Reklama

Reklama

KKS Czarni Sosnowiec - GKS Katowice 0-0. 22. kolejka Ekstraligi (K)

29 maja na Stadionie Pilkarskim im. Jana Ciszewskiego odbył się mecz 22. kolejki Ekstraligi (K) pomiędzy drużynami Czarnych Sosnowiec i GKS-u Katowice. Pojedynek zakończył się remisem 0-0.

29 maja  na Stadionie Pilkarskim im. Jana Ciszewskiego odbył się mecz  22. kolejki  Ekstraligi (K) pomiędzy drużynami Czarnych Sosnowiec  i GKS-u Katowice. Pojedynek zakończył się remisem 0-0.

Występujące tu jedenastki w historii bezpośrednich pojedynków spotkały się ze sobą osiem razy. Drużyna Czarnych Sosnowiec wygrała aż cztery razy, zremisowała tyle samo, nie przegrywając żadnego meczu.

W pierwszej połowie nie doszło do żadnych przełomowych wydarzeń w meczu, mimo starań z obu stron. Obie drużyny schodziły na przerwę przy bezbramkowym wyniku.

W 54. minucie Kinga Kozak został zmieniony przez Klaudię Zygulską. W 58. minucie w zespole GKS-u Katowice doszło do zmiany. Amelia Bińkowska wszedł za Katerinę Vojtkovę.

Reklama

Trener GKS-u Katowice postanowił zagrać agresywniej. W 63. minucie zmienił obrońcę Annę Konkol i na pole gry wprowadził napastnika Nikolę Brzęczka. Jak widać, trener sądził, że jego zespół szybko wyjdzie na prowadzenie. Jednak pomylił się - pomimo zmiany taktyki jego jedenastka wciąż miała problemy ze skutecznością. W 65. minucie sędzia ukarał żółtą kartką Weronikę Kłodę z GKS-u Katowice, a w 66. minucie Klaudię Zygulską z drużyny przeciwnej. W 68. minucie w drużynie Czarnych Sosnowiec doszło do zmiany. Dominika Misztal wszedł za Nikola Kaletkę.

Po chwili trener Czarnych Sosnowiec postanowił bronić wyniku. W 76. minucie postawił na defensywę. Za pomocnika Agnieszkę Jędrzejewicz wszedł Nicole Zając, typowy obrońca, który miał pomóc swojej drużynie obronić wynik. Trener okazał się dobrym strategiem, jego decyzja pozwoliła jedenastce Czarnych Sosnowiec utrzymać remis. Na osiem minut przed zakończeniem spotkania w zespole GKS-u Katowice doszło do zmiany. Zuzanna Witek wszedł za Emilię Zdunek.

Remis od samego początku „wisiał w powietrzu”. Obie drużyny utrzymywały się przy piłce praktycznie tyle samo czasu. Mecz był bardzo wyrównany, od pierwszej do ostatniej minuty. Z przebiegu meczu nie wynikało, że jedna z drużyn będzie potrafiła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Posiadanie piłki rozłożyło się równomiernie na obie drużyny.

To nie było ładne widowisko, piłkarze często faulowali, co powodowało przestoje w meczu i zniecierpliwienie na trybunach. Piłkarze obu drużyn obejrzeli po jednej żółtej kartce.

Obie jedenastki wykorzystały wszystkie zmiany w drugiej połowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL