut leżał na murawie, ponieważ w momencie strzału został brutalnie sfaulowany przez bramkarza rywali.

Po stracie gola drużyna Hull zupełnie cofnęła się, nastawiając jedynie na kontrataki.

Cztery minuty po wyrównującej bramce Arsenal mógł prowadzić 3-2, ale piłka po strzale piętą Yayi Sanogo trafiła w boczną siatkę.

Pięć minut później stuprocentową okazję zmarnował Gibbs. Anglik otrzymał piłkę w polu karnym i mimo braku krycia oraz źle ustawionego bramkarza rywali, fatalnie przestrzelił!

Chwilę później Giroud uderzył z powietrza, ale fantastyczną interwencją popisał się McGregor.

W 90. minucie Giroud zgrał piłkę do Sanogo, a młodszy z Francuzów huknął z dystansu. Piłka poleciała obok słupka.  

Do końca meczu wynik już się nie zmienił i sędzia zarządził dogrywkę.

Już w czwartej minucie dogrywki "Kanonierzy" powinni wyjść na prowadzenie, ale jeden z najaktywniejszych piłkarzy w ofensywie "The  Giroud" trafił w poprzeczkę.

Pięć minut później ładną akcję Arsenal zakończył Aaron Ramsey strzałem w boczną siatkę.

Bramka dla "Kanonierów" wisiała w powietrzu od dłuższego czasu. W 109. minucie Ramsey zdobył gola. Po pięknej akcji Arsenalu, piłkę piętą Walijczykowi zagrał Giroud i pomocnik "The Gunners" huknął nie do obrony!

Później przed niezłą okazją stanął jeszcze Sanogo, ale młody Francuz niewiele pomylił się, strzelając z ostrego kąta.

Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie. Arsenal po niemal dziewięciu latach doczekał się trofeum, wygrywając Puchar Anglii.

Arsenal Londyn - Hull City 3-2 (po dogrywce)

Bramki: Arsenal - Santi Cazorla 17’, Laurent Koscielny 71’, Aaron Ramsey 109’ ; Hull - James Chester 4’, Curtis Davies 8’

Zobacz wynik, strzelców i składy finału Pucharu Anglii

Autor: Aleksander Sarota

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL