W połowie sierpnia na kontynentalnym czempionacie rywalizowali nie tylko czołowi lekkoatleci. W tym samym czasie trwały również pływackie mistrzostwa Europy, na których Polacy zebrali dużo mniej krążków. Po złoto sięgnęła Katarzyna Wasick, do tego brąz dorzuciła Justina Kozan i niestety na tym się skończyło. Jeszcze w trakcie trwania zawodów było pewne, że nie obejdzie się bez zgrzytów.
Zaczęły się one dosyć szybko. W język nie gryzie się zwłaszcza Otylia Jędrzejczak. Szefowa Polskiego Związku Pływackiego szczerze porozmawiała o niedawno zakończonych mistrzostwach z Mateuszem Puką. Głównym tematem były rzecz jasna kiepskie wyniki. Ale nie one najbardziej zirytowały legendarną zawodniczkę. Ta nie rozumie zwłaszcza podejścia niektórych sportowców.
"Przez kilka ostatnich dni uważnie przysłuchiwałam się wypowiedziom naszych kadrowiczów i na tej podstawie mogę domniemać, że oni są z siebie zadowoleni. Ja na ich miejscu nie byłabym tak zadowolona. Takie zachowanie jest dla mnie najtrudniejsze do zrozumienia. Teraz będę zapraszała na indywidualne rozmowy i dokładną analizę" - wyznała.
Wielki bal w Monako. Księżna skradła show, olśniewająca stylizacja
Otylia Jędrzejczak wkroczy do akcji po mistrzostwach Europy. Tak dalej nie może być
Na razie pływacy mają czas na przemyślenia, ponieważ wybrali się na krótkie urlopy. Potem czekają na nich niezbyt miłe chwile. "Zawodnicy i trenerzy mogą się na mnie obrazić, ale zostały mi dwa lata kadencji i albo będę potrafiła tupnąć nogą, albo będziemy udawać, że nic się nie dzieje. Uważam, że mamy potencjał, a nie potrafimy go odblokować" - dodała szefowa federacji.
Zaledwie dwa medale to nie wina tylko i wyłącznie zawodników. Otylia Jędrzejczak jest tego świadoma. "Przecież to jasne, że są przygotowywani przez trenerów" - przyznała. "Czy to wszystko oznacza, że trener Kizierowski jest dla zawodników zbyt łagodny?" - dopytał się dziennikarz WP SportoweFakty. "Do mnie mój trener często mówił, że pływam słabo. To wyzwalało we mnie dodatkową motywację" - przyznała w odpowiedzi.
Mistrz olimpijski sprzedał swoje medale z igrzysk. Zarobił wielkie pieniądze
"Zresztą niedawno rozmawiałam z Pauliną Barzycką, że w czasie kariery rzadko byłyśmy chwalone, a jak patrzymy dzisiaj na wyniki tamtej sztafety, to były one niesamowite. Z tego powodu uważam, że nie ma sensu głaskać zawodników po głowach i trzeba motywować ich do cięższej pracy. Ci, którzy mają silną psychikę, zostaną i będą walczyć o medale" - podsumowała ten trudny temat.
Na zmiany nie ma zbyt wiele czasu. Do igrzysk w Los Angeles zostały mniej niż dwa lata.











