Reklama

Reklama

  • 1 .Arsenal Londyn (0 pkt.)
  • 2 .Aston Villa FC (0 pkt.)
  • 3 .Brentford FC (0 pkt.)
  • 4 .Brighton & Hove Albion FC (0 pkt.)
  • 5 .Burnley FC (0 pkt.)
  • 6 .Chelsea Londyn (0 pkt.)
  • 7 .Crystal Palace FC (0 pkt.)
  • 8 .Everton (0 pkt.)

Arsene Wenger i plotka, która omal nie zniszczyła mu życia

Rywalizacja pomiędzy klubami piłkarskimi w Anglii rzadko ogranicza się tylko do walki o piłkę na boisku. Fani często przenoszą tę konfrontację na zupełnie inne płaszczyzny, jedną z nich są trybuny, skąd mogą niemal bezkarnie intonować kibicowskie przyśpiewki i okrzyki. Słowa, jakich używają nierzadko są ordynarnymi oszczerstwami. Z jednym z takich kłamstw musiał długo w swojej trenerskiej karierze mierzyć się Arsene Wenger, wieloletni menadżer Arsenalu Londyn.

Z "angielskim stylem" kibicowania szybko przyszło zmierzyć się Arsene’owi Wengerowi, który do Anglii trafił w 1996 roku. Wtedy został trenerem Arsenal FC, a kibice przykleili mu bolesną łatkę. To było jedno z najbardziej niesprawiedliwych i najbrutalniejszych oskarżenie, jakie można było wysnuć wobec drugiego człowieka. Wenger przypomniał historię nikczemnych oskarżeń o pedofilię w swojej autobiografii "My Life in Red and White".

W książce słowo "pedofilia" nie pada ani razu, ale francuski szkoleniowiec poświęca tej sprawie sporo miejsca. Przypomina te wydarzenia w sposób nieco enigmatyczny, co sprawia, że część z czytelników może nie poznać z książki pełnego kontekstu sprawy. Wenger wykazał się nie lada odpornością psychiczną, w starciu z zarzutami, jakie mu wówczas nieoficjalnie, ale bardzo głośno stawiano.

Reklama

Bardziej nauczyciel geografii, niż charyzmatyczny przywódca

Pojawienie się trenera z Francji w Premier League w latach 90. było sporym wydarzeniem. Trenerzy zagraniczni na najwyższym szczeblu rozgrywek w Anglii byli rzadkością. Pojawienie się kolejnego nie do końca podobało się przedstawicielom angielskiej prasy. W jednym z najpopularniejszych tytułów prasowych, obwieszczenie Wengera trenerem londyńskiego Arsenalu, przedstawiono oschłym i deprecjonującym tytułem "Arsene Who?" (Arsene kto?). Trudno się było temu dziwić, bowiem trenerskie CV, jakim legitymował się Wenger, nie było imponujące. Ostatnim klubem, w jakim pracował, było japońskie Nagoya Grampus.

Alex Ferguson, jeden z najbardziej szanowanych szkoleniowców tamtych czasów, również wykazał arogancką postawę wobec nowicjusza w Premier League. Zapytany o opinię o nowym koledze z trenerskiej "kasty", powiedział wówczas - Słyszałem, że ma niesamowity intelekt, że zna pięć języków. Znam jednego 15-letniego dzieciaka z Wybrzeża Kości Słoniowej, on też tyloma włada - powiedział Brytyjczyk, chcąc zniwelować atuty, jakimi przedstawiano Wengera.

Nawet w szatni Arsenalu piłkarze powitali nowego trenera, jakby niedowierzając, że pod jego wskazówkami dojdą do czegoś wielkiego. Żartowano, że z wyglądu przypomina inspektora Jacques Clouseau (bohatera "Różowej Pantery"), aparycją bardziej pasuje na nauczyciela geografii niż walecznego przywódcę piłkarskiej szatni. Nie bez znaczenia była zwykła, wpisana w historię obu narodów angielskiego i francuskiego, wzajemna niechęć.

Krzywdząca audycja radiowa

W swojej autobiografii Wenger wspomina "Rozumiałem, że ludzie mogą mieć wątpliwości, co do mojej osoby. Pytania i wątpliwości wydawały się zasadne. Mogłem odpowiedzieć na to tylko ciężką pracą, determinacją i przekonywaniem ich do siebie. Jeśli chodziło o jawną wrogość, kłamstwa i nikczemne oskarżenia, a nawet oszczerstwa i prześladowania, nie mogłem z tym zrobić nic. Tylko przeczekać aż burza ustąpi" - pisze najbardziej utytułowany trener w historii Arsenalu (trzykrotne mistrzostwo Anglii, siedmiokrotny zdobywca Pucharu Anglii, finalista Ligi Mistrzów).

Gdy na "mapie" tak ukształtowanego futbolowego kraju jak Anglia pojawia się nowa twarz, szybko zaczyna się wyścig informacyjny. W ówczesnych warunkach szybkość przekazywania informacji nie była tak błyskawiczna jak obecnie, a ich weryfikacja z tego samego powodu była utrudniona. To sprzyjało powstawaniem niesprawdzonych plotek, mitów i zwyczajnych medialnych przekłamań.

W przestrzeni publicznej zaistniała pogłoska, mówiąca o seksualnych preferencjach Wengera. Miały one dotyczyć także dzieci. Z biegiem czasu trudno nawet ustalić, gdzie znajdowała się geneza takich informacji. Jeden z tropów prowadzi do audycji w jednej rozgłośni radiowych. Jej gospodarzem miał być kibic Tottenhamu, który na antenie odczytywał niemające nic wspólnego z prawdą listy fanów "Kogutów".


Dowodów nigdy nie przedstawiono

Według krążącej później długo plotki, Wenger miał opuścić Japonię, gdzie pracował, nie z powodów sportowych, lecz z uwagi na skandal seksualny. Gospodarz audycji stwierdził nawet, że ma dowody w postaci zdjęć, i że zostaną one opublikowane, ale później wycofał się z tej zapowiedzi. Po jednej z audycji, w których poruszono ten temat, Wenger odniósł się do sprawy.

"Podobno zauważono mnie w miejscach o wątpliwej reputacji, w sytuacjach budzących moralny niepokój, ponoć nawet istniały obciążające mnie dowody w postaci zdjęć. Poprosiłem o ich pokazanie" - pisze Wenger w swojej autobiografii, dodając że już wtedy oskarżenia te odbijały się na jego codzienności. Ludzie w hotelowej restauracji mieli go unikać, lub patrzeć w jego stronę podejrzliwie.

Dziennikarze wielu ośrodków medialnych szybko podchwycili temat i gdy Wenger wyjechał na krótki urlop, by spędzić weekend w Alzacji, opublikowano nawet notatkę jakoby zrezygnował z prowadzenia "Kanonierów". "Kiedy wróciłem, taksówkarz wiózł mnie do siedziby klubu i wydawał się być zdziwiony moim powrotem. W klubie przywitała mnie osoba z biura pasowego, też była zaskoczona, zapytała, dlaczego nie powiedziałem mu o swojej rezygnacji" - relacjonuje były piłkarz i trener urodzony w 1949 roku.

Zakazał żonie wychodzić z domu

Tłum reporterów zebrał się pod stadionem Highbury, gdzie nad wszystkim próbowała zapanować Clare Tomlinson, nowa rzecznik prasowa klubu - Często zastanawiam się, jak blisko był, by wsiąść w taksówkę i poddać się. Oskarżenie kogoś o gwałt jest już poważne, a te dotyczące działań seksualnych względem dziecka, to już prawdziwy skandal - wspomina Tomlinson.

Wenger był wściekły, gdy dowiedział się, o co dokładnie jest podejrzewany. Natychmiast zadzwonił do swojego przyjaciela Jeana Petita i polecił mu udać się do domu swojej żony pod którym zaczęli gromadzić się dziennikarze - Tak zrobiłem, pod ich domem było już mnóstwo ludzi. Przekazałem wtedy Annie, by nie wychodziła - wspomina Petit.

Konfrontacji z mediami nie można było przekładać w nieskończoność, poinstruowany przez klubowych specjalistów Wenger wyszedł do dziennikarzy i przyjął specyficzną taktykę. Nie udzielał odpowiedzi, zadawał pytania. Spytany o to, co sądzi o plotkach, zripostował pytaniem, o jakie plotki chodzi. Trener sformułował też prosty komunikat, powiedział, że nie boi się i jest gotów stawić czoła kłamstwom oraz obalić je.

Prześladowanie rodziny przez insynuacje i pytania

Publiczne wystąpienie Wengera sprawiło, że część mediów zaczęła ostrożniej obchodzić się z niepotwierdzonymi "rewelacjami". Historia żyła już jednak własnym życiem. Dziennikarze dzwonili do wszystkich osób związanych z Wengerem i wypytywali o niego. "Jak zawsze w takich sytuacjach, byli dziennikarze obiektywni, ale i tacy, którzy posunęli się nawet do wypytywania mojej rodziny, czy byłych współpracowników" - piszę Wenger.

Za przykład pogoni za sensacją może posłużyć próba skontaktowania się z 12-letnim wówczas synem żony Wengera, z poprzedniego małżeństwa, w celu wypytania go, jak się zachowuje w prywatnych sytuacjach, i jakim jest ojczymem. To było jawne prześladowanie, które odcisnęło swoje piętno na Francuzie. "Przez długie tygodnie byłem z tym sam. Moja rodzina i przyjaciele byli wtedy jeszcze we Francji, nie mieli pojęcia przez co przechodzę. Kiedy oszczerstwa straciły na sile odzyskałem spokój" - piszę w swojej książce Wenger.

Plotki nigdy nie znalazły potwierdzenia w dowodach, nie powstał żaden oficjalny akt oskarżenia. Trudno nie odnieść wrażenia, że w obecnych czasach, nikt nawet nie czekałby na rozwój sprawy i oczyszczenie się trenera z tak poważnych, choć niepodpartych żadnymi konkretami zarzutów. Skończyłoby się prawdopodobnie ekspresowym zwolnieniem lub odsunięciem szkoleniowca od pracy.

Bezlitośni kibice i ich przyśpiewki

Większość fanów Arsenalu nie pamięta już genezy tych wydarzeń, ale o sprawie przez długie lata przypominało im zachowanie kibiców innych drużyn. Głównym rywalem Arsenalu w walce o mistrzowski tytuł był w tamtych latach Manchester United, a odwiecznym lokalnym przeciwnikiem był Tottenham Hotspur.

Na stadionach tych drużyn, Old Trafford i White Hart Lane, często można było usłyszeć okrzyki "Usiądź pedofilu" i tym podobne. Oprócz werbalnych zaczepek, istniały też inne sposoby na dokuczanie Wengerowi i kibicom Arsenalu. W nieoficjalnym obiegu zakupić można było na przykład koszulki przedstawiające Wengera, próbującego zwabić dzieci do swojego domu, częstując je cukierkami.

Doszło nawet do tego, że Alex Ferguson, prywatnie skonfliktowany z Wengerem, poprosił fanów o zaprzestanie układania przyśpiewek i wznoszenia okrzyków tego typu. - Wiem, że w czasie meczów naszych drużyn fani United potwornie obrażają Wengera. To przykre, trzeba coś zrobić, żeby takie wyzwiska zniknęły z trybun Premier League - powiedział Szkot, na jednej z konferencji prasowych.

* cytaty pochodzą z autobiografii Arsene'a Wengera "My Life in Red and White: My Autobiography" (tytuł oryginalny), wydanej w październiku 2020 roku.

Michał Ruszel


Dowiedz się więcej na temat: Arsene Wenger | arsenal fc | alex ferguson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje