Reklama

Reklama

  • 1 .Liverpool FC (99 pkt.)
  • 2 .Manchester City (81 pkt.)
  • 3 .Manchester United (66 pkt.)
  • 4 .Chelsea Londyn (66 pkt.)
  • 5 .Leicester City (62 pkt.)
  • 6 .Tottenham Londyn (59 pkt.)
  • 7 .Wolverhampton Wanderers (59 pkt.)
  • 8 .Arsenal Londyn (56 pkt.)

Arsenal Londyn - Leicester City 2-1 w 26. kolejce Premier League

Arsenal Londyn grał przez ponad pół godziny z przewagą jednego zawodnika w meczu z liderem Premier League Leicester City. Kiedy wydawało się, że hit kolejki zakończy się podziałem punktów, Danny Welbeck w doliczonym czasie gry zapewnił zwycięstwo "Kanonierom" 2-1. Od 58. minuty w barwach "Lisów" grał Marcin Wasilewski, który miał niestety swój udział przy decydującym golu dla Arsenalu.

Wyniki, terminarz i tabela Premier League

Reklama

Arsenal musiał ten mecz wygrać, żeby marzyć o zdobyciu w tym sezonie mistrzostwa Anglii. "Kanonierzy" rozpoczęli szlagier kolejki z dużym animuszem. Już w 2. minucie gospodarze mogli objąć prowadzenie, ale Alexis Sanchez posłał piłkę obok słupka.

W 10. minucie błąd popełnił sędzia Martin Atkinson, który nie zauważył zagrania ręką w polu karnym przez N'Golo Kante. Kilka minut później ryzykowne wyjście zaliczył Kasper Schmeichel. Opłaciło się, bo bramkarz "Lisów" uprzedził Aarona Ramseya. W odpowiedzi groźną akcję przeprowadzili gości. Jamie Vardy uderzył głową, ale doskonale zachował się Petr Czech, który zatrzymał piłkę na linii bramkowej.

W 21. minucie blisko szczęścia był Olivier Giroud. W ostatniej chwili zdążył z interwencją Wes Morgan. Francuski napastnik miał jeszcze jedną szansę, żeby wpisać się na listę strzelców. "Główka" Giroud okazała się jednak niecelna.

W 31. minucie piłka znalazła się w siatce Leicester City, ale gol nie został uznany, bo Giroud był na spalonym. Później znów klasę musiał zademonstrować Czech. Ładnie technicznie strzelał Kante. Golkiper Arsenalu wyciągnął się jak struna i sparował futbolówkę na rzut rożny.

Tuż przed końcem pierwszej części spotkania Vardy został zatrzymany nieprzepisowo przez Nacho Monreala. Sędzia wskazał na "wapno", a do piłki podszedł sam poszkodowany. Najlepszy strzelec Premier League zmylił Czecha posyłając piłkę w prawą stronę, a ten rzucił się w przeciwnym kierunku.

Od początku drugiej połowy do ataku rzucili się podopieczni Arsene'a Wengera. W 46. minucie minimalnie pomylił się Ramsey.

W 54. minucie "Lisy" znalazły się w tarapatach. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Danny Simpson. Trener Leicester City Claudio Ranieri postanowił wzmocnić linię obrony i posłał w bój Marcina Wasilewskiego. Wenger natomiast postawił na ofensywę - na boisku pojawił się Theo Walcott. Szkoleniowiec "Kanonierów" miał nosa, bo to właśnie Walcott doprowadził do wyrównania w 70. minucie.

Arsenal atakował, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Doskonałe sytuacje mnie m.in. Alexis Sanchez, Giroud i Ramsey.

Wydawało się, że goście "dowiozą" cenny wynik, ale w doliczonym czasie gry Wasilewski sfaulował rywala, za co otrzymał żółtą kartkę. Chwilę potem, po rzucie wolnym - w ostatniej akcji spotkania - trzy punkty "Kanonierom" zapewnił inny rezerwowy Danny Welbeck.

Arsenal Londyn - Leicester City 2-1 (0-1)

Bramki: 

0-1 Jamie Vardy (45. rzut karny)

1-1 Theo Walcott (70.)

2-1 Danny Welbeck (90.)

Dowiedz się więcej na temat: Leicester City FC | Premier League | Marcin Wasilewski | Jamie Vardy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje