Reklama

Reklama

Michael Phelps pomaga mentalnie kanadyjskiej pływaczce Penny Oleksiak

Mistrzyni olimpijska (2016) w pływaniu, mająca polskie korzenie Kanadyjka Penny Oleksiak przyznała, że niełatwo przyszło jej się pogodzić z decyzją o przełożeniu igrzysk w Tokio na 2021 rok. W zaadaptowaniu się do nowej sytuacji pomaga jej słynny amerykański pływak Michael Phelps.

Kanadyjka, której dziadek, Stanisław Oleksiak był polskim emigrantem, była jednym z objawień igrzysk w Rio de Janeiro. Wówczas jako 16-latka triumfowała w wyścigu na 100 m stylem dowolnym, zdobyła srebro na 100 m stylem motylkowym oraz brąz w sztafetach 4x100 i 4x200 m stylem dowolnym. Stała się tym samym pierwszą Kanadyjką w historii, która na jednych igrzyskach cztery razy stawała na podium.

Dlatego z ogromnymi nadziejami i emocjami przygotowywała się do występu w Tokio, podporządkowując mu całe życie. Z rozczarowaniem przyjęła decyzję jego przełożeniu i miała kłopoty z zaadaptowaniem się do nowych wyzwań w dobie pandemii koronawirusa.

Reklama

Z pomocą psychologiczną przyszedł Michael Phelps, najbardziej utytułowany sportowiec w historii nowożytnych igrzysk (28 medali, w tym 23 złote). Rozmawiał z nią telefonicznie, zachęcił do lektury książki z dziedziny psychologii Eckharta Tolle.

"Ta książka pozwoliła mi naprawdę zmienić spojrzenie na wiele rzeczy, chodzi o to, by być bardziej obecną 'tu i teraz', nie zaś martwić się tym, co może wydarzyć się w przyszłości. Rozmawiałam o tym z Michaelem i to pozwoliło mi złagodzić wiele moich obaw.

- Byłam nieco zdenerwowana, rozczarowana przełożeniem terminu igrzysk, ponieważ tak bardzo skoncentrowałam się na przygotowaniach do Tokio 2020. Dosłownie żyłam, oddychałam rywalizacją w Japonii... Pomoc Michaela dała mi szansę na zrozumienie, gdzie popełniłam błędy i to jest idealna lekcja na przyszły rok" - powiedziała Oleksiak kanadyjskiemu portalowi tsn.

Legendę światowego pływania Oleksiak poznała podczas igrzysk w Rio de Janeiro, gdy rozgrzewała się przed treningiem i było to dla niej wielkie przeżycie. Od tego czasu, jak sama przyznała, są w kontakcie telefonicznym.

"Uwielbiam poznawać opinie innych osób: rodziców, mojego agenta, przyjaciół. Czasami podpytuję i Michaela. Jak uważasz? Co byś zrobił na moim miejscu? I on jest naprawdę pomocny. Mogę zadzwonić do niego dosłownie każdego dnia i on nie robi z tego problemu" - zdradziła.

Czas pandemii koronawirusa spędza w apartamencie w Toronto, czekając na możliwość wznowienia treningów w basenie.

"Mam rower stacjonarny i ciężarki. Staram się codziennie trzymać swojego planu, trenuję, to, co mogę, gotuję łatwiejsze potrawy. Układam też plany na najbliższą przyszłość i kolejny rok. Jestem gotowa na to" - dodała pływaczka, która angażuje się też w akcje charytatywne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy