Reklama

Reklama

​Trener Jacek Miciul: Kawęckiego stać na bardzo dobry rezultat

Dwa tygodnie temu Radosław Kawęcki zdobył złoty medal pływackich mistrzostw Europy na krótkim basenie. Trener Jacek Miciul przyznaje, że jego podopiecznego stać na sukces także w rozpoczynających się w środę mistrzostwach świata w Stambule.

Kawęcki od początku zimowego sezonu imponuje formą. Ile trwały jego wakacje po igrzyskach olimpijskich w Londynie?
Jacek Miciul: Nieco ponad trzy tygodnie. Radek do treningów wrócił dokładnie 27 sierpnia. Jest zawodnikiem młodym (21 lat). Nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższą przerwę, by potem nie zaczynać przygotowań od zera. Igrzyska potraktowaliśmy po prostu jak kolejny etap.
W swojej koronnej konkurencji - 200 m stylem grzbietowym - zajął w Londynie czwarte miejsce, najwyższe ze wszystkich polskich pływaków. Często wracacie do tego wyścigu?
- Już nie, przede wszystkim udało mi się zmienić u Radka ocenę tego startu. Na początku traktował go jako porażkę, na szczęście teraz patrzy na ten wynik znacznie pozytywniej.
Czy igrzyska w jakiś sposób go zmieniły?
- Na pewno spoważniał. Już wcześniej uczestniczył w dużych imprezach, ale olimpiady nie da się jednak z niczym porównać. Starałem się przygotować go na tę atmosferę, opowiadałem, jak to wygląda, ale to oczywiście nie to samo, co doświadczenie na własnej skórze.
Czy przygotowania do sezonu zimowego przebiegały bez zakłóceń?
- Radek ma naprawdę słabe zdrowie i niewiele trzeba, by się przeziębił. Bardzo na siebie uważa, ale i tak przydarzyła się nam jedna wpadka chorobowa. Na szczęście wypadły nam tylko trzy dni treningów. Kiedy wracaliśmy z zawodów Pucharu Świata w Dausze na zewnątrz temperatura przekraczała 40 stopni, a w restauracji było ledwie 19. Już w samolocie źle się czuł.
Złoty medal mistrzostw Europy Kawęcki zdobył w świetnym stylu, przy okazji ustanawiając rekord Polski i rekord mistrzostw. Jak pan ocenia ten start?
- Generalnie bardzo dobrze, ale pierwsze 50 metrów mógł popłynąć lepiej. Wszystkie błędy techniczne wymiernie przekładają się na gorszy rezultat.
W olimpijskim finale Kawęcki był najlepszy z Europejczyków. W Chartres drugi Węgier Peter Bernek był od niego prawie sekundę wolniejszy. Jak widać na Starym Kontynencie nie ma sobie równych.
- Ja bym jednak nikogo nie lekceważył. Bernek jest młodszy od Radka, a we Francji poprawił swój rekord życiowy. Do tego dochodzą zawsze mocni Rosjanie - Stanisław Doniec i Arkady Wiatczanin. Oni w mistrzostwach Europy nie startowali.
W Stambule najgroźniejszym rywalem chyba i tak będzie Amerykanin Ryan Lochte.
- Zdecydowanie, to świetny zawodnik i Radek mógłby się od niego wiele nauczyć, choćby pływania pod wodą. Lochte ma niesamowite warunki fizyczne. Gdyby zrobić im wspólne zdjęcie, to Amerykanin, stojąc bokiem, zajmowałby w kadrze tyle samo miejsca, co Radek stojący przodem.
W Chartres Kawęcki startował tylko na 200 m, ale w Stambule zobaczymy go także na 50 i 100 m.
- Krótsze dystanse potraktujemy treningowo, bo oczywiście głównym celem jest rywalizacja na 200 m, którą zaplanowano dopiero na niedzielę. Wszystko wskazuje, że stać go na naprawdę dobry wynik. Radkowi towarzyszy duży spokój, a to pozytywny znak. Przed mistrzostwami Europy też był spokojny i zdobył złoty medal. W czwartek na zaproszenie pojechał do Krosna i namawiał dzieciaki do pływania.

Rozmawiał Wojciech Kruk-Pielesiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje