Reklama

Reklama

World Games - Amelia Pisarczyk: Pływanie w płetwach zmierza na olimpiadę

- Pływanie w płetwach to widowiskowy i dynamiczny sport - uważa Amelia Pisarczyk, uczestniczka światowych igrzysk odbywających się we Wrocławiu. Według zawodniczki klubu Nautilus Jastrzębie-Zdrój za kilka lat znajdzie się on w olimpijskim programie.

Rzecznik prasowy The World Games 2017 Kacper Cecota zwrócił uwagę, że pływanie w płetwach było - nie licząc żużla, który należy mierzyć inną miarą - najbardziej wziętą dyscypliną. To właśnie na nią sprzedano najszybciej wszystkie bilety, a w trakcie zawodów trybuny pływalni Orbita zostały wypełnione po brzegi. Ponad 600 kibiców entuzjastycznie reagowało na zmagania - były flagi, głośny doping, wybuchy radości.

Reklama

Pływanie w płetwach, zwane jest również pływaniem szybkim, a to ze względu na czasy uzyskiwane przez sportowców. Najlepsi dystans 50 metrów potrafią pokonać w 13 sekund. Wywodzi się jeszcze z okresu II wojny światowej, kiedy została skonstruowana pierwsza monopłetwa oraz aparat nurkowy. Z upływem czasu z wojska dyscyplina została przeniesiona do klubów cywilnych, a dzisiaj głośno się mówi, że w przyszłości znajdzie się w programie letnich igrzysk.

- To sport bardziej widowiskowy i dynamiczny niż klasyczne pływanie. Szybkość jest naprawdę ogromna i jestem pewna, że w najbliższych latach pływanie w płetwach znajdzie się na olimpiadzie - powiedziała 18-letnia Pisarczyk.

Dyscyplina dzieli się na konkurencje w monopłetwie i dwóch płetwach oraz pływanie po powierzchni i pod wodą. Inna reprezentantka Polski Weronika Prentka uważa, że zwłaszcza w tej drugiej konkurencji klasyczni pływacy mieliby problem.

- W bi-finsach, czyli dwóch płetwach, pewnie daliby radę, ale w monopłetwie śmiem wątpić. Tu jest zupełnie odmienna praca nóg i trzeba się tego nauczyć, co nie jest takie łatwe. Ja zaczynałam od klasycznego pływania, ale później spróbowałam tego w płetwach. Poczułam wielką prędkość i tak już zostało - wspomniała 20-letnia zawodniczka klubu Cityzen Poznań.

Pływanie w płetwach to nie tylko inna szybkość, ale też wyższe koszty. Sama profesjonalna monopłetwa to wydatek około 500 euro.

- Nie jest tanio, a należy wziąć pod uwagę, że taka jedna monopłetwa nie wystarcza na długo. Ale sam sprzęt to nie wszystko. Potrzebny jest trening, trening i jeszcze raz trening. Bez ćwiczeń trudno się przestawić z klasycznego pływania na to w płetwach - podkreśliła Prentka.

Ze względu na połączenie stóp zawodnik może jedynie płynąć delfinem. Nie jest możliwe zwyczajne chodzenie. Wejście na słupek startowy to wyzwanie. Prentka i Pisarczyk podkreśliły, że to kwestia wyćwiczenia pewnych ruchów.

- Zaczynałam od pływania w płetwach i przestawiłam się na klasyczne, ale nadal startuję w zawodach z płetwą, bo bardzo mi się podobają. Prędkość jest niesamowita i jak ktoś raz spróbuje, trudno będzie mu później zrezygnować - dodała Pisarczyk.

To właśnie w pływaniu w płetwach został wręczony pierwszy złoty medal tegorocznych The World Games. Na dystansie 50 metrów w monopłetwie najlepszą była reprezentantka Korei Południowej Je Sol Jang, która wyprzedziła swoją rodaczkę Gain Kim i Ukrainkę Katerynę Diełową.

Dowiedz się więcej na temat: pływanie | World Games

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje