Reklama

Reklama

Arsenal poza Ligą Mistrzów? Bezdyskusyjnie przegrał kluczowy mecz

To Arsenal Londyn walczy o miejsce w Lidze Mistrzów i to on powinien był naciskać na Newcastle United, które rozgrywało mecz bez istotnej stawki dla siebie. A jednak londyńscy Kanonierzy zawiedli, przegrali 0-2 i w walce o miejsce w europejskiej elicie wciąż ustępuję Tottenhamowi Hotspur.

Dla Newcastle United ten mecz nie miał już zbyt istotnego znaczenia - zagrożona przez pewien czas spadkiem drużyna, która wkrótce za saudyjskie pieniądze ma się stać jednym z najsilniejszych klubów w Anglii, teraz jest już pewna bytu. Za to Arsenal toczy wielką, lokalną bitwę z Tottenham Hotspur o to, by zająć czwarte miejsce w Premier League i awansować do Ligi Mistrzów.

Różnica jest niewielka i na razie przebiega pod dyktando Tottenhamu, który cztery dni temu ograł Kanonierów aż 3-0. To, że coś niedobrego dzieje się z Arsenalem, pokazał także mecz z Newcastle. Aż trudno było uwierzyć, że londyńczycy w tak ważnym meczu grali aż tak słabo. 

Reklama

Na początku meczu to Sroki z Newcastle miały wyraźną przewagę i stworzyły kilka groźnych okazji bramkowych. Najlepszą Allan Saint-Maximin zmarnował w 36. minucie, gdy uderzyłw lewy dolny róg, ale bramkarz Alan Ramsdale jakimś cudem obronił i uratował Arsenal. Nie była to jednak dobra i zbyt ciekawa połowa w wykonaniu żadnej z ekip.

Co działo się w ostatniej kolejce naszej Ekstraklasy - sprawdź w naszym programie wideo!

Newcastle United uderza. Arsenal na kolanach

Zaraz po przerwie doszło do mrożącej krew w żyłach sytuacji, gdy Szwajcar Fabian Schär z Newcastle zderzył się z Eddiem Nkeitahem, a upadając na murawę, stracił przytomność. Sporo czasu trwało cucenie go, ostatecznie oszołomiony Szwajcar wstał z murawy, ale musiał zostać zmieniony.

Oszołomiony był też Arsenal, gdy w 56. minucie Newcastle United wyszło z szybką akcją. Brazylijczyk Joelinton dośrodkował ze skrzydła i nim Callum Wilson sięgnął piłki pod londyńską bramką, ubiegł go samobójczym strzałem Ben White. 

Jakby tego było, to Newcastle wciąż mogło zdobyć gola i prowadziło zupełnie zasłużenie. Callum Wilson był bliski podwyższenia na 2-0 na kwadrans przed końcem, a w 78. minucie potężna kontra Srok z przewagą 2/1 nie udała się tylko dlatego, że bramkarz Arsenalu jakimś cudem obronił.

Kanonierzy mieli świetną okazję w 82. minucie, gdy strzał Norwega Martina Ødegaarda został jakimś cudem zablokowany. W odpowiedzi Newcastle dobił rywali kolejną kontrą. Brazylijczyk Bruno Giumaraes wpakował piłkę pod porzeczkę, pieczętując swój udany sezon.

Arsenal przed ostatnią kolejką traci do Tottenhamu i miejsca w Lidze Mistrzów dwa punkty, a Spurs grają z ostatnim w tabeli Norwich City.

Newcastle United - Arsenal Londyn 2-0 (0-0)

Bramki: 1-0 White (56., samobójcza), 2-0 Guimaraes (84.)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL