Reklama

Reklama

MŚ w pływaniu. Phelps pod wrażeniem Milaka, który odebrał mu rekord świata

Michael Phelps nie krył słów uznania pod adresem Kristofa Milaka, który odebrał mu rekord świata na 200 metrów stylem motylkowym. ​Amerykanin przyznał, że czas 1.50,73 jest "niewiarygodny".

"Tak samo, jak jestem sfrustrowany tym, że straciłem rekord, to nie mógłbym być bardziej szczęśliwy widząc, w jaki sposób to zrobił" - powiedział Phelps, cytowany na łamach "New York Times".

Reklama

"Ostatnie 100 metrów tego dzieciaka było niewiarygodne. W ogóle przepłynął cały dystans wspaniale" - dodał.

19-letni Milak poprawił rekord świata aż o 0,78. Został pierwszym pływakiem, który zszedł poniżej granicy 1.51.

"Stało się tak, ponieważ to był dzieciak, który chciał tego dokonać, który marzył, żeby to zrobić i który doszedł do tego, jak to zrobić. Pracował nad swoją techniką, aż była bez zarzutu i przełożył to na wyścig - uchylam przed nim kapelusz" - mówił Phelps, którego rekord, jeszcze w stroju poliuretanowym, przetrwał 10 lat.

Młody Węgier nie dał rywalom szans w środowym finale mistrzostw świata w Gwangju. Kolejnych zawodników wyprzedził o ponad trzy sekundy.

"Kristof jest w innej lidze - jest cholernie szybki, o wiele szybszy od reszty z nas" - stwierdził Chad Le Clos, który był trzeci, a w 2012 roku sensacyjnie pokonał Phelpsa w finale igrzysk olimpijskich w Londynie.

"Nie spodziewałem się, że pobiję rekord. Jeśli jednak ciężko pracujesz, to spotykają cię dobre rzeczy. Po prostu starałem się nie myśleć o innych rzeczach i znalazłem dobry rytm" - powiedział Milak.

Dowiedz się więcej na temat: kristof milak | michael phelps | MŚ w pływaniu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama