Jędrzejczak nie jest jedyna. Są wściekli na powrót Rosjan, ogłosili koniec
Coraz większa liczba rosyjskich sportowców wraca do międzynarodowego sportu. Biało-niebiesko-czerwona flaga była już widoczna choćby podczas niedawnych zimowych igrzysk paralimpijskich. Bliźniaczo podobne sceny prawdopodobnie zobaczymy także niebawem w zmaganiach pływaków. Decyzja World Aquatics doczekała się mocnej odpowiedzi ze strony Polaków. Teraz do związku rządzącego przez Otylię Jędrzejczak dołączyła kolejna federacja.

Zamieszanie z Rosjanami w świecie pływania wybuchło zaledwie kilka dni temu. World Aquatics stwierdziła, że nie widzi problemu w tym, by reprezentanci Sbornej startowali w narodowych barwach. Na pierwsze konsekwencje skandalicznej dla wielu decyzji długo nie musieliśmy czekać. Rozegrania meczu piłki wodnej z przedstawicielami kraju Władimira Putina odmówili Ukraińcy. A miało być to starcie o stawkę, bo zespoły czekałaby walka w ramach drugiej dywizji Pucharu Świata.
"W ciągu ostatnich trzech lat World Aquatics i AQIU z powodzeniem zapewniały, że konflikty mogą być utrzymywane poza obiektami zawodów sportowych. Jesteśmy zdeterminowani, aby baseny i otwarte wody pozostały miejscami, w których sportowcy ze wszystkich narodów mogą spotkać się w pokojowej rywalizacji" - argumentował swoje stanowisko prezydent World Aquatics, Husain Al Musallam, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ.
Nie tylko Ukraińcy postawili się międzynarodowym działaczom. Zakaz wstępu dla Rosjan oraz Białorusinów na mistrzostwa Europy w skokach do wody zapowiedziała Otylia Jędrzejczak. I prezeska związku nie zamierza zmieniać zdania. "Jeżeli dalej będzie trwała wojna tuż przy naszej granicy, to my jako Polska takiej imprezy z udziałem Rosjan u siebie nie zorganizujemy" - powiedziała, czym wywołała falę oburzenia w mediach sprzyjających Władimirowi Putinowi.
Norwedzy także nie chcą Rosjan pod własną flagą. Międzynarodowa federacja w tarapatach
Byłą sportsmenkę tamtejsi dziennikarze oskarżyli między innymi o nieczyste sztuczki. 42-latka zbiera jednak poklask w środowisku. Najlepszy na to dowód? Przekaz płynący prosto z Norwegii. Bliźniaczo podobne stanowisko jeżeli chodzi o Rosjan oraz Białorusinów ma Cato Bratbakk, szef tamtejszej federacji. "Nie będziemy organizować żadnych mistrzostw, dopóki rosyjscy i białoruscy seniorzy i juniorzy będą mieli pełny dostęp, prawa wstępu i będą mogli używać swoich flag i hymnów narodowych" - powiedział dla "reuters.com".
Całkiem możliwe, że do buntu błyskawicznie dołączą inne państwa. "W przyszłym tygodniu mamy zaplanowane spotkanie z kolegami z krajów nordyckich. Mamy nadzieję, że nasze stanowisko zyska impet w walce z decyzją podjętą przez World Aquatics" - dodał działacz, który nie zamierza poprzestać tylko i wyłącznie na samych słowach. O komentarz poproszono jednocześnie międzynarodową federację. Ta nie zabrała jednak głosu.













