Reklama

Reklama

Korzeniowski pływał z Le Closem, Czerniak i Kawęcki bez eksperymentów

Szykujący się do sezonu Paweł Korzeniowski trenował w Durbanie z mistrzem olimpijskim Chadem Le Closem. Konrad Czerniak nad formą głównie pracuje w Madrycie, a Radosława Kawęckiego najczęściej można zobaczyć na pływalni w Drzonkowie.

Czerniak, Kawęcki i Korzeniowski to najlepsi polscy pływacy w ostatnich latach. Z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Barcelonie każdy z nich wrócił z medalem. Kawęcki i Korzeniowski wywalczyli srebrne w wyścigach na 200 m - odpowiednio stylem grzbietowym i motylkowym. Czerniak natomiast był trzeci na 100 m delfinem.

Najbardziej doświadczonym z nich jest Korzeniowski. Prawie 29-letni oświęcimianin ma w dorobku m.in. trzy medale MŚ, w tym złoty wywalczony w Montrealu w 2005 roku. Od kilku lat trenuje pod okiem Roberta Białeckiego, a przygotowania chętnie uzupełnia zajęciami z silnymi zawodnikami.

Reklama

W ubiegłym roku kilka tygodni ćwiczył wspólnie z Czerniakiem w Madrycie i treningową rywalizację z reprezentacyjnym kolegą bardzo sobie chwalił. Tym razem w lutym miał możliwość szykować się do sezonu w południowoafrykańskim Durbanie, razem ze swoim najgroźniejszym rywalem, mistrzem olimpijskim z Londynu Chadem Le Closem.

- Chad co prawda w tym czasie na trochę wyjechał do Soczi, ale Paweł ćwiczył z innymi mocnymi pływakami z grupy trenera Grahama Hilla. Dla niego bodziec w postaci sparingpartnera na treningu jest bardzo ważny. Obecnie znów ściga się z Konradem w Madrycie - powiedział Białecki.

Kawęcki to obecnie zdecydowanie najgorętsze nazwisko spośród polskich pływaków. Uwagę kibiców na całym świecie przykuł w grudniu 2012 roku, kiedy na swoim koronnym dystansie zdobył złoty medal mistrzostw świata na krótkim basenie w Stambule. Zaledwie o 0,02 s pokonał wtedy Ryana Lochtego. Słynny Amerykanin zrewanżował mu się w Barcelonie.

Ubiegłoroczne przygotowania do sezonu podopiecznemu trenera Jacka Miciula zakłóciła kontuzja, teraz także nie opuszczał go pech.

- Rozchorował się już w grudniu, a później ciągle coś łapał. W zasadzie dopiero od dwóch tygodni ćwiczymy bez kłopotów. W sierpniowych mistrzostwach Europy Radek musi potwierdzić przynależność do ścisłej czołówki. To dla nas także półmetek przygotowań do igrzysk w Rio. Trzeba będzie wyciągnąć odpowiednie wnioski na kolejne dwa lata wytężonych treningów - podkreślił Miciul.

Jedną zmianę szkoleniowiec już planuje. Choć lubią trenować w kraju, to troska o zdrowie podopiecznego jest ważniejsza. Dlatego zimą 2015 roku zamierzają pojechać w jakieś cieplejsze miejsce.

- Paweł Korzeniowski mówił, że w Durbanie było fajnie, ale po zmroku bał się już gdziekolwiek wychodzić. Inni odradzają Teneryfę, bo za bardzo tam wieje. Coś będę musiał znaleźć - dodał.

Czerniak natomiast udane starty przeplata ze słabszymi. Trenujący w stolicy Hiszpanii pod okiem trenera Bartosza Kizierowskiego puławianin w 2011 roku w Szanghaju zdobył srebrny medal MŚ. Na 100 m stylem motylkowym przegrał tylko ze słynnym Amerykaninem Michaelem Phelpsem.

Londyńskie igrzyska rok później okazały się jednak rozczarowaniem. W swojej koronnej konkurencji był ósmy. W ubiegłym roku najpierw stanął na podium wspomnianych mistrzostw w Barcelonie, a w grudniu w mistrzostwach Europy na krótkim basenie w Herning nie przebrnął eliminacji.

Zajął co prawda 16. miejsce, teoretycznie dające awans, ale zgodnie z przepisami w półfinale może się znaleźć tylko dwóch zawodników z jednego kraju. Lepsze czasy od Czerniaka uzyskali Korzeniowski i robiący w ostatnim czasie duże postępy 19-letni Michał Poprawa.

- W Berlinie chcę się pokazać z jak najlepszej strony. Mam już za sobą sporo startów i nie zawsze było tak jak z trenerem planowaliśmy. Na mistrzostwach zamierzam przede wszystkim poprawić rekordy Polski. Po pierwszych miesiącach ciężkiej pracy już wiem, że mogę być w dobrej dyspozycji - podkreślił Czerniak.

Do zawodów w stolicy Niemiec pozostało jeszcze pięć miesięcy, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że mogą to być najlepsze mistrzostwa Europy od 2006 roku, kiedy w Budapeszcie "Biało-czerwoni" wywalczyli osiem medali, w tym pięć złotych.

Wspomniana trójka ma szanse na sukces nie tylko indywidualnie, ale również w sztafecie. Być może do wielkiej formy wróci Mateusz Sawrymowicz. Mistrz świata z Melbourne (2007) na 1500 m spróbuje swoich sił także na otwartym akwenie, na pięć i 10 km.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje