Reklama

Reklama

  • 1 .Manchester City (62 pkt.)
  • 2 .Manchester United (50 pkt.)
  • 3 .Leicester City (49 pkt.)
  • 4 .West Ham United FC (45 pkt.)
  • 5 .Chelsea Londyn (44 pkt.)
  • 6 .Liverpool FC (43 pkt.)
  • 7 .Everton (43 pkt.)
  • 8 .Tottenham Hotspur Londyn (39 pkt.)

AFC Bournemouth - Arsenal Londyn 2-1. Artur Boruc na ławce

AFC Bournemouth pokonał Arsenal Londyn 2-1 (0-0) w niedzielnym meczu 23. kolejki Premier League. "Kanonierzy" przegrali, chociaż jeszcze na 20 minut przed końcem spotkania prowadzili po golu Hectora Bellerina. W zespole gospodarzy cały mecz z ławki rezerwowych obejrzał Artur Boruc.

Premier League - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

Bez Mesuta Ozila i Alexisa Sancheza przystąpili do niedzielnego meczu piłkarze Arsenalu. O ile Niemiec wciąż uskarża się na problemy z kolanem, to nieobecność Chilijczyka trzeba wiązać z jego rychłym transferem do jednego z klubów z Manchesteru. Po raz trzeci i ostatni na ławce rezerwowych zabrakło również ukaranego zawieszeniem menedżera "Kanonierów" Arsene'a Wengera.

Chociaż statystycy wyliczyli, że bez udziału Sancheza Arsenal przegrywa prawie połowę rozgrywanych spotkań, to na Vitality Stadium długo piłkarze gości sprawiali znacznie lepsze wrażenie. Już w ósmej minucie blisko zdobycia bramki był Ashley Maitland-Niles, lecz po serii zwodów w polu karnym i oddanym przez niego strzale piłka odbiła się od poprzeczki. Kilkadziesiąt sekund później dobrze z kolei w bramce Bournemouth spisał się Asmir Begović, który obronił strzał Alexa Iwobiego.

Bośniacki golkiper, którego poczynania po raz kolejny z ławki rezerwowych obserwował Artur Boruc, jeszcze kilkukrotnie w pierwszej połowie ratował swój zespół. W 35. minucie obronił uderzenie Danny'ego Welbecka, a minutę później mógł z kolei odetchnąć, gdy piłka po strzale głową Shkodrana Mustafiego poszybowała tuż obok słupka.

Przez przerwą nie doczekaliśmy się zatem goli, nie zabrakło ich za to po zmianie stron. W 52. minucie swoją przewagę udokumentowali w końcu piłkarze "Kanonierów", a po dokładnym podaniu w tempo od Iwobiego akcję w polu karnym strzałem prawą nogą zakończył Hector Bellerin.

Zdobyta przez Arsenal bramka nie zmieniła przebiegu meczu i przez kolejne kilkanaście minut wydawało się, że znajdujący się tuż nad strefą spadkową gospodarze nie są w stanie odwrócić losów spotkania. Wszystko jednak odmieniło się w 70. minucie Adam Smith i Ryan Fraser świetnie jednak rozegrali z pierwszej piłki akcję na prawym skrzydle, a po dośrodkowaniu Frasera w pole karne Callum Wilson uprzedził Petra Cecha i doprowadził do wyrównania.

Podopieczni Eddiego Howe'a poszli za ciosem i zaledwie cztery minuty później raz jeszcze rozmontowali obronę "Kanonierów". Świetnie w polu karnym przyjął wtedy piłkę Wilson, który tyłem do bramki odegrał ją do wbiegającego w pole karne Jordona Ibe, a ten bez namysłu uderzył prawą nogą. Uczynił to mocno, ale blisko środka bramki i Cech na pewno będzie rozczarowany faktem, że piłka w tej sytuacji przeleciała pod jego brzuchem.

W ostatnim kwadransie Arsenal dążył do uratowania przynajmniej jednego punktu, ale czynił to bardzo nieporadnie. Pod nieobecność Ozila i Sancheza, a także kontuzjowanego Olivera Giroud, w drużynie gości zabrakło piłkarzy zdolnych do rozmontowania defensywy Bournemouth, którzy ostatecznie wygrali niedzielne spotkania 2-1.

WM

AFC Bournemouth - Arsenal 2-1 (0-0)

Bramki: 0-1 Hector Bellerin (52.), 1-1 Callum Wilson (70.), 2-1 Jordon Ibe (74.)

Dowiedz się więcej na temat: AFC Bournemouth | Arsenal Londyn | Artur Boruc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama