Reklama

Reklama

Czerniak w olimpijskim finale 100 m motylkiem

Konrad Czerniak z siódmym czasem awansował do finału pływackiego wyścigu na 100 m stylem motylkowym. Kolejną deklasację rywalom zafundował Michael Phelps, który płynął ledwie pół godziny po zdobyciu złota na 200 m stylem zmiennym.

Reprezentant Polski był trzeci w swojej serii. Osiągnął czas 51,78. Przed Polakiem finiszowali: Amerykanin Michael Phelps (50,86) i Niemiec Steffen Deibler (51,76).

Reklama

W drugim wyścigu najszybszy był Chad le Clos (RPA) z wynikiem 51,42.

- Widać, że start na 200 metrów dobrze rozgrzał Phelpsa. I co tu dużo gadać, Amerykanin przyjechał tu naprawdę świetnie rozgrzany - mówił z uznaniem Konrad Czerniak. - To nie pierwsze zawody, na których w tak krótkim odstępie wygrywa dwa wyścigi.

Phelps po zdobyciu złotego medalu nie poszedł do szatni, tylko przeniósł się na mały basen, umieszczony 20 metrów za tym startowym i tam sobie sunął kraulem w jedną i drugą stronę. Zatrzymał się tylko na chwilę, gdy jego rodakowi Tylerowi Clary’emu grali hymn za zdobycie złotego medalu na 200 m stylem grzbietowym.

Start Czerniaka to ostatnia szansa na medal polskich pływaków w Londynie. Polak płynął obok Phelpsa, który z łatwością wygrał pierwszy półfinał. Czerniaka minimalnie wyprzedził jeszcze Niemiec Steffen Deibler, ale w drugim półfinale szybszych od Konrada było aż czterech pływaków: Chad le Clos z RPA, Tyler McGill z USA, Serb Milorad Cavić i Holender Joeri Verlinden.

- Najważniejsze, że awansowałem do finału, a to, że z siódmego miejsca nie ma żadnego znaczenia. I tak w finale będę płynął swój wyścig - zapowiada Konrad Czerniak. - Półfinał wyszedł mi kiepsko, dlatego w piątek będę musiał popłynąć perfekcyjnie! Na pewno dostanę od trenera lekcję tego, jak powinienem wystąpić.

- Liczę na pobicie rekordu życiowego, większych planów nie chcę snuć - dodaje Konrad.

Sądząc po czasach z półfinałów Polak traci do trzeciego miejsca 0.18 s. - Na czasy nie zwracam uwagi. W finale może być różnie. Popłynę na jednym z pierwszych torów, ale to nie będzie miało większego znaczenia, ja popłynę swój wyścig - zapowiada Konrad Czerniak.

- Myślę, że każdy to czuje, że zbliża się coś wielkiego - finał i trzeba sobie umieć z tym radzić - dodaje. Zaznacza też, że istotne będzie obranie rozsądnej taktyki. - Nie można zacząć na wariata. Po starcie na sto metrów kraulem też można wysnuć jakieś wnioski - jak zaczynali inni zawodnicy i jak później kończyli - opowiada nasz pływak. - Setka to jest dosyć specyficzny dystans. Tu wiele zależy od psychiki, od tego, jak zawodnik poradzi sobie psychicznie z presją.

Czerniak stara się nie myśleć o tym, że jest ostatnią nadzieją na medal polskiego pływania w Londynie. - Podchodzę do tego startu spokojnie. Trzeba półfinał przeanalizować, rozpływać się, zregenerować, a w piątek ruszam - zapowiada Polak.

Z hali Aquatic Center Michał Białoński

Pobierz aplikację i śledź igrzyska Londyn 2012 na swej komórce, bądź tablecie!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje