Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (50 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (42 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (41 pkt.)
  • 4 .Arsenal Londyn (35 pkt.)
  • 5 .West Ham United FC (31 pkt.)
  • 6 .Manchester United (31 pkt.)
  • 7 .Tottenham Hotspur Londyn (30 pkt.)
  • 8 .Wolverhampton Wanderers FC (25 pkt.)

Chelsea Londyn - Manchester United 1-1 w 25. kolejce Premier League

Długo zapowiadało się na czarne popołudnie dla Chelsea, ale w doliczonym czasie gry Diego Costa w końcu odczarował bramkę rywali. W hicie Premier League Chelsea zremisowała z Manchesterem United 1-1.

Zobacz sytuację w Premier League

Manchester może nie być na podium, a Chelsea rozbijać się po dolnej części tabeli, ale mimo to mecze tych drużyn w Anglii ciągle są hitami. I w niedzielę znów się to potwierdziło, choć na prawdziwe emocje trzeba było czekać dobrą godzinę.

Chelsea zaczęła jakby była przeciwnikiem grającym klasę niżej, a nie gospodarzem, który próbuje gonić czołówkę.

Przez pierwsze 20 minut wypady londyńczyków na połowę Manchesteru można było policzyć na palcach jednej ręki. Goście mieli przewagę, ale ich główną receptą na zdobycie gola były dośrodkowania. Nie tylko z gry, ale też z rzutów rożnych (w pierwszej połowie mieli ich aż 10).

Ten przepis okazał się jednak chybiony, więc Chelsea zobaczyła, że rywal jest do ugryzienia. Najpierw Nemanja Matić ładnie uderzał głową, a Diego Costa strzelał niecenie Nie były to jednak sytuacje, po których kibice rozpływaliby się nad angielskim hitem.

Reklama

Po przerwie tysiące ludzi złapało się za głowę i głośno krzyknęło "auuu". Kurt Zouma, zawodnik Chelsea, wyskoczył do piłki, ale fatalnie upadł. Noga paskudnie się wykręciła, a Zouma zaczął wyć z bólu. 

Za moment Francuza zniesiono z boiska i pewnie czekają go długie tygodnie przerwy.

To jednak nie był koniec złych wieści dla Chelsea, bo dwie minuty później Jesse Lingard przyjął piłkę, obrócił się w stronę bramki i upadając zmieścił ją niemal w samym "okienku".

Trener Louis van Gaal triumfalne podniósł zaciśniętą pięść, ale jego zawodników czekało jeszcze ciężkie pół godziny.

Ten czas byłby nie tylko ciężki, ale też bardzo bolesny, gdyby nie David de Gea. Bramkarz Manchesteru bronił niemal wszystko, nawet potężne uderzenia z kilku metrów, a zawodnicy Chelsea mogli tylko z niedowierzaniem kręcić głową.

Londyńczycy wyglądali już na zrezygnowanych - łatwo tracili piłkę, gubili się w ofensywie, gdy dość niespodziewanie sam na sam z de Geą stanął Costa i tym razem górą był zawodnik Chelsea. 

Costa w ostatniej minucie mógł dać Chelsea wygraną, ale znów górą był de Gea.

Po tym remisie Manchester zajmuje piąte miejsce, Chelsea jest 13.

Chelsea Londyn - Manchester United 1-1 (0-0)

Bramka: Costa (90.) - Lingard (61.)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje