Reklama

Reklama

Lewis Pugh przepłynął przez lodowate wody Grenlandii. Jego wyczyn ma dodatkowy wymiar

Jeśli niektóre wyzwania mrożą krew w żyłach, to sprawia, że czujemy prawdziwy dreszczyk przechodzący przez ciało. Wszystko za sprawą śmiałka, który zdecydował się przepłynąć przez najzimniejsze wody globu, aby zwrócić uwagę na problemy naszej planety. Lewis Pugh właśnie zakończył swoją wyczerpującą misję.

Dzisiaj coraz częściej zwraca się uwagę na problemy klimatyczne. W przekazach medialnych, działaniach wielkich firm oraz pojedynczych aktywistów można dostrzec obawę o los planety. Czasami to tylko przypływ mody, aby mówić o tym, co ważne. Tymczasem to problem globalny, który dotyczy nas wszystkich już teraz, nie mówiąc o przyszłych pokoleniach.

Lewis Pugh to facet, który może mianować się pływakiem ekstremalnym. Prawnik, mówca oraz aktywista ds. oceanów w ONZ, przy okazji spełnia się podróżniczo i mówi na głos o ogromnym problemie. Realizując swoje szaleńcze wyzwania, nie ma na sobie pianki, która tworzyłaby dodatkową powłokę przed przemarznięciem podczas pływania w lodowatych wodach. Pugh wskakuje do wody o temperaturze w okolicach 0 stopni Celsjusza w samych kąpielówkach.

Reklama

Tym razem Brytyjczyk, który uważa, że "bez lodu nie ma życia", obrał sobie za cel Grenlandię. To tam pokonał 10-kilometrowy odcinek przez lodowate wody fiordu Ilulissat. Wyczerpujące dla organizmu wyzwanie trwało łącznie 12 dni.

"W niektórych nocach budziłem się i zadawałem sobie pytanie, jak długo moje ciało może wytrzymać. Aby rzucić światło na to, co dzieje się w tej części świata, wyzwanie wymagało więcej czasu niż jednego dnia. Ta sprawa wymagała długotrwałej kampanii" - powiedział pływak i były komandos cytowany przez "The Optimist".

Kryzys klimatyczny, polityka i sport

Przez kilkanaście dni Pugh ubierał czepek i wskakiwał do lodowatej wody. Cały czas miał na uwadze topniejąca pokrywę lodowcową. Widział ten problem dogłębniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Z początkiem listopada rusza Konferencja ONZ w sprawie zmian klimatu, znana pod nazwą COP26. Wyczyn Brytyjczyka ma dodatkowo zwrócić uwagę między innymi na problem topniejących lodowców.

"Myślę, że opinia publiczna nie wie o skali tego kryzysu w Arktyce. To najszybciej ocieplający się obszar na świecie" - dodał sportowy aktywista.

Trwające niecałe dwa tygodnie lodowate wyzwanie to nie pierwsza tego typu inicjatywa pływaka. Pugh na swoim koncie ma choćby przepłynięcie Bieguna Północnego oraz długodystansowe pływanie w każdym oceanie świata. Ostatnia akcja była jednak najtrudniejszą w jego karierze. Skala trudności miała być jednocześnie odzwierciedleniem skali problemu klimatycznego. Jako sportowy aktywista Brytyjczyk doskonale potrafi odzwierciedlić w słowach to, co może spotkać naszą planetę.

Lewis Pugh walczy z globalnym ociepleniem

Wedle obliczeń naukowców, gdyby cała pokrywa lodowa Grenlandii uległa roztopieniu, doprowadziłoby to do podniesienia się poziomu mórz o ponad siedem metrów. Dla zobrazowania powagi sytuacji, jeden metr wystarczy, aby miasto takie jak Londyn lub Tokio, znalazły się pod wodą.

Widok wskakującego pływaka do lodowatych wód arktycznych ma wpłynąć na poszerzenie obszarów ochronnych. Pugh chce, aby 30 procent oceanów na świecie zyskało specjalną ochronę.

Sportowe zmagania w walce o poprawę klimatu można regularnie śledzić w mediach społecznościowych aktywisty i pływaka długodystansowego. Niektóre materiały robią naprawdę spore wrażenie.

AB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje